Review: Delia Płukanka do włosów srebrna

13 komentarze
Uwielbiam chłodny blond na włosach, tylko dlaczego po kilku/kilkunastu dniach z popielatowłosej blondynki zamieniam się w kobietę z jajecznicą na głowie :/ Jeżeli, tak jak mnie, drażni Was coraz bardziej żółty odcień Waszych blond czupryn, to polecam spojrzeć łaskawym okiem na płukanki do włosów. Ja na dłużej zatrzymałam się przy produkcie Delii.

Przeznaczenie
do włosów siwych, blond, rozjaśnianych
Działanie
Niweluje niechciane żółte refleksy na naturalnych lub farbowanych jasnych włosach, nadając jednocześnie srebrzysty połysk.
Producent zaleca proporcje 1/3 nakrętki na 2 litry wody. 

Zdjęcie po lewej pobrałam ze strony producenta - moja buteleczka jest w tak opłakanym stanie, że wstyd ją pokazywać ;) Płukanka istnieje w dwóch wersjach - srebrnej i fioletowej, ja używam srebrnej. Zazwyczaj stosuję kilka kropel na ok. 1 litr wody, czasami dodaję kroplę do szamponu. Używam płukanki raz na tydzień, czasami raz na dwa tygodnie. Czasami płukankę spłukuję, czasami nie, w zależności od mojego widzimisię. Buteleczka ma 200ml, regularna cena to ok. 7pln, starcza na wieki. Można ją dostać w większości drogerii, również tych internetowych. Srebrna płukanka, jak widać na zdjęciach poniżej, ma intensywnie fioletową barwę.
Nie wiem, jaka jest rzeczywista różnica między srebrną a fioletową wersją, w buteleczce wyglądają tak samo. Według teorii kolorów, do neutralizacji zbyt złocistego odcienia należy użyć koloru fioletowego, zaś zbyt pomarańczowego odcienia należy użyć koloru srebrnego (z domieszką niebieskiego). Jeżeli założymy niebieską/srebrną płukankę na żółte włosy, ryzykujemy uzyskanie zielonego odcienia włosów, niczym u Ani z Zielonego Wzgórza ;) W moim przypadku, po zeszłorocznych rudościach i powrocie do blondu na moich włosach wciąż przebijają lekko pomarańczowe tony, dlatego używam płukanki srebrnej, w baaardzo umiarkowanych ilościach ;) Niemniej kto wie, może po następnym farbowaniu przerzucę się na fioletową wersję :D
Od razu uprzedzę - na początku używanie, a dokładniej prawidłowe odmierzanie ilości płukanki może sprawiać trochę trudności, zwłaszcza na włosach z pasemkami. Jeżeli użyjemy roztworu o zbyt dużym stężeniu / nasyceniu koloru lub zbyt długo pozostawimy go na włosach, to uzyskamy efekt Gandalfa, czyli siwe i momentami fioletowe pasma wywołujące dziwne spojrzenia i uśmieszki wśród mijanych osób ;) Całe szczęście posiwiałe kosmyki można dosyć łatwo usunąć przez intensywne, kilkukrotne mycie głowy. Gdy już rozkminimy, jaka ilość jest dla naszych włosów odpowiednia, to możemy spodziewać się zadowalających efektów. Czupryna zyskuje ładny, chłodny odcień, ponadto wyrównana jest różnica między włosami farbowanymi a odrostem. Efekt utrzymuje się do następnego mycia, a czasami nawet dłużej. Płukanka nie wysusza włosów, nie szczypie, gdy dostanie się do oczu, nie brudzi ręcznika. Nierozcieńczona barwi i brudzi wszystko dookoła, trzeba uważać, by nie pochlapać łazienki albo ciuchów, bo takie plamy trudno później schodzą. Używania płukanki nie ułatwia dozownik - zatyczka z dziurką-wąskim otworem, przez który bardzo łatwo "siknąć" nie tam gdzie trzeba ;)
Podsumowując, płukankę tę można równie łatwo pokochać, jak i znienawidzić. Efekt może przejść najśmielsze oczekiwania - zarówno na plus (piękny, chłodny odcień włosów), jak i na minus (efekt Gandalfa ;)). Niewątpliwie jest to kosmetyk dla lubiących wyzwania i eksperymentowanie. Wg mnie warto spróbować - na plus przemawia niewielka cena, jak również to, że nie jest to żaden "nieodwracalny" zabieg.
Ciekawa jestem, jakie macie doświadczenia z podobnymi produktami? Czy w ogóle używacie takich specyfików, czy też nie macie do nich cierpliwości?

