LOTD: etnicznie i aztecko w ciąży

5 komentarze
Helou! W ferworze zmian i dostosowania dotychczasowego życia do pojawienia się Asi blogasek poszedł chwilowo w odstawkę. Staram się jednak umieszczać momenty z naszego życia na moich kontach na Facebooku i Instagramie, do których obserwowania serdecznie zachęcam :) Minęły już jednak dwa miesiące i powoli znajdujemy z Joann swój rytm, więc mam nadzieję wrócić do regularnego blogowania. Na początek wyszperałam na dysku swoje ostatnie ciążowe zdjęcia, zrobione na 4 dni przed porodem :) :) :) Brzuch miałam wtedy gigantyczny!!! Ratunkiem dla mnie była spódnica dżinsowa z pasem ciążowym plus wszelkiego rodzaju kardigany. Tutaj wybrałam taki w etniczne, azteckie wzory (moje ulubione ;)) w kolorach czarnym, szarym i wiśniowym. Sweter kupiłam w Lidlu, który czasami pozytywnie mnie zaskakuje swoimi kolekcjami ubraniowymi :) Zawsze też z ciekawością przeglądam ulotki Lidla, bardzo lubię ich tygodnie tematyczne! Mam swoje ulubione produkty, na które niecierpliwie czekam ;) Wracając do outfitu, to przez ostatnie miesiące ciąży zakładanie butów było prawdziwym wyzwaniem i tu sprawdziły się widoczne na zdjęciach workery ze skóry, które dorwałam w TKMaxx'ie. Ich zakup był kompletnie niezaplanowany, ale jestem z nich bardzo zadowolona. Są mega wygodne! Czasami takie impulsywne zakupy są najlepsze - często mam tak, że czegoś szukam miesiącami i nic, zero, null, nie mogę znaleźć wymarzonej rzeczy... A czasami przypadkiem wejdę do sklepu, bez żadnych planów zakupowych i eureka!, ideał uśmiecha się do mnie ze sklepowej półki, jakby czekał specjalnie na mnie :) Też tak macie?

Cześć wszystkim! Jestem nowa na tym świecie :)

10 komentarze
Mam na imię Asia, bardzo mi miło Was wszystkich poznać! Pojawiłam się na świecie całkiem niedawno, podobno w pechowy dzień, ale dla moich rodziców to był jeden z najszczęśliwszych w ich życiu ;) Ciekawe, czy to już do nich dotarło? ;) Bo ostatnio jacyś tacy niewyspani i nieprzytomni chodzą, mówią jakieś dziwne słowo, coś jak "zombie", ale ja nie wiem o co chodzi i czuję się rześko...;) Już nie tylko jem, śpię i robię kleksy w pieluchę ;) Jestem wszystkiego coraz bardziej ciekawa, świat jest taaaki interesujący! Najbardziej lubię zerkać na niego zza ramienia taty albo mamy, u nich jest tak wygodnie i bezpiecznie :) Fajnie jest też poćwiczyć karate, bardzo lubię to robić, zwłaszcza wtedy, gdy tata mnie przebiera albo zmienia pieluchę :D A już najbardziej kocham jeść, ooooch, jak ja to uwielbiam!!! Podobno mam to po rodzicach :D :D :D Ok ok, trochę się zmęczyłam tym gadaniem... Idę spać, dobranoc :) 


