Blog mineralny Cathy

Siedzę w pracy i jakoś mi tak dziwnie. Nie mam komu opowiedzieć teraz o swoich uczuciach, wygadać się, więc stwierdziłam, że zamiast tłamsić to w sobie napiszę na blogu...

Jak zwykle rano w czasie szybkiego śniadania otworzyłam bloga mineralnego Kasi, a tam informacja, że Kasia usuwa zawartość bloga O_O Jeszcze wczoraj podczytywałam październik i listopad 2009, a dzisiaj... No chyba się zapłaczę, jest mi niesamowicie przykro i szkoda... Niektórzy się pewnie popukają palcem w czoło i zrobią znaczącą minę, że niby wariatka jestem, że jest przecież tyle innych blogów i fajnych stron w sieci. Pewnie tak, ale Kasia jest dla mnie guru kosmetyków mineralnych, a do tego uważam ją za bardzo sympatyczną i cierpliwą osobę; nie znam jej osobiście, ale polubiłam ją bardzo. Jej blog był księgą tajemną, w którą wczytywałam się z wypiekami na policzkach. Jest to jedno z moich ulubionych miejsc w sieci - piszę jest, bo ciagle mam nadzieję, że Kasia bloga reaktywuje... Wierzę, że powody były ważne, dlatego nie będę wołać o zmianę decyzji, pozwolę sobie mieć cichutką nadzieję, że ta jednak nastąpi. Nadzieja umiera ostatnia, jak to mówią...

6 komentarzy:

  1. dziękuję kochana :*
    nie chcę na razie komentować swojej decyzji, ale nie masz pojęcia, jak miło przeczytać coś takiego.
    Takie słowa (jak i wiele przesympatycznych komentarzy na moim blogu) powodują, że naprawdę coś mnie ściska w serduchu i daje iskierkę nadziei, że dam radę dalej walczyć z ludzką głupotą i zawiścią.
    Dziękuję Ci ogromnie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy15:31

      Wybacz Yennefer, że piszę za pośrednictwem Twojego bloga (świetnego zresztą ;)) do Cathy, ale nie miałam jak się z Nią skontaktować ;)

      Cathy ostatnio szukałam Twojego bloga i szok! Nie ma... Naprawdę żałuję, że już go nie prowadzisz. Żaden blog (ani nawet wizaż) nie pomógł mi tak bardzo jak właśnie Twój. Wierzę, że ludzi przychylnych Tobie było znacznie więcej (i jest) i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś wrócisz do blogowania. Pozdrawiam iwona200

      Usuń
  2. Kasiu, wiesz, chyba trochę mam pojęcie o czym mówisz. Jakiś rok temu pokazywałam swoje makijaże na yt (teraz juz nie robię filmików z braku czasu i braku dobrej kamerki, a narawdę sprawiało mi to frajdę ;)). Po jakimś czasie ni stąd ni zowąd moje filmiki zaczęły być pokazywane w kategorii film tygodnia, i zaczęło je ogladać masę różnych dziwnych ludzi. I oczywiście pojawiły się komentarze na temat makijaży i na temat mojej osoby. Obok niewybrednych, bardzo chamskich i niesmacznych komentarzy pojawiły się również słowa obrony, pocieszenia, otuchy. I to bardzo podnosiło człowieka na duchu. A z chamskich ludzi i ich komentarzy w końcu zaczęłam się śmiać :D Chyba się uodporniłam po prostu. Robiąc coś w necie trzeba się uzbroić w twardy pancerz - swoboda wypowiedzi ma swoje minusy, no i głupota ludzka nie zna granic...
    I nie masz Kasiu za co dziękować - to raczej ja jestem Ci wdzięczna za pracę i serce włożoną w Twój blog. I trzymam za Ciebie kciuki :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Yen, wspaniała notka :* ja również tęsknię za blogiem Kasi i wspieram ją duchowo. Kaśka, nie daj się!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. :*
    Dokładnie - Kaśka, nie daj się!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. ja również tęsknię niesamowicie za blogiem Kasi, od czasu do czasu wznawiam próby poszukiwań, reaktywacji. Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń

TALK TO ME :D

Blogging tips