Review: Tisane, balsam do ust / Tisane, lip balm

21 komentarze
Tak jak Carmex jest sztandarowym balsamem do ust w USA, tak Polska może się pochwalić balsamem Tisane. Bardzo sobie cenię polskie kosmetyki, zwłaszcza te na bazie naturalnych składników. Tisane jest kosmetykiem naturalnym na bazie miodu, dostępny jest w formie balsamu do ust w słoiczku i w formie sztyftu.
The way in the USA a flagship lip balm is Carmex, this way Poland can be proud with Tisane lip balm. I appreciate the Polish cosmetics, especially those based on natural ingredients. Tisane is a natural honey-based cosmetic, available as a balm in a jar and as a lipstick.
TISANE - opis ze strony producenta (źródło) (źródło)
Kosmetyk naturalny przeznaczony do pielęgnacji i ochrony ust.
Działanie:
  • Wygładza szorstkie, spierzchnięte usta przywracając aksamitną gładkość
  • Chroni usta przed wpływem czynników środowiskowych jak słońce, wiatr, deszcz, mróz
  • Odżywia delikatną skórę warg
  • Nawilża i chroni usta przed wysychaniem
  • Regeneruje naskórek uszkodzony wskutek działania czynników atmosferycznych, otarć oraz opryszczki.
Wskazania:
  • Usta spękane, spierzchnięte z powodu czynników atmosferycznych
  • Usta spękane, spierzchnięte z powodu przeziębienia, opryszczki
  • Usta wysuszone
  • Ochrona przed słońcem, mrozem, wiatrem, deszczem
Składniki aktywne
Wosk pszczeli, miód, olej rycynowy, oliwa, ekstrakt z melisy, jeżówki purpurowej i ostropestu plamistego, witamina E.
Składniki INCI:
Cera alba, Olea Europea oil, Petrolatum, Ricinus communis oil, Isopropyl Mirystate, Honey, Echinacea purpurea & Melissa officinalis & Silybum Marianum Extract, Aqua, Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, Propylene glycol, Cholesterol, Tocopheryl acetate, Ethyl Vanillin.

TISANE - description of the producer (source)
A natural cosmetic recommended for lip care and protection.
Effects:
  • softens dry and chapped lips and gives them a silky touch
  • protects lips against environmental aggressors like sun, wind, rain and frost
  • hydrates lips and protects them against moisture loss
  • rejuvenates the appearance of the environmentally damaged lip area and regenerates skin damages caused by herpes
Indications:
  • chapped and dry lips due to harmful atmospheric conditions
  • chapped and dry lips due to common cold or herpes
  • dehydrated lips
  • as sun, wind and frost protection
Active ingredients:
bee wax, honey, castor oil, oil, lemon balm extract, purple coneflower extract, milk thistle extract, vitamin E.
Ingredients (INCI):
Cera alba, Olea Europea oil, Petrolatum, Ricinus communis oil, Isopropyl Mirystate, Honey, Echinacea purpurea & Melissa officinalis & Silybum Marianum Extract, Aqua, Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, Propylene glycol, Cholesterol, Tocopheryl acetate, Ethyl Vanillin.

