Bornholm czyli Majorka Północy :)

Dzisiaj opowiem Wam o Bornholmie. Polecam tą wyspę szczególnie osobom, które lubią spędzać wakacje aktywnie, na dwóch kółkach, a nie mają zbyt dobrej czy też wyczynowej kondycji ;) 
Bornholm świetnie nadaje się dla początkujących cyklistów – jest wyśmienicie przygotowany pod względem dróg rowerowych, rowerzysta jest dla kierowców świętą krową, co czasami może wręcz działać na nerwy ;) Bo wyobraźcie sobie, że spoceni i zasapani podjeżdżacie poboczem pod górkę, wlekąc się jak ślimak, a za Wami ciągnie się sznur samochodów, z których żaden Was nie wyprzedzi, mimo iż miejsca na ten manewr jest sporo :D Ale tak właśnie jest na Bornholmie – rowerzysta może czuć się na drogach w pełni bezpieczny - w przeciwieństwie do naszych kierowców, Ci z wyspy mają czas i cierpliwość, by przeczekać Wasz wysiłki. Poza tym wyspiarze (w ogóle Duńczycy i pozostali Skandynawowie) to naród bardzo uczciwy – bez obaw o kradzieże możecie zostawiać rowery i cały dobytek o każdej porze i wszędzie – niezabezpieczony i otworem. Niektórym zdarzało się nawet pozostawiać w publicznych toaletach kamery albo aparaty podłączone do ładowania, na widoku, bez nadzoru – nie słyszałam, by nie znaleźli go w miejscu, gdzie go pozostawili. My również zostawialiśmy wszystko „samopas” na całe godziny czy dnie i nic nam nie ukradziono. Ale wracając do wyspy – mimo niewielkich rozmiarów (niecałe 600km kw.; długość linii brzegowej 158km; odległość między skrajnymi punktami z północy na południe ok. 40 km, a ze wchodu na zachód ok. 30 km) wyspa jest zróżnicowana geograficznie, co gwarantuje przepiękne widoki i urozmaicony wypoczynek. Ale nie będę Wam opisywać środowiska naturalnego Bornholmu, bo o tym przeczytacie w przewodnikach albo na necie ;) 
Większość atrakcji również jest szczegółowo opisana w Internecie. Wspomnę tylko o kilku, najbardziej wg mnie charakterystycznych: Hammershus - największy w Skandynawii kompleks ruin średniowiecznego zamku, jest naprawdę całkiem spory, my akurat trafiliśmy na renowację części murów. Dotarliśmy do niego piechotą z Sandvig przez Hammeren (najbardziej wysunięty na północ obszar wyspy) – maszerowaliśmy przez uroczne wrzosowiska i lasy, obok jeziora polodowcowego Hammersø i latarni morskiej Hammerode Fyr :) Kolejne miejsca warte obejrzenia to kompleksy leśne Paradisbakkerne czyli Rajskie Pagórki/Wzgórza i Las Almindingen z wieloma jeziorami (uważajcie na kleszcze!). Nie można ominąć skupisk kamieni kultowych - menhirów, wielu wiatraków i rotund - średniowiecznych kościołów wybudowanych na planie koła. No i cichych, spokojnych miasteczek – polecam sklepiki z rękodziełem. Największym zaskoczeniem okazał się być wodospad w Dondalen – gdy do niego dotarliśmy okazało się, że właściwie go nie ma :D (wodospad ten tworzy się wiosną, gdy padają deszcze, przy bezdeszczowej pogodzie praktycznie wysycha ;)). Druga niespodzianką był zagajnik z kamieniami rzeźbionymi przez Pana Slou – niektóre płaskorzeźby zapierały dech w piersiach :) Trzecim zaskoczeniem były „stragany” stojące przy drogach i ścieżkach, niepilnowane, bez sprzedawcy, jedynie z rozpisanymi cenami i pojemnikiem na pieniądze :D Można w nich było kupić wszystko – owoce i warzywa, miód, art. spożywcze, biżuterię, rękodzieło, słowem mydło i powidło :D 
