Po żałobie narodowej

Wczoraj pochowaliśmy Parę Prezydencką, w podziemiach katedry na Wawelu w Krakowie. Maria i Lech Kaczyńscy zginęli 10 kwietnia br. w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem, w drodze na uroczystości 70. rocznicy Zbrodni Katyńskiej. Zginęli wraz z towarzyszącą im delegacją składającą się z duchownych, kombatantów, parlamentarzystów, żołnierzy - w sumie 89 osób + 7 członków załogi. Pokój ich duszom [`]

Nie pisałam wcześniej nic o tym wydarzeniu z różnych powodów. Głównym był fakt, iż temat katastrofy, jej ofiar i przeżyc ich bliskich, żałoby narodowej, kontrowersji wokół pogrzebu na Wawelu, odczuć obywateli Polski etc. został przenicowany przez media w ciągu ostatnich dni chyba w każdy możliwy sposób. Ja już nie musiałam nic dodawać. Wolałam przeżyć ten szok i smutek w swojej własnej głowie, w swojej duszy, w ciszy, bez uzewnętrzniania się. I uzewnętrzniania się dalej nie będzie. Bo i po co? Żałoba się skończyła, życie toczy się dalej - przed nami wybory prezydenckie. Ciekawe, co nas czeka za tym zakrętem?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

TALK TO ME :D

Blogging tips