O tym, że miód to samo dobro dla naszej skóry i naszego organizmu, wie chyba każdy. Bardzo często zdarzało mi się smarować spierzchnięte usta warstwą miodu, i efekt był rewelacyjny. Jednak miodu w jego naturalnej postaci nie da się użyć w każdej sytuacji, w której usta potrzebują ochrony i nawilżenia ;) Świetnym odpowiednikiem miodu jest balsam Tisane. Bardzo szybko wygładza, odżywia i nawilża usta. Jest doskonałą ochroną w trudnych warunkach klimatycznych. Faktycznie pomaga w leczeniu opryszczki i sprawia, że jej przebieg nie jest aż tak uciążliwy. Balsam pozostawia na ustach ochronną warstwę, nie wchłania się całkowicie, ale mi osobiście to nie przeszkadza. Przetestowałam obie wersje – w słoiczku i w sztyfcie. Wersja w sztyfcie jest twardsza, ale paradoksalnie mniej ekonomiczna. Trzeba też uważać, bo rozgrzany sztyft potrafi się złamać. Mam też wrażenia, że mimo tego samego składu wersja w pomadce jest mniej odżywcza i esencjonalna. Na plus pomadki przemawia właśnie jej forma – nie każdy lubi nakładać kosmetyki palcami i nie w każdych warunkach jest to możliwe, albo wygodne. Ja jednak preferuję wersję w słoiczku, która ma dla mnie więcej plusów. Balsam ma odpowiednią konsystencję, ani za twardą, ani za miękką, która pozwala na nabranie na palec odpowiedniej ilości. Nie noszę długich paznokci, więc nie mam problemu z nabraniem kosmetyku ze słoiczka. Jeżeli zostanie mi trochę balsamu na palcu, to często wmasowuję go w skórki (dosyć szybko się wchłania, wygładza drobne zadziorki, nawilża i zmiękcza). Wersja w słoiczku jest też bardziej wydajna. Obie wersje są zamknięte w estetycznych, biało-czerwonych opakowaniach. Zapach obu jest zbliżony – słodki, lekko miodowy. Dla mnie balsam Tisane to pielęgnacyjny niezbędnik. A dla Was?
About the fact that honey is very good for our skin and our organism, everyone probably knows. Very often, I happened to spread chapped lips with a layer of honey, and the effect was amazing. However, the honey in its natural form cannot be used in any situation in which the lips need protection and hydration ;) Tisane balm is an excellent equivalent of honey. Very quickly smooths, nourishes and moisturizes the lips. It is excellent protection in harsh climatic conditions. Actually helps in the treatment of herpes and makes its course is not so onerous. Balm leaves a protective layer on the lips, not absorbed completely, but I personally do not mind. I have already tested both versions - in a jar and in a stick. Stick version is harsher, but, paradoxically, less economical. You must also be careful, because the warmed up stick can be broken. I also think that despite the same composition stick version is less nutritious. The advantage of lipstick is precisely its form - not everyone likes to put cosmetics by fingers, and not in all circumstances it is possible or convenient. But I prefer the version in the jar, which has more advantages for me. Balm has a proper consistency, neither too hard nor too soft, which allows you to gain an appropriate amount. I do not wear long nails, so I have no problem with the assumption of cosmetics from the jar. If a little balm stays on the finger, I often massage it into the skin (rather quickly absorbed, smooths the skin, moisturizes and softens). Jar version is also more efficient. Both versions are enclosed in the aesthetic, white and red containers. The smell of both is similar - sweet, lightly honey. For me Tisane balm is a must-have for lip care. And for you?

Podsumowanie / Summary

                                                        Balsam w słoiczku (Balm in a jar) / Balsam w sztyfcie (Balm in a stick)
Pojemność (Capacity)                                               4,7g                   /                    4,9g
Cena (Price)                                                            ~7pln                  /                   ~10pln
Dostępność (Availability)                Apteki, częściej dostępna wersja - w słoiczku (Pharmacies, more often available version - in a jar)
Wydajność (Efficiency)                  Bardziej wydajna wersja - w słoiczku (A more efficient version - in a jar)

Na stronie www Herba Studio mozecie przeczytać ciekawy artykuł dot. pielęgnacji ust - KLIK
On the Herba Studio website you can read interesting article regarding lip care - CLICK

LOTD: like wine...

3 komentarze
Dzisiaj była piękna pogoda - lekki mróz, słońce i bezchmurne niebo :) Taka aura nastraja mnie optymistycznie, nawet mój Bartek bez zwykłego marudzenia zrobił mi zdjęcia dzisiejszego outfitu :D A to nie zdarza się często, uwierzcie mi ;) Dzisiaj ubrałam się na sportowo, dominujący kolor to czerń i odcienie bordo. Oprócz tego norweskie wzory, nieodmiennie kojarzące mi się z zimą, nartami i ośnieżonym stokiem :)
Today was beautiful weather - light frost, sun and cloudless sky :) Such a weather is inducing optimism in me, even my Bartek without normal griping took photos of my today's outfit :D And this doesn't happen often, trust me ;) Today I dressed casually (a little sporty), a dominating colour is black and shades of burgundy. In addition, the Norwegian patterns, invariably reminds me of winter, skiing and snowy slope :)
Photobucket
Photobucket
PhotobucketPhotobucket
Photobucket
Photobucket
Photobucket
Photobucket
leggings, shoes - nn
cardigan - mkm swetry
knit hat, turtleneck scarf - New Yorker
blouse - Orsay
bag - Reserved
pendant - DIY

Preview: like wine...

2 komentarze
Już niedługo... / Coming soon ...