LOTD: zimowa klasyka czyli czerwień i granat

4 komentarze
Witam Was serdecznie w Nowym Roku - oby przyniósł Wam wiele radości i miłości! U mnie rok 2016 będzie rokiem zmian, a w każdym razie tak się zapowiada, patrząc na mój ciągle powiększający się brzuch ;) Do porodu został mi miesiąc, a ja ciągle zerkam na niego z uczuciem zaskoczenia i niedowierzania ;) Jeszcze niedawno był prawie płaski, a teraz jest ogromny!!! I ciągle rośnie!!! Chociaż w sumie nie dokucza - przechodzę ciążę wyjątkowo dobrze... Zdarza się, że o nim zapominam, odruchowo próbuję się schylić albo przepuszczam kogoś ustawiając się bokiem (co jak się domyślacie nie załatwia sprawy, bo łatwiej mnie teraz przeskoczyć niż obejść ;)) Chociaż przyznam, że zdarza się to coraz rzadziej ;) Bo np. założenie butów to już jest zaawansowana gimnastyka ;) I znalezienie czegoś, co mogę bezproblemowo na siebie założyć i w co się mieszczę, co wystarczająco ociepla, nie uciska, jest wygodne, ładne i w czym wyglądam jak człowiek można porównać do jakiegoś sportu ekstremalnego. Zwłaszcza przy postanowieniu nie kupowania ubrań ciążowych! W dużej części mi się to udało - często nosiłam się luźno i teraz mieszczę się w wiele swetrów, sukienek i bluzek "sprzed ciąży". Np. w ten sweter z Reserved, który już pojawiał się na blogu i z którego mój B. śmieje się, że wyglądam teraz jak w tygrysie w 3D :D :D :D Okoliczności zmusiły mnie do złamania mojego postanowienia i sprawiłam sobie czerwony płaszczyk, który bardzo polubiłam i który wywołuje pozytywne uśmiechy i komentarze u obcych ludzi ;) I w którym i tak musiałam przesunąć guziki O_O Ale przynajmniej jest mi ciepło i mam nadzieję, że wytrzyma on jeszcze ten ostatni miesiąc ;) Bo potem to powinnam być mniejsza i mniejsza na wysokości brzucha, no i będę miała inne rzeczy na głowie ;) Mówią, że pojawienie się na świecie dziecka przewraca życie do góry nogami - z jednej strony trochę się tego boję, a z drugiej cieszę ;) Ale i tak ta mieszanka uczuć to pikuś w porównaniu z myślą, że lada moment będę mamą!!! Ciekawe, jak sobie poradzę...:)

List do Świętego Mikołaja - Christmas Wish List 2015

3 komentarze

Nareszcie! Takie okrzyki wydobędą się z gardeł rodziny i znajomych, którzy jak co roku czekają na listę wymarzonych prezentów, które chciałabym znaleźć pod choinką :) Jak pokazały poprzednie lata taka lista życzeń jest bardzo pomocna dla obdarowujących i sprawia, że obdarowana jest później bardzo bardzo bardzo zadowolona :D Naprawdę warto ją tworzyć i udostępniać, polecam ten sposób każdemu :) W tym roku publikuję list do Świętego Mikołaja wyjątkowo późno, jakoś w ferworze codziennych zajęć nie mogłam się zebrać w sobie i zastanowić się nad tym, co tak naprawdę bym chciała dostać... Ale znając nadprzyrodzone moce niebiańskiego wysłannika moje opóźnienie nie będzie dla niego zbyt dużą przeszkodą ;) A przynajmniej taką mam nadzieję :D




LOTD: sowa zrobiona na szaro

9 komentarze
Szara sukienko-tunika w sowy jest moim ulubionym strojem w trakcie ciąży :) No bo jak tu jej nie kochać??? ;) Mega przyjemny materiał - miękka dzianina, która świetnie sprawdzała się zarówno w letnie wieczory, jak i jesienne chłodniejsze dni. Luźny krój, który dopasowuje się do powiększającego się brzuszka; fason, w którym nie czuję się jak w worku na ziemniaki ;) Popielaty kolor - a ja uwielbiam wszelkie odcienie szarości! No i ten print - przeurocze sówki ^_^ ^_^ ^_^ Taki wzór jest wesoły i wywołuje na mojej twarzy uśmiech praktycznie za każdym razem, gdy zobaczę siebie w lustrze ;) W ogóle wszystko mi w tej sukience pasuje :D A to naprawdę nie zdarza się zbyt często, jestem wybredna i zwykle jest tak, że zawsze znajdę jakieś ale, jakąś niedoskonałość, niedoróbkę, coś, do czego mogę się przyczepić... A tu nic!!! Czuję, że ta sukienka zostanie ze mną jeszcze dłuuugi czas :) U-hu!!!

Blogging tips