Essence Cute as Hell

7 komentarze
Ostatnio wpadła mi w oko nowa limitowanka Essence - kolekcja wiosenna Cute as Hell. Całkiem przyjemne kolorki, wiosenne pastele, jakby lekko sprane, wypłowiałe od słońca. Róż fajny, bardzo różowy i dziewczęcy. Kupno cieni sobie darowałam, bo jednak wolę bardziej nasycone odcienie. Pieczatkę, lusterko i kredkę też sobie odpuściłam. Na błyszczyki starałam się nie patrzeć i nawet ich nie przetestowałam, żeby mnie nie kusiły. Nie oparłam się jednak lakierom do paznokci i wszystkie cztery kolorki dołączyły do moich zbiorów :D








Zwykle bardzo lubię lakiery Essence z serii limitowanych, mam nadzieję, że te mnie również nie zawiodą. Mają fajne kolorki:
01 naughty but nice - sprany kurczaczek
02 bad girl - jasny pomarańcz
03 not just cute - cukierkowy róż
04 date me! - lila
Najbardziej spodobały mi sie żółty i fioletowy, niebawem będę je testować :D

Blog mineralny Cathy

6 komentarze
Siedzę w pracy i jakoś mi tak dziwnie. Nie mam komu opowiedzieć teraz o swoich uczuciach, wygadać się, więc stwierdziłam, że zamiast tłamsić to w sobie napiszę na blogu...

Jak zwykle rano w czasie szybkiego śniadania otworzyłam bloga mineralnego Kasi, a tam informacja, że Kasia usuwa zawartość bloga O_O Jeszcze wczoraj podczytywałam październik i listopad 2009, a dzisiaj... No chyba się zapłaczę, jest mi niesamowicie przykro i szkoda... Niektórzy się pewnie popukają palcem w czoło i zrobią znaczącą minę, że niby wariatka jestem, że jest przecież tyle innych blogów i fajnych stron w sieci. Pewnie tak, ale Kasia jest dla mnie guru kosmetyków mineralnych, a do tego uważam ją za bardzo sympatyczną i cierpliwą osobę; nie znam jej osobiście, ale polubiłam ją bardzo. Jej blog był księgą tajemną, w którą wczytywałam się z wypiekami na policzkach. Jest to jedno z moich ulubionych miejsc w sieci - piszę jest, bo ciagle mam nadzieję, że Kasia bloga reaktywuje... Wierzę, że powody były ważne, dlatego nie będę wołać o zmianę decyzji, pozwolę sobie mieć cichutką nadzieję, że ta jednak nastąpi. Nadzieja umiera ostatnia, jak to mówią...

Sesyjnie - Dorota

2 komentarze
W ostatnią niedzielę, jak już wcześniej pisałam, miałam kolejną sesję zdjęciową. U Krzysztofa :) Sesjowała się Dorota - sympatyczna i wesoła osóbka. Atmosfera sesji była jak zwykle u Krzyśka fajna, głównie za sprawą uczestniczących w niej osób :D Ale nie można nie wspomnieć o domowym winku, którym się raczyłam :D :D :D

Efekty sesji plus zdjęcie Doroty bez makijażu (większy rozmiar po kliknięciu):

No i kilka bekstejdżów :D




Pudry brązujące

58 komentarze
Wielkimi krokami nadchodzi lato, a wraz z latem apetycznie przybrązowiona skóra. Ja osobiście wolę chronić skórę przed słońcem i opalam się baaardzo umiarkowanie, z wysokimi filtrami, dlatego dla ładnej opalenizny używam samoopalaczy i pudrów brązujących. Tych ostatnich trochę sie już u mnie nazbierało, tak naprawdę nie wiem, czy i kiedy je zużyję :D

Moja kolekcja - zdjęcie w cieniu, bez flesza


Moja kolekcja - zdjęcie z fleszem

Śpieszę się teraz na sesję zdjęciową, dlatego dokładne swatche i opisy wstawię wieczorem :) Miłej niedzieli Wam życzę :*

EDIT:
No i niestety nie udało mi się siąść na dłuższą chwilę do komputera w niedzielę wieczorem, dopiero teraz znalazłam troszkę czasu na uzupełnienie wpisu i wstawienie zdjęć. Bez zbędnych ceregieli przechodzę do rzeczy ;) Aha, swatche są robione w świetle dziennym, w pełnym słońcu oraz w świetle sztucznym, pod żarówką i do tego doświetlane fleszem. Te pierwsze najlepiej oddają rzeczywisty kolor kosmetyku, zaś drugie pokazują efekt drobinkowy, no i światło żarowe bezlitośnie wyciąga z nich pomarańczowe tony, więc się nie przestraszcie. W rzeczywistości pudry nie są aż tak ceglane ;) Polecam oglądać zdjęcia po kliknięciu na nie, w większym rozmiarze.