Photo session: first time ;)

5 komentarze
W marcu poprzedniego roku robiłam makijaż do sesji zdjęciowej Oliwii Ziółkowskiej. Modelką była Ania. Korzystając z dobroci Oliwki też zrobiłam trochę zdjęć, które oto Wam prezentuję. Można powiedzieć, że był to mój fotograficzny debiut :D
W ogóle cała sesja była szalona :D Najpierw zaczęła psuć się pogoda… Zdjęcia miały być robione w plenerze – na tle ciekawych graffiti na pobliskim osiedlu i na nieczynnym rynku. Na osiedlu okazało się, że teren gdzie zaplanowane były zdjęcia okazał się być ogrodzony i zamknięty na cztery spusty :/ Pokonanie ogrodzenia nie byłoby zbyt trudne, ale zauważyłyśmy monitoring i psa… Całe szczęście na bramie wisiał numer telefonu do właściciela. Nie zastanawiając się długo, zadzwoniłam do niego, i o dziwo nie zostałam potraktowana z tzw. buta (była sobota), jak to zwykle traktuje się bezczelnych, obcych natrętów. Pan Czarek ochoczo zgodził się na udostępnienie nam terenu do sesji, a gdy usłyszał, że w tym momencie stoimy pod bramą stwierdził, że za 4 minuty będzie na miejscu O_O Było to o tyle dziwne, że w trakcie rozmowy w tle rozlegał się stukot kół, tak jakby pan Czarek znajdował się w pociągu… Byłam pełna powątpiewania, dziewczyny również, ale postanowiłyśmy cierpliwie poczekać. Ku naszemu zaskoczeniu i radości Pan Czarek przyjechał, ale jak… Przyjechał samochodem z praktycznie gołą obręczą koła, bez opony, a raczej z jej flakiem, który rytmicznie walił o jezdnię – dźwięk przypominał stukot kół pociągu :D Uwierzcie mi, bardzo trudno było zachować powagę i nie parsknąć śmiechem :D :D :D Niemniej, mimo coraz bardziej psującej się pogody, zrobiłyśmy trochę zdjęć i przeniosłyśmy się na zamknięte targowisko. Całe szczęście było już zbyt późno i zbyt zimno na handel, więc miałyśmy cały teren dla siebie. No może nie tylko dla siebie – towarzyszyła nam para kotów, które w pewnym momencie zabrały się intensywnie za przedłużanie gatunku :D :D :D Jak to się mówi – z naturą nie wygrasz, więc na tym zakończyłyśmy zdjęcia :D
Jak widzicie, sesja była pełna przygód i niespodziewanych zwrotów akcji :D Pokażę Wam kiedyś śmieszniejsze zdjęcia bekstejdżowe, a teraz zapraszam do obejrzenia moich marnych fotograficznych prób. Mam nadzieję, że jeżeli zdjęcia nie przypadną Wam do gustu, to chociaż makijaż się spodoba :) Zdjęcia Oliwii możecie zobaczyć TUTAJ!

Modelka: Anna Gad
Makijaż i zdjęcia: Dominika Dąbrowska
Fryzura: Magdalena Krawczyk-Panfil

LOTD: Kot w Butach ;) / Puss in Boots ;)

5 komentarze
Dzisiejszy outfit jest pod znakiem Kota w Butach :D Wszystko przez ostatnio zakupione kozaki za kolano :) Za te muszkieterki zapłaciłam, bagatela, 29pln, więc była to prawdziwa okazja, zwłaszcza, że cena początkowa to 189pln. Inny znak szczególny mojego stroju to ażur - zarówno komin jak i sweter mają rzadki splot :) Kolory pozostawiłam stonowane - czerń i odcienie popielatego. Jedyny ostrzejszy akcent to ćwiekowa skórzana bransoleta.
Today's outfit is under the sign of Puss in Boots :D All because I recently bought an over-knee boots :) I paid for the Musketeers boots, attention, 29pln, so it was a real bargain, especially since the initial price is 189pln. Another special sign of my outfit is azure - both the turtleneck scarf and sweater have a rare weave :) The colors are toned down - shades of black and ash gray. The only sharper accent is leather bracelet with studs.
Photobucket
Photobucket
Photobucket
Photobucket
Photobucket
Musketeers boots, legings, bracelet - New Yorker
turtleneck scarf - Reserved
sweater, bag - nn