Nie można zapomnieć o rozkoszach podniebienia. Warto spróbować lokalnych specjałów – ryb z wędzarni, szczególnie śledzi (prawie wszystkie oferują szwedzki bufet, tzw. Fiskebuffet), wino owocowe z plantacji Lille Gadegård (pozdrowienia dla barmanki z Polski :D), jest też lokalne piwo i wódka, słodycze – oprócz jedzenia ich możecie podejrzeć proces wytwarzania (pyszne karmelki z Gudhejm, landrynki ze Svaneke, czekoladki ze Snogebak, lody z mleka koziego i z mleka lokalnych krów), Do domu można jeszcze przywieźć lokalne oleje i miody. No i musztardę – jak zazwyczaj nie przepadam za tym produktem, to musztarda z Bornholmu, robiona na miodzie, po nocach mi się śni i za każdym razem, gdy o niej pomyślę to dostaję regularnego ślinotoku ^_^ Nie obraziłabym się gdyby ktoś przypadkiem sprezentował mi słoiczek wyżej wymienionej :D 
A teraz kilka informacji praktycznych. Poniżej załączam mapki i instrukcję dotarcia do tanich pól namiotowych. Oczywiście można nocować w różnych miejscach, jednak jeżeli nie jesteście przy kasie, nie przeszkadzają Wam nieco spartańskie warunki, a zaletą jest dla Was kontakt z lokalną przyrodą i towarzystwo innych szalonych ludzi, to polecam tanie pola namiotowe. Obecnie jest ich pięć. Gdy byliśmy na wyspie w 2009r. doba kosztowała bodajże 6 koron, teraz ceny mogły trochę wzrosnąć. Jakby nie patrzeć Skandynawia do tanich nie należy… Za pobyt często płaciło się wrzucając pieniądze do specjalnego kubeczka, tak samo rozliczany był sanitariat – również chyba 6 koron za 10 minut prysznica. Nikt nie będzie Was rozliczał z przespanych nocy czy zużycia wody – wyspiarze liczą na uczciwość turystów. Polecam wybrać się na Bornholm na co najmniej tydzień – my byliśmy niecałe dwa tygodnie i zdążyliśmy zwiedzić prawie wszystko – to prawie skłania nas do ponownego odwiedzenia wyspy. Na wyprawę przeznaczyliśmy dwa pierwsze tygodnie sierpnia, to był bardzo dobry wybór, bo oprócz pierwszego lekko pochmurnego i momentami dżdżystego dnia pozostałe były ciepłe i słoneczne, z dosyć silnie wiejącym wiatrem pod koniec pobytu. Na wyspę dotarliśmy katamaranem z Kołobrzegu, morze było jak zupa, powrót był trochę bardziej dramatyczny, bo były sztormy i nie wiedzieliśmy czy, jak i kiedy wrócimy do ojczyzny (wcześniejsze kursy zostały odwołane z powodu sztormu). Są również inne możliwości transportu, np. promy ze Świnoujścia do Ronne. Wybór należy do Was :) 
Przygotowuję dla Was kolejne posty – tym razem z wyprawy na Gotlandię :) Spodziewajcie się wielu zdjęć :D Mogę również przygotować post z informacjami praktycznymi – jak przygotować się na wyprawę rowerową, co i jak zapakować w sakwy, co wziąć do jedzenia, jak przygotować apteczkę etc. Chcecie? 
A, i przypominam Wam o zabawie Najlepsi Przetrwają Wszystko - grać możecie za pomocą aplikacji na facebook’u. Do wygrania są fantastyczne nagrody – rowery damskie lub męskie marki Creme Cycles o wartości rynkowej 1660,5 brutto każdy!!!

2 komentarze:

  1. ale świetna wyprawa! i jaka wytrzymałościowa, ło, podziwiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne widoki! :)
    Zapraszam na konkurs z Lilly Fashion.

    OdpowiedzUsuń

TALK TO ME :D

Blogging tips