The Men Who Stare at Goats / Człowiek, który gapił się na kozy

WTF???!
Tak chyba najlepiej da się podsumować ten film. Świetna obsada - George Clooney jako zagubiony Lyn, Ewan McGregor jako małomiasteczkowy pismak Bob, Jeff Bridges - zwariowany hipis Bill w wojsku USA, no i mój ulubiony Kevin Spacey w roli cyniczno-humorystycznego Larry'ego. Zapowiadający świetną zabawę tytuł (nie czytałam książki, żeby nie było ;)), śmieszny trailer. A tu zamiast tarzać się ze śmiechu wylądowałam w oparach absurdu, w dodatku trochę smutnego i nostalgicznego. Bo zamiast komedii mamy tu drugie dno, przekazane w dosyć toporny sposób. Marzenia o świecie bez wojny jako krwawej jatki, gdzie walczą żołnierze używający siły własnego mózgu zamiast karabinów. Zagubienie i poczucie bezradności w rzeczywistości, którą sami sobie tworzymy. Tęsknota za mentorem, za przewodnikiem, za superbohaterami, za Wojownikami Jedi (sic!). I wszystko to opowiedziane przez odrzuconego przez żonę dziennikarzynę, ogarniętego pragnieniem udowodnienia jej swojej wartości. A w tle wojna w Iraku (jakże by inaczej) przemieszana z filozofią New Age...

OK, było kilka zabawnych momentów, ale żeby nie spoilerować powiem tylko, że najlepszym dla mnie był Kevin Spacey na kwasie, boski po prostu ^_^ Jednak większość filmu obejrzałam z krzywym uśmiechem na ustach, czasami tylko parskając śmiechem. Może dlatego, że byłam nastawiona na coś zupełnie innego ;)

Podsumowując - nie odradzam ani nie zachęcam ;) Dla jednych film będzie superzabawnym objawieniem, dla innych zmarnowanym czasem. Wszystko zależy od Waszej otwartości i tego, w co jesteście gotowi uwierzyć ;)

2 komentarze:

TALK TO ME :D

Blogging tips