ArtDeco Magnum Bronzing Powder kolor nr 1


Bardzo przyjemny puder, nadaje skórze zdrowy, słoneczny wygląd. Zwykle powoduje fale komentarzy typu: "jak promiennie dziś wyglądasz". Nadaje się do używania na całą twarz, jednak ostrzegam - ma w sobie malutkie drobinki, które co prawda na twarzy są praktycznie niewidoczne, ale jednak nie jest to mat ani satyna, raczej subtelne rozświetlenie. Fajnym patentem jest dwukolorowość, dzięki temu można pokusić się nawet o lekkie modelowanie twarzy. Polecam dziewczynom o jasnej lub średniej karnacji, dla ciemnej będzie zbyt jasny. Co do opakowania - to plusem jest duże lusterko, minusem to, że po kilku użyciach ułamało się zamknięcie, co widać na zdjęciu. Z powodu tego uszkodzenia unikam targania tego pudru na sesje zdjęciowe ;)


Deborah Maxi Terra kolor nr 2


Ostatnio mój ukochany bronzer, zdeklasyfikował wszystkie inne. Świetny dla bladolicych. Piękny herbatnikowy odcień, praktycznie niewidoczny na skórze, nie sposób zrobić sobie nim krzywdę. Skóra wygląda jak muśnięta słońcem, naturalnie i zdrowo. Nie zawiera żadnych drobinek, nie jest też całkowicie matowy, przechodzi w lekką satynę. W dodatku puder wygląda tak, że zaspokaja moje poczucie estetyki w zupełności - uformowany w łagodne wydmy, w solidnym eleganckim opakowaniu z dużym lusterkiem. Niestety była to limitowanka na lato 2009, ale w niektórych drogeriach ciągle jeszcze można go upolować. Ja zapobiegawczo kupiłam drugi, zapasowy :D


Lancome Star Bronzer Bamboo Powder


To był mój ulubiony brozner z czasów, gdy jeszcze nie znałam pudru Deborah ;) Wtedy twierdziłam, że nie ma w sobie pomarańczowych tonów, teraz jednak je dostrzegam. Lekkie bo lekkie, ale są. Nadal jednak jest to mój ulubiony bronzer na sesje zdjęciowe. Mogę nawet zaryzykować twierdzenie, że daje efekt photoshopa - odbija światło, przepięknie wygładza, do tego stopnia, że odstające skórki w przedziwny sposób znikają. Kolor uniwersalny, sądzę że zarówno bladzioszki jak i dziewczyny z ciemniejszą karnacją będą z niego zadowolone. Do tego solidne opakowanie ze średnim lusterkiem, no i wygląd - po otwarciu wywołuje wielkie wow, zresztą same zobaczcie ;)


Jak widać po wcześniejszych zdjęciach, złoty nadruk jest tylko na wierzchu i dosyć szybko się ściera. Dlatego w początkowym etapie używania polecam nakładać puder tylko na policzki, jak już zetrzemy wierzchnią warstwę to spokojnie można nim omiatać całą twarz. Puder był limitowanką, ale podobno ma na stałe wejść do oferty Lancome.


Mary Kay Bronze Highlighting Powder


To co widzicie na zdjęciu to wkład do tego pudru. Drobinkowy, trójkolorowy, lekko wpadający w pomarańcz. Nie ryzykowałam używania go na całą twarz, podkreślałam nim jedynie policzki, i tu sprawdzał się całkiem nieźle. Choć trzeba uważać, bo łatwo z nim przesadzić i zrobić sobie kuku.


Rimmel Natural Bronzing Powder kolor Sun Light nr 021


Mój pierwszy bronzer, kupiony w Niemczech, gdzie występował pod nazwą Chicoco. Nie jest to zły puder, ładnie wygląda na skórze, chociaż kolorystycznie idzie w lekką cegiełkę. Łatwy w nakładaniu, dosyć miękki, a co za tym idzie - łatwo z nim przesadzić. Leży u mnie w kosmetyczce chyba tylko przez sentyment :D


Sephora Highlighting Bronzing Powder


Trójkolorowy, błyszczący, świetny do podkreślania policzków, zwłaszcza jeżeli ktoś lubi efekt tafli wody. Niech nikomu nie przyjdzie do głowy używać go na całą twarz - efekt bardzo mocno świecącej bombki gwarantowany. Za to można go używać do malowania oczu :) Jak widać mój puder jest już trochę zmasakrowany - nie przetrwał kolejnego upadku na kafelki...


