LOTD: spódnica maxi i stare kwiaty ;)

Nareszcie zrobiło się na tyle ciepło, że mogę zakładać moją ulubioną maxi. Jedyny jej minus to długa podszewka (chociaż w sumie nie wiem, czy to minus ;)). Zastanawiam się, czy jej nie skrócić, bo po pierwsze jest nie jest zbyt szeroka i trochę ogranicza ruchy, a po drugie czasami jest mi w niej gorąco. Maxi jest dla mnie typowym fasonem na wiosnę i lato, zimą chętniej noszę krótsze spódnice i spodnie, głównie ze względu na nieodśnieżone chodniki i zalegający wszędzie śnieg. Nie zapominajmy również o porywistym, ostrym wietrze – przypuszczam, że przy naszej pogodzie nosząc maxi dress zimą zaliczyłabym glebę co najmniej kilkanaście razy na sezon ;) Niedawno udało mi się kupić bluzkę w prawie identycznym kolorze co spódnica – babcia mojego B. myślała, że mam na sobie sukienkę :D Jak już pewnie zobaczyłyście bluzka ma bardzo lubiany przeze mnie dekolt-wodę i rozcięcia na rękawach. Bardzo lubię takie rozcięcia, są wygodne, wprowadzają element niejednoznaczności i kojarzą mi się ze starożytną Grecją. Całość uzupełniają długie kolczyki, płaskie sandały i torebka w róże :) Voila!
spódnica maxi – Camaieu 
bluzka – Orsay 
sandały – CCC 
torebka – Reserved

4 komentarze:

  1. lubię takie spódnice, czuję się w nich długa, wysmukła i bioderka jakby mniejsze :)
    a torebka - marzenie :)
    wyglądasz rewelacyjnie, duża klasa

    OdpowiedzUsuń
  2. Super Ci w tym zestawie. A bluzka ma świetny krój.

    Wywalaj podszewkę- ja gdybym mogła to bym je ze wszystkich spódnic usuwała (no może poza białymi ;) )

    OdpowiedzUsuń
  3. śliczna ta torebka, w ogóle bardzo fajna całość:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy00:17

    moim zdaniem powinnaś bardziej podkreślać oczy ;)

    OdpowiedzUsuń

TALK TO ME :D

Blogging tips