Wielkie testowanie czyli współpraca z firmą Perfecta, Dax Cosmetics :)

19 komentarze
Gdy dwa tygodnie temu skontaktowała się ze mną Pani Kasia i zaproponowała testowanie kosmetyków pielęgnacyjnych marki Perfecta szczerze się ucieszyłam :) Lubię kosmetyki Perfecta, kilkukrotnie używałam kremów i maseczek tej marki, i nawet recenzowałam już kiedyś na blogu ich świetny peeling czekoladowy. Skuszona perspektywą przetestowania nowej bazy pod cienie, płynu micelarnego i innych kosmetyków nie zastanawiałam się długo i przystałam na współpracę. Wczoraj dostałam przesyłkę z kosmetykami i, taaadam, oto one:
Perfecta Spa Waniliowo-pomarańczowy cukrowy peeling do ciała antycellulitowy - mam nadzieję, że przypadnie mi do gustu tak samo, jak peeling czekoladowy. Na razie go powąchałam i odleciałam, ma obłędny zapach ^_^
Perfecta Spa Regenerujące masło do ciała kakaowe - ma zapach budyniu czekoladowego ^_^ Przekonam się, czy faktycznie wygładza i ujędrnia skórę ;)
Perfecta Spa Pedicure wulkaniczny peeling + zmiękczająca maska serum do stóp oraz Manicure szafirowy peeling + regenerująca maska serum do rąk - nie używałam jeszcze tego typu kosmetyków w saszetkach. Ciekawa jestem szczególnie zabiegu do stóp. Ma przed sobą niełatwe zadanie, moje stopy nie należą do najłatwiejszych "pacjentów".
Perfecta Cera Zmęczona serum intensywnie regenerujące - moja skóra po zimie potrzebuje zastrzyku energii. Serum przywraca promienny wygląd i zdrowy koloryt, wiec po zimie jak znalazł ;)
Perfecta Age Control 35+ Hydrożelowe płatki kolagenowe pod oczy - haaa, czy poradzą sobie z wygładzeniem moich zmarszczek mimicznych :D Przekonam się już niebawem :D
Perfecta Oczyszczanie Płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu - zobaczymy, czy poradzi sobie ze zmywaniem makijażu dziennego, jak również tego do sesji zdjęciowych :)
Cashmere Utrwalająca baza pod cienie - przyznam, że ten kosmetyk ciekawi mnie najbardziej. Przetestowałam już kilka baz i właśnie kończy mi się ostatnia, a że baza pod cienie jest jednym z podstawowych kosmetyków w moim kuferku, to przetestuję ją baaardzo dokładnie :D
Cashmere Care 35+ Hydra Lift aktywnie regenerujący krem na noc - właśnie kończę krem na noc, mam więc nadzieję, że otrzymane próbki pozwolą mi wyrobić sobie pierwsze wrażenie na temat tego kremu.
Celia Floris Lakier do paznokci, numery 9 i 44 - tu było pełne zaskoczenie, nie wiedziałam, że Celia należy "do stajni" Dax Cosmetics :D Kolory są fajne, już sie nie mogę doczekać, aż nałożę je na pazurki :D
W paczce czekała na mnie jeszcze jedna niespodzianka. A dokładniej nie na mnie, tylko na moją Mamę. Pani Kasia dołączyła drobny upominek dla Mojej Mamy - maseczkę silnie przeciwzmarszczkową na twarz i pod oczy dla cery bardzo dojrzałej (linia Perfecta Age Control 55+). Dziękuję, to bardzo miły gest, który sprawił przyjemność Mojej Mamusi :) Jeszcze rzut z góry na kosmetyki, i zabieram się do testowania :D A Wy, czy znacie kosmetyki Perfecta? Jak je oceniacie?