The Body Shop Brush On Bronze


Puder w kuleczkach - w rzeczywistości jest ich więcej niż u mnie na zdjęciu, po prostu podzieliłam się nim z jedną z wizażanek. Kuleczki są średnio twarde - w pudełeczku się zbytnio nie sypią, ale na pędzel nabierają się łatwo. Dołączona gąbeczka służy zabezpieczeniu kuleczek, nie nakłada się nią pudru na twarz. Puder raczej dla średniej i ciemnej karnacji, dla jasnej jest zbyt ciemny i zbyt ceglaty, no chyba, że użyje się go naprawdę ostrożnie i tylko do podkreślenia policzków. Puder był opisywany jako matowy, ale niestety, mat to to nie jest, raczej bezdrobinkowa satyna.


Vipera Face Puder brązujący ze złotymi drobinkami


Lubię pudry Vipera - dobra jakość za przystępną cenę. Ten puder też jest niczego sobie. Ze względu na drobinki nie używałam go nigdy na całą twarz, ale do podkreślania policzków może być. Używam go również na sesjach zdjęciowych - obsypuję nim dekolt i ramiona. Ładnie odbija światło i delikatnie brązowi skórę. Trochę wpada w pomarańczowe tony, ale ładnie wygląda na każdej karnacji. Opakowanie ma przeciętne ale praktyczne, dołączony jest do niego kiczowaty puszek w cętki, co jest na swój sposób urocze ;) Ale z tego co kojarzę to najnowsza wersja opakowań ma dołączony puszek różowy :D


Everyday Minerals Winter Bronzer


Bronzer mineralny. Ma całkiem fajny kolor, kojarzy mi się z caffe latte. Na zdjęciach w sztucznym świetle wychodzi nawet z niego różowość, no chyba że jestem daltonistką :D Dla ciemnej karnacji raczej za jasny. Opakowanie typowe dla EDM, praktyczne. Przez drobinki nie użyję go nigdy na całą twarz, a szkoda, bo kolorek ma interesujący i jestem ciekawa, jak by wyglądała twarz nim potraktowana...


Gosh Pure Mineral Powder kolor Golden nr 12


Kolejny i zarazem ostatni na tą chwilę bronzer mineralny z mojej kolekcji. Dostałam go jako gratis przy zakupie podkładu Gosha. Używam go w sumie tylko przy makijażach sesyjnych lub zleceniowych. Sama prawie wcale z niego nie korzystam ze względu na żółtawo-złotawy kolor. Moja chłodna uroda nie toleruje złota w takiej ilości :D Niemniej puder wygląda na skórze bardzo ładnie - wygładza skórę, odbija światło, daje ładny satynowy, zdrowy wygląd. Przy odpowiedniej karnacji / typie urody można go używać na całą twarz, tylko oszczędnie. Opakowanie funkcjonalne.


Zerknijcie jeszcze na zestawienie zbiorcze. Po lewej stronie zdjęcia są nieobrabiane. Po prawej dołączyłam fotki po lekkiej przeróbce w Photoshopie (kontrast, poziomy) - przejaskrawione, ale całkiem nieźle pokazują, jakie tony kolorystyczne wychodzą z różnych pudrów ;)

Światło naturalne
Światło sztuczne

Mineralna przesyłka od Ady ^_^

0 komentarze
Nie dość, że się cieszę, że dziś piątek, to jeszcze ku mojej radości doszło do mnie mineralne zamówienie z Everyday Minerals :D W tym miejscu chciałam serdecznie podziękować Adriannie za zorganizowanie zamówienia i za dodane do niego gratisiki - wielki buziak dziękczynny ode mnie :* Bardzo się cieszę z róży - udało się zamówić w promocji kolor Memphis Rose, który mnie już wcześniej oczarował. Pozostałe kolorki też są fajne, również cieni od Ady. No i oczywiście pędzle - z tych, które już są w moim posiadaniu jestem zadowolona, mam nadzieję, że te też mnie nie zawiodą. Ale to się okaże w ciągu najbliższych dni, dzisiaj już nie mam siły na testy - po wczorajszej repecie babskiego wieczoru jestem troszkę sponiewierana i jedyne na co mam ochotę to bobslejowanie :] A że już dzisiaj pobiegałam, to mogę bobslejować bez wyrzutów sumienia :D A na razie załaczam zdjęcie moich nowych EDMków :)


Po żałobie narodowej

0 komentarze
Wczoraj pochowaliśmy Parę Prezydencką, w podziemiach katedry na Wawelu w Krakowie. Maria i Lech Kaczyńscy zginęli 10 kwietnia br. w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem, w drodze na uroczystości 70. rocznicy Zbrodni Katyńskiej. Zginęli wraz z towarzyszącą im delegacją składającą się z duchownych, kombatantów, parlamentarzystów, żołnierzy - w sumie 89 osób + 7 członków załogi. Pokój ich duszom [`]

Nie pisałam wcześniej nic o tym wydarzeniu z różnych powodów. Głównym był fakt, iż temat katastrofy, jej ofiar i przeżyc ich bliskich, żałoby narodowej, kontrowersji wokół pogrzebu na Wawelu, odczuć obywateli Polski etc. został przenicowany przez media w ciągu ostatnich dni chyba w każdy możliwy sposób. Ja już nie musiałam nic dodawać. Wolałam przeżyć ten szok i smutek w swojej własnej głowie, w swojej duszy, w ciszy, bez uzewnętrzniania się. I uzewnętrzniania się dalej nie będzie. Bo i po co? Żałoba się skończyła, życie toczy się dalej - przed nami wybory prezydenckie. Ciekawe, co nas czeka za tym zakrętem?

