Sally Hansen Nail Prisms kolor Amber Ruby

3 komentarze
Sally Hansen Nail Prisms kolor 08 Amber Ruby to jeden z moich ulubionych lakierów. Głównie ze względu na kolor, jego trwałość mogłaby być lepsza, no i wolę bardziej gęste lakiery, a ten jest dosyć rzadki i lejący. Jednak wszystkie niedogodności wynagradza kolor - uwielbiam sposób, w jaki ten lakier zmienia odcień ^_^ Mój faworyt to głęboka ciemna lekko skrząca się dojrzała czereśnia ^_^ (druga od lewej), chociaż pozostałe też są niezłe. Zresztą zobaczcie same - na zdjęciu są trzy warstwy plus utwardzacz Inglota.


MAC Pigments

0 komentarze
Wreszcie zrobiłam swatche mojej skromnej kolekcji odsypek pigmentów MACa. Udało mi się trafić na godzinkę, kiedy nie padało i zza ciężkich chmur chwilami wyglądało słońce - robiłam zdjęcia w tempie ekspresowym. Oto mój mały zbiorek:


Pigmenty MACa są jednymi z najsłynniejszych cieni na świecie. Świetna jakość i ogromna gama kolorów czynią z nich obiekt pożądania wielu Kobiet. Ja uległam temu szaleństwu częściowo, mam 13 odsypek i na razie mi wystarczy ;) Nie wiem, jak długo będzie trwało to "na razie" - żeby spełnić moje wszystkie makijażowe i kosmetyczne chciejstwa, to chyba musiałabym znaleźć sponsora :D Przed wpadnięciem po uszy w pigmentowo-zakupowy obłęd powstrzymuje mnie kilka czynników. Ceny i niedostępność pigmentów - chciałabym przed zakupem pomacać, powybrzydzać na żywo, a nie tylko na podstawie swatchy. Znaczenie ma też fakt, że nasz polski Inglot też jest dobrą firmą, jakościowo niewiele odbiegającą od MACa (wiem, dla niektórych to bluźnierstwo ;)), a cenowo bardziej przystępną. No i pochłonięcie przez świat mineralny w tym momencie ^_^. Przechodząc do meritum, czyli do swatchy:


Chartreuse

Żywa, soczysta zieleń, dosyć jasna, można porównać do zielonego jabłuszka.


Deckchair

Brzoskwiniowy z domieszką złota, daje ciekawą poświatę. Trochę podobny do odcienia Melon.


Deep Blue Green

Piękny ciemnoniebieski kolor z domieszką zieleni.


Deep Purple

Cudowny ciemny kolor dojrzałej śliwki węgierki.


Entremauve

Ciemny fiolet, z niebiesko-różową poświatą. Śliczny ^_^


Golden Oliv

Zieleń, wcale nie taka oliwkowa, za to ze złotą poświatą.


Mauvement

Nietypowy kolor. Tak jakby brąz z minimalną różową poświatą. Mocno połyskujący.


Melon

Przepiękna brzoskwinia ze złotem ^_^


Night Light

Świetna ciemna oliwka ze złotym połyskiem.


Pink Pearl

Róż z niebieskim połyskiem, co daje taką jakby fioletową poświatę. Nie zachwycił mnie.


Smoke Signal

Prze-cu-do-wny kolor ^_^ Matowy ^_^ Kolor kasztana podbity minimalną ilością ciemnego winogrona.


Subtle

Hm, ciężki do opisania. Kolor kawy z mlekiem, plus mocny połysk.


Teal

Morska zieleń z nutką turkusu. Chłodny, ciekawy kolorek.


I jeszcze razem:

od lewej do prawej: Pink Pearl, Smoke Signal, Deckchair, Entremauve, Subtle, Golden Oliv

od lewej do prawej: Deep Blue Green, Night Light, Melon, Teal, Deep Purple, Chartreuse, Mauvement


W weekend postaram się wstawić zdjęcia makijaży, do których użyłam pigmentów MACa :)




Mystic Night smokey eyes

0 komentarze
Makijaż prawie że całkowicie mineralny, tj. podkład niemineralny, ale cienie już tak :D Zresztą, co ja się będę rozwodzić - oto makijaż i kosmetyki:
podkład Shiseido
korektor Maybelline
puder TBS + krzemionka
baza pod cienie ArtDeco + Inglot Duraline
cienie EDM Mystic Night i Twilight Kiss i Southern Belle + Inglot bazowy + rozświetlacz Sephora
róż EDM Memphis Rose + biała czekoladka Bourjois
korektor do brwi Delia
tusz do rzęs Max Factor
liner Gosh

Aha, nie zwracajcie proszę uwagi na czerwień na twarzy - nie mam pojęcia skąd się wzięła na zdjęciach, na żywo jej nie było ;)




Essence Cute as Hell lakiery do paznokci

3 komentarze
Wreszcie udało mi się obfotografować wszystkie cztery lakiery z limitowanki Essence Cute as Hell i tak jak obiecywałam wstawiam swatche. Wrażenia po użyciu i noszeniu każdego mam pozytywne - fajne kolorki, konsystencja i trwałość ok, krycie mogłoby byc lepsze. Trzy warstwy wyglądają w porządku. Na zdjęciach z Inglotem Dry & Shine mam właśnie trzy warstwy, na tych z Matte Magic dodawałam jeszcze czwartą, nie wiem po co ;) Na moich paznokciach lakiery wytrzymywały spokojnie trzy dni, pokryte tylko Inglotem - przy wszystkich pracach domowych i stukaniu w klawiaturę nawet końcówki przetrwały, co mnie ogromnie zdziwiło i ucieszyło zarazem. Pokryte kolejną warstwą i Matte Magic były prawie że niezniszczalne ;) Co prawda mat nie utrzymywał sie zbyt długo, ale w miarę ścierania się wychodziła z tego całkiem przyjemna satynka. Okej, koniec gadania, przechodzę do poszczególnych kolorów. I jak zwykle - jeżeli chcecie zobaczyć większe zdjęcia, po prostu kliknijcie na nie ;)