LOTD: cobalt shorts

7 komentarze
Krótkie spodenki zimą wzbudzają kontrowersje, zwłaszcza wśród starszych osób. Ja je lubię - z ciepłymi rajstopami, kozakami, zakolanówkami, stanowią ciekawą alternatywę dla zwyczajnych spodni. W tym przypadku spodenki są całoroczne, są z grubszego mięsistego materiału i nadają się zarówno na zimniejsze, jak i na cieplejsze dni. Ponieważ spodenki są w bardzo wyrazistym kolorze, pozostałe elementy stroju pozostawiłam klasyczne i stonowane. Chciałam, by nie było pstrokato, ale również nie nudno ;) Jedynym elementem nawiązującym do koloru spodni jest torebka, jedna z moich ulubionych. Ja w ogóle nie stosuję się do tradycyjnego podziału na pory roku w sferze ubraniowej i łączę letnie ciuchy z tymi typowo zimowymi :D A Wy?
Shorts in winter arouse controversy, especially for older people it is abnormal. I like them - with warm tights, boots, over-knee socks, represent an interesting alternative to usual pants. In this case, the shorts are all-year-round because they are made of thicker and fleshy material suitable for both colder and warmer days. Because the shorts are in a very expressive color, the other elements of clothing I left classical and toned down. I wanted the outfit not to be motley, but also not boring ;) The only element referring to the color of pants is a handbag, one of my favorites. I generally do not adhere to the traditional division of the seasons in the field of clothes and I am combining summer garments with typically winter clothes :D And you?
Photobucket
PhotobucketPhotobucket
Photobucket
Photobucket
shorts, sweater - Orsay
boots - Boti
shirt - C&A
bag - Mohito

New stuff in my closet ^_^

5 komentarze
Ostatnie dwa miesiące obfitowały w zakupowe zdobycze oraz w ciuchowe prezenty. Przedstawiam Wam nowości w mojej szafie - upolowane na wyprzedażach, jak również przyniesione przez Mikołaja :D Brakuje tylko etnicznych chust upolowanych w New Yorkerze oraz sprezentowanej bielizny, zupełnie o nich zapomniałam. A propos New Yorkera, to zrobiłam tam najlepsze wyprzedażowe zakupy tego sezonu :D Kozaki i sweter, które w regularnej cenie kosztowały po 190 złociszy, ja upolowałam w rewelacyjnej cenie 29 pln ^_^ Uwielbiam wyprzedaże, a Wy? :D :D :D Fajne przeceny są również w Mohito, Orsay'u, Stradivariusie i Camaieu. Warto zajrzeć też do C&A, Reserved, Quazi, Pretty Girl, Cropp'a, Top Secret, Tally Weijl i Tesco. W Bershce, Promodzie, Kappahl'u i Pull&Bear przeceny są, ale z tego co mi się podobało nie znalazłam już nic w moim rozmiarze. Tak samo w CCC, Deichmanna zaś zwykle omijam szerokim łukiem, ponieważ buty z tego sklepu i moje stopy nie są najlepszymi przyjaciółmi, delikatnie rzecz ujmując ;) Najbardziej rozczarował mnie H&M - oferta w moim mieście nie jest zbyt bogata, a i same przeceny nie są zwalające z nóg... Sklepów typu Zara czy New Look u mnie w mieście niestety nie ma :/ Pozostaje jeszcze kupno ciuszków w sklepach internetowych - ja czekam na swoją ramoneskę w wężowy print zamówioną ze sklepu internetowego Stradivariusa :D Polecam również polowanie na perełki w sh - kto kupował w sh ten wie, że czasami można w nich zdobyć cudowne, niepowtarzalne ubrania za bezcen :) Sumarycznie za moje upolowane ciuszki i dodatki dałam sporo mniej, niż kosztowałyby mnie np. kozaki i sweter kupione po regularnej cenie :D Niestety nie udało mi się zdobyć wymarzonej ciepłej kurtki lub płaszcza, ale przeceny jeszcze się nie skończyły, więc kto wie, może gdzieś czeka na mnie odpowiedni model ;) Ale teraz przechodzę na odwyk... aż do następnych wyprzedaży... ;)



Handmade jewellery - first DIY by me :)

10 komentarze
Na Święta postawiłam na ręcznie robione prezenty - część z nich zrobiłam sama :) To była naprawdę fajna zabawa, a później spora satysfakcja i radość przy obserwowaniu min obdarowanych osób :D Kolczyki wymyśliłam sama, można regulować ich długość. Zieloną kolię mogłyście zobaczyć w poprzednim poście na mojej Mamie :) Kolie widziałam kiedyś u Kruka, moje są bardzo podobne, tylko nie kosztują majątku :D Może zacznę je sprzedawać, kto wie? Jak Wam się podobają?
At Christmas I put on hand-made gifts - some of them I made by myself :) It was really a good time, and later quite a satisfaction and joy of presenting gifts :D I invented earrings, it is possible to regulate their length. You could see the green necklace on my Mum in the previous post :) Necklaces I saw once at Kruk, mine are very similar, but not ruin your pocket :D Maybe I'll start selling it, who knows? How do you like them?

Christmas memories...

12 komentarze
Rozebrałyście już choinkę? U mnie jeszcze stoi, taka mała, przypomina świąteczne chwile spędzone w rodzinnym gronie...
Did you already undress the Christmas tree? In my home it is still standing, so small, resembles festive moments spent with my family...








Blogging tips