Sesyjnie - Pajęczyca

0 komentarze
Witam wszystkich czytających moje wypociny ;) Stwierdziłam, że skoro mam już na koncie trochę sesji zdjęciowych i natrzaskałam przez ostatnie kilka lat sporo różnych makijaży, które zdarzyło mi się uwiecznić na karcie pamięci aparatu, to nie będę taka i pokażę je stopniowo na blogu. Dzisiaj jedna z ostatnich sesji - mroczna stylizacja Agatki w obiektywie mojego ulubionego fotografa Krzyśka. Po kliknięciu na zdjęcie możecie obejrzeć je w większym formacie.
 

A tak wyglądały przygotowania do sesji:

Paczucha z Lucy Minerals :)

0 komentarze
Wróciłam do domu, gdzie czekało na mnie w skrzynce niecierpliwie oczekiwane awizo - zapowiedź próbek z Lucy Minerals. Szybko wciągnęłam obiadek i poleciałam na pocztę i już mam! Próbki podkładów mineralnych, róży, serum i miła niespodzianka - Lumiere Delicate Pink, na oko to cień albo róż, nie wiem bo jeszcze nigdy nic z Lumiere nie miałam. A teraz dzięki Insane będe mogła również Lumiere przetestować :D Insane kochana, dziękuję ślicznie :* Buźka mi się sama uśmiecha do tych proszków i rączki wyciągają - jutro zaczynam testowanie :D




Na szybkiego strzeliłam fotkę moich mineralnych nowości, mam nadzieję, że niedługo dojdą do mnie inne mineralne przesyłki. W minerały dosyć łatwo się wciągnąć, zwłaszcza na wizażu, a ja się jakoś specjalnie nie opieram :D Z tej przesyłki na tą chwilę najbardziej urzekły mnie róże Petal i Hyacinth, mam nadzieję, że podkłady miło mnie zaskoczą, bo ostatnio podkłady EDM po kilku godzinach na mojej skórze wariują i są widoczne. A szkoda, bo wiązałam z nimi spore nadzieje, a tak to czeka mnie dalsze poszukiwanie ideału. Kto wie, może Lucy Minerals nim będzie :D

– Jaskier! Nie śpij w siodle! – Ja nie śpię. Ja twórczo myślę! (A. Sapkowski)

0 komentarze
Są czasami takie dni, kiedy nic się człowiekowi nie chce. Nic totalnie. W ten stan wpada chyba większość ludzi w ciągu pierwszych dni pracy po Świętach czy po urlopie. Krążąc myślami po zielonej łączce automatycznie sprawdza się maila, rozmawia ze współpracownikami, przekłada papiery. I co chwilę zerka na zegarek, w nadziei, że minuty nie będą płynąć tak nieubłaganie wolno. W ten stan swoistego letargu wbija się od czasu do czasu wibrujący dźwięk dzwonka telefonu, co zmusza nas do przejawienia jakiejś aktywności i podniesienia słuchawki. Mnie dopadła teraz śpiąca odmiana letargu - oczy same mi się zamykają, usta otwierają do ziewania, głowa opada w sposób niekontrolowany. Ta odmiana jest chyba najbardziej popularna - dopada studentów w trakcie nudnych wykładów, pracowników na przydługim zebraniu i tak dalej. Z chęcią bym się teraz pierdyknęła spac, chociaż na 15 minut. O proszę: "15-minutowa popołudniowa drzemka zwiększa naszą produktywność o 35 proc., kreatywność o 40 proc. i aż o 50 proc. umiejętność podejmowania decyzji" (za: http://gazetapraca.pl/gazetapraca/1,90439,3688817.html). Jestem tego żywym przykładem :D No ale na razie mogę zapomnieć o luksusie snu, pozostaje mi "twórczo myśleć" ;) No chyba, że zniknę na 15 minut w toalecie ;)

Sesyjnie - Sylwia

0 komentarze
Witam po Świętach :) Jeszcze lekko zmulona świątecznym jedzonkiem i spotkaniami z rodziną nie będę się zbytnio rozpisywać. W zamian za to pokażę Wam zdjęcia z przedświątecznej sesji zdjęciowej, gdzie malowałam Sylwię. Ostatnie poprawki do sesji wyglądały tak:








A oto wyniki naszej pracy:













Blogging tips