01 naughty but nice

Wcześniej opisywałam go mianem sprany kurczaczek, ale wcale taki sprany to on nie jest ;) Dosyć jasny i jaskrawy, przy nim moje dłonie wyglądają na bardzo opalone. Zwraca na siebie uwagę - w pracy koleżanki od razu go zauważyły na moich paznokciach :D Ciężko mi się go nakłada - smuży najbardziej ze wszystkich czterech kolorów.


02 bad girl

Ładny jasnopomarańczowy kolor, możnaby powiedzieć, że morelowy. Też jaskrawy. Dosyć ładnie się komponuje z moimi jasnymi dłońmi. Jednak najbardziej podoba mi się wersja zmatowiona ^_^


03 not just cute

Prawdziwa landryna :D W świetle naturalnym wygląda jasno i niewinnie, sztuczne światło dodaje mu intensywności. Przed zdjęciami umazałam się długopisem, który nie dał się zmyć z paznokcia, a mi nie chciało się go malować od nowa , więc wybaczcie :) Uznajmy to może za awangardowy wzorek, który postarałam się ciutkę przykryć napisem :D


04 date me!

Chyba mój ulubiony kolor z tej serii. Piękny lawendowy odcień, z jednej strony delikatny i spokojny, ale z drugiej strony ma w sobie to coś. Ładnie się prezentuje z połyskiem, jak i zmatowiony. Uniwersalny, będzie pasował do wielu rzeczy. Maluje się nim bezproblemowo.


Tak więc jak się Wam spodobał któryś z kolorów, to pędźcie do sklepu, bo pewnie lada moment ta kolekcja zostanie zastąpiona inną, mam nadzieję, że równie udaną :D

Pierwszy makijaż całkowicie mineralny

2 komentarze
Obiecałam zdjęcia makijaży na mnie, mineralnych i niemineralnych, więc zaczynam. Będę wstawiać makijaże stopniowo - ten jest z lutego bieżącego roku ;) Większe zdjęcia po kliknięciu.


Kosmetyki:
podkład EDM Fairy Light Neutral semi matte
korektor EDM Aussie Perk Me Up
krzemionka
róż EDM Winter Bronzer
cienie EDM: Southern Belle, Anna Karenina, Baby Sitter, Memphis Rose
tusz Maybelline
baza pod cienie ArtDeco
błyszczyk Oriflame




My Neighbor Totoro / Mój sąsiad Totoro / Tonari no Totoro

0 komentarze
Dzisiaj mój TŻ podstępem skłonił mnie do obejrzenia filmu anime. Mnie i swoją babcię - mówiąc nam, że ma fajny film familjny na poobiednie sobotnie popołudnie. Taaaa... Ledwo włączył, to wiedziałam o co kaman. Filmy anime są dla mnie dosyć dziwne i specyficzne, a to jeszcze miała być bajka dla dzieci. Hm. Pokrótce fabuła opisywała życie ojca i jego dwóch córek (Satsuki i Mei), którzy przeprowadzili się do starego domu na wsi, by być bliżej matki leżącej w pobliskim szpitalu. Dziewczynki szybko odkrywają tajemnicze stworzenia w domu oraz poza nim, w tym dużego, ziewającego i wydającego dziwne dźwięki stwora Totoro. Zaprzyjaźniają się z nim, co końcem końców okazuje się być bardzo przydatne. Nie będę opisywać dlaczego...

Wiem, mój opis tej bajki jest wyjątkowo lakoniczny. Mogłabym pisać o miłości między córkami a rodzicami, o tęsknocie, o tradycji, o zmaganiu się z chorobą, o wychowaniu etc. Mogłabym, ale mi sie nie chce ;) To wszystko przez dziwność tej bajki. Co prawda wytrzymaliśmy do końca, ale ja w połowie wyciągnęłam gazetę, mój TŻ diabolicznie i złośliwie chichotał, a jego babcia po ponad godzinie oglądania w końcu nie wytrzymała i zapytała, czy nie możnaby przewinąć do końca, żeby szybciej sprawdzić, jaki jest finał całej historii :D No bo doprawdy, przez znaczną część filmu dziewczynki głośno krzyczą i śmieją się, jak to w japońskich anime często się zdarza. Do tego na początku filmu, w pierwszym momencie nieco dziwna, scena wspólnej kąpieli ojca i dziewczynek - mimo, iż była całkowicie niewinna, to nie przywykliśmy do takich scen w europejskich czy amerykańskich filmach familijnych ;) Jeden z głównych bohaterów, tytułowy Totoro, jest wyjątkowo milczący, tzn. głównie buczy i ziewa i dmucha. No i ma na własność świetny Kotobus - nie zdradzę, co to jest i jak wygląda :D :D :D Niemniej Kotobus wejdzie chyba na stałe do naszego domowego słownika :D :D :D

Sesyjnie - Co by tu ukraść? ;)

0 komentarze
Ania Błażejczyk w roli przebiegłej jak lisica, pięknej włamywaczki ;) Włamuje się do obiektywu Krzyśka Marciniaka :D Aaaaa, z moimi kosmetykami i pędzlami :D :D :D Jakieś bzdury plotę, wybaczcie ;)



Blogging tips