Photo session: kusicielka / enchantress

12 komentarze
Dominika jest prawdziwą kusicielką :) Na sesji zdjęciowej uwodziła tęsknym spojrzeniem, ustami stworzonymi do pocałunków, bujnymi włosami i godną pozazdroszczenia figurą. Możecie się o tym przekonać oglądając zdjęcia poniżej :) Polecam również obejrzenie filmu zza kulis, na końcu tego postu :)
Dominic is a real temptress :) On the photo session Dominica seduced with the longing look, the lips created for kisses, bushy hair and the enviable figure. You can find that out looking the pictures below :) I also recommend watching the film from behind the scenes, at the end of this post :)
Model: Dominika Nowak
Photo: Oliwia Ziółkowska
Hair: Małgorzata Gościńska-Ziółkowska - Fryzjer Damski w Grays
Make up: ja czyli Teleport Yennefer


NOTD: Bell Air Flow 702

8 komentarze
Dzisiaj zaprezentuję Wam kolejny z lakierów Bell. I tu niespodzianka - nie jest to mój ulubiony Glam Wear, ale lakier z linii Air Flow Lotus Effect. Wg producenta lakier "nie „zakleja” płytki paznokcia i umożliwia paznokciom „oddychanie” pod płaszczem koloru. Zaawansowana technologicznie formuła lakieru pozwala na swobodną wymianę cząsteczek tlenu. Lakier charakteryzuje się przedłużoną trwałością, dzięki zastosowaniu wielu wysokiej jakości polimerów. Tworzą one specjalną, wysoce odporną na działanie wody powłokę, która jakby „odpycha” cząsteczki wody i jest odporna na ścieranie. Lakier gwarantuje superkryjący efekt i głęboki kolor już przy pierwszej aplikacji!" Hm. Hm, hm, hm... W opis zwykłego lakieru do paznokcie wkradło się trochę science-fiction (bardziej fiction niż science) :D Oddychanie paznokci. Hm. No przepraszam bardzo, nie mogłam powstrzymać parsknięcia śmiechem :D Przecież paznokcie nie oddychają - są martwym wytworem rogowym naskórka, a ich jedyną żywą częścią jest macierz, która znajduje się w fałdzie naskórkowym zwanym wałem. Tlen i wszelkie substancje odżywcze są dostarczane przez krew do macierzy paznokcia, dlatego dostęp powietrza nie jest dla paznokcia niezbędny. Bardzo popularne od jakiegoś czasu określenie, że lakier przepuszcza powietrze i pozwala paznokciom oddychać to dla mnie li i jedynie ko(s)micznie brzmiący "chłyt marketingowy", na który dają się złapać osoby będące na bakier z biologią i anatomią człowieka. Pomijam fakt, że zazwyczaj oprócz lakieru używamy bazy pod lakier i utwardzacza, które niweczą wyimaginowane oddychanie lakieru ;) Tyle w temacie "zaklejania" i "oddychania" ;) Co do pozostałych obietnic producenta, to faktycznie lakier bardzo dobrze kryje, bez smug i prześwitów, już przy jednej warstwie. Mówiąc szczerze, pozytywnie mnie to zaskoczyło, zwłaszcza, że mam dosyć jasny, pastelowy kolor, a takie zazwyczaj gorzej kryją i mają tendencje do smużenia. Czasu wysychania nie potrafię ocenić, bo zawsze używam wysuszacza. Buteleczka, konsystencja lakieru i pędzelek są bardzo podobne do linii Glam Wear, czyli nie mam do nich zastrzeżeń ;) Trwałość lakieru również jest całkiem niezła. Jedna warstwa lakieru, na krótkich paznokciach, bez lakieru nawierzchniowego, przy normalnych domowych czynnościach, wytrzymała w nienaruszonym stanie 3 dni. Po trzech dniach lakier zaczął się lekko ścierać na końcach i stracił trochę na blasku. Na zdjęciu możecie zobaczyć kolor 702 - pastelową szarość, która momentami przybiera delikatne liliowo-błękitne tony. Zdjęcie było zrobione trzeciego dnia od pomalowania paznokci, więc widać już lekkie "znoszenie", o którym pisałam wcześniej. Cena to ok. 10pln, stosunek jakości do ceny oceniam na bardzo dobry. Polecam! I ciekawa jestem, co sądzicie o chwytach marketingowych producentów kosmetycznych? Może znacie jakieś inne kosmiczne przykłady takowych? :D

Today I have no time for the English version, sorry :) Please use google translator ;)


LOTD: koszula w kratę / check shirt

8 komentarze
Nie mam dzisiaj weny na pisanie, tak więc będzie więcej zdjęć niż tekstu. Koszula w kratę to klasyk, razem z dżinsem tworzy nierozłączny, wiecznie modny tandem. Krata pojawiała się już na teleporcie, w wydaniu a la Madonna, ajjj ;) Teraz przedstawiam ją w wersji bardziej kobiecej - z dżinsową sukienką. Co sądzicie o takim połączeniu?
Aha, rozwiązanie zagadki z poprzedniego stylizacyjnego posta - na dworze było wtedy -13st. Celsjusza :)
I don't have mood to write today, so it will be more pictures than text. Check shirt is a classic, along with the jeans creates inseparable, eternally fashionable tandem. Checkered shirt appeared already on the teleport, in the Madonna look, ajjj ;) Now I present it in a more feminine version - with a denim dress. What do you think about this combination?
Uh, solving a riddle from previous stylization post - there was a temperature of -13 degrees Celsius outside :)
Photobucket
Photobucket
PhotobucketPhotobucket
Photobucket
Photobucket
Photobucket
check shirt - Bershka
dress - nn

Review: Ava Eco Linea Rewitalizujący krem pod oczy / Ava Eco Linea Revitalizing Eye Contour Cream

15 komentarze
Jak już zauważyłyście, lubię polskie kosmetyki i namiętnie je testuję. A gdy jeszcze są ekologiczne lub na bazie ekstraktów roślinnych, to nie potrafię przejść obok nich obojętnie. Tak też było z firmą Ava, a dokładniej ich ekologiczną serią Eco Linea. Ponieważ skóra pod oczami przysparza mi najwięcej problemów - widoczne cienie, zmarszczki, cienka, sucha skóra, czasami opuchlizna - zdecydowałam się na zakup Rewitalizującego kremu pod oczy. Fakt, że był w promocji, również nie był bez znaczenia ;)
As have you noticed, I like Polish cosmetics and passionately I test them. And when they are organic or based on plant extracts, I can not walk by these products indifferently. So it was with Ava Cosmetics, and more specifically their ecological Eco Line series. Because the skin under my eyes poses the most problems - visible shadows, wrinkles, fine, dry skin, swelling occasionally - I decided to purchase a vitality cream under the eyes. The fact that it was in the promotion price, was also not without significance ;)
Kilka słów od producenta (źródło):
ECO Linea® to niezwykłe kosmetyki oparte na innowacyjnych formułach na bazie roślin z certyfikowanych ekologicznych bioupraw. Osiągnięcia najnowszej kosmetologii pozwoliły stworzyć wyjątkowe produkty, które pomagają w łatwy sposób wydobyć i podkreślić naturalne piękno każdej z nas. Wszystkie wartości, jakie daje nam natura zastosowano w kosmetykach. Połączenie piękna natury z człowiekiem współczesnym i jego codziennymi problemami to idea Laboratorium Kosmetycznego AVA®. Rezultatem tych starań jest uzyskanie międzynarodowego certyfikatu i znaku jakości ECOCERT.
Kosmetyki z serii ECO Linea® skierowane są do kobiet aktywnych, dbających o swoją skórę w sposób biologicznie naturalny. Przeznaczone są do pielęgnacji każdego rodzaju cery. Opracowane zostały w celu stymulacji procesów ochronnych zachodzących w skórze. Zawierają rewitalizująco - ochronny kompleks ekstraktów z 4 roślin, który zabezpiecza skórę przed szkodliwym działaniem enzymów niszczących włókna kolagenowe, kwas hialuronowy i inne mukopolisacharydy. Efekt rewitalizującego działania produktów to:
- odnowa biologiczna skóry
- optymalne nawilżenie
- odpowiednie natłuszczenie
- spowolnienie procesu starzenia się skóry
- elastyczność, jędrność i jej zdrowy wygląd.

Krem pod oczy pielęgnująco - wygładzający
zapobiega tworzeniu się zmarszczek, spłyca już istniejące. Spowalnia proces starzenia się skóry. Obrzęki pod oczami ulegają zmniejszeniu, ustępują oznaki zmęczenia oczu. Skóra jest nawilżona, bardziej napięta, elastyczna, wygładzona, młodsza.

Składniki: gliceryna roślinna, oliwa z oliwki europejskiej*, skwalan roślinny, ekstrakt z prawoślazu lekarskiego*, ekstrakt z imbiru*, ekstrakt z rumianku,* ekstrakt z zielonej herbaty,* emulgatory i emolienty z oliwy z oliwki europejskiej*, wosk z kwiatów mimozy, organiczna woda lawendowa*, czysta witamina E*, naturalne olejki eteryczne: lemongrasowy i lawendowy, naturalny zagęstnik ze skrobi kukurydzianej*.
*składniki pochodzące z upraw ekologicznych z certyfikatem Ecocert

A few words from the producer (source):
ECO Linea® is a line of outstanding cosmetics produced on innovative formulas incorporating plants from certified ecological bio-farms. The achievements of the contemporary cosmetology resulted in the creation of extraordinary products which allow every woman effortlessly to expose and emphasis their natural beauty. All values, bestowed on us by nature, are comprised in these cosmetics. Combining the beauty of nature with a contemporary human being and his/her everyday life problems is the idea AVA® Cosmetics Laboratory focuses on. As a result, these efforts resulted in obtaining the international certificate and quality mark of ECOCERT.
ECO LINEA ® cosmetics are designed for active women who care for their skin in a biologically natural manner. The cosmetics are for all skin types. They were developed to stimulate the skin barrier processes. They contain a revitalizing-protective complex from the extracts of 4 –plants, which protects the skin from the damaging effects of enzymes destroying collagen fibres; hyaluronic acid; and other mucopolysaccharides. The revitalizing effect of the products means:
-biological skin regeneration
-optimal moisturizing
-properly oiled skin
-elasticity, firmness and a healthy look
-slows down the skin-ageing process

Revitalizing Eye Contour Cream slows down the aging process of the skin, allows skin to keep a proper level of collagen, hyaluronic acid and mucopolysaccharides. It prevents the formation of new wrinkles and actively reduces existing lines. Skin around the eyes becomes firm, elastic, smooth and younger looking.

Ingredients: plant glycerin, european olive oil *, plant squalan, marshmallow extract *, ginger extract *, green tea extract,* camomile extract*, emulsifiers and emollients from european olive oil *, mimosa wax, organic lavender water – lavender distillate *, pure vitamin E *, natural essential oils: lemongrass lavender, natural thickener from maize starch.
* raw materials from organic farming with ECOCERT certificate
Moje wrażenia:
Krem jest zamknięty w estetycznej, higienicznej buteleczce z pompką. Ma delikatną, lekką, wręcz lejącą się konsystencję. Początkowo bardzo mi się to podobało. Jednak z upływem czasu, po kilku użyciach, zaczęło bardzo irytować. Pompka wyrzuca za dużo kosmetyku, który albo zużywam do wysmarowania 1/3 twarzy, albo wmasowuję na przykład w szyję, bo nie lubię, jak coś się marnuje. Resztki kremu zasychają i zaczopowują otwór wylotowy w pompce, co jeszcze bardziej utrudnia wydobycie odpowiedniej ilości kosmetyku. Mam również kłopoty ze zużyciem kremu do końca, jak widzicie na zdjęciu w buteleczce zostało jeszcze niemało kremu, ale nie ma jak go wypompować, a wydobycie go bezpośrednio z buteleczki jest czasochłonne i niezbyt komfortowe. Byłabym skłonna wybaczyć mu te niedogodności, gdyby faktycznie działał przeciwzmarszczkowo, ale niestety... Krem, mimo lekkiej konsystencji dosyć wolno się wchłania. Zasychając doraźnie wygładza i napina skórę, jednak jest to efekt krótkotrwały. Można go stosować pod makijaż. Już w ciągu dnia mam wrażenie, że skóra pod oczami jest wysuszona i potrzebuje nawilżenia. Na noc musiałam stosować silnie nawilżający i odżywczy krem, ten okazał się zbyt słaby. Nie zauważyłam działania rewitalizującego, zmniejszenia cieni czy opuchlizny. Plusem jest na pewno ciekawy skład, brak podrażnienia i praktycznie niewyczuwalny zapach, i niezbyt wygórowana cena jak na kosmetyk ekologiczny z Ecocertem. Krem jednak nie spełnił pokładanych w nim nadziei, a szkoda... Wolę bardziej treściwe kremy, o bogatszej, cięższej konsystencji. Nie skreślam całej linii z powodu jednego kremu, niewykluczone, że dam jej jeszcze szansę w okresie letnim :)
My impressions:
The cream is encased in aesthetic, hygienic bottle with pump. It has a delicate, light, almost pouring consistency (like water). Initially, I really enjoyed it. But over time, after a few uses, became very confused. The pump is reproaching too much cosmetic, which either I am consuming for smearing the part of my face, or I am massaging for example into the neck, because I don't like how something is wasted. Leftovers of cream are drying and are bunging the outlet up in the pump, which further makes it difficult to extract an appropriate amount of the cosmetic. I also have trouble with consumption of cream to the end, as you can see in the photo there is a lot of cream in the bottle, but there is no possibility to pump it out, and extraction directly from the bottle is time consuming and not very comfortable. I would be willing to forgive it the inconvenience, if it actually slows down the aging process of the skin, but unfortunately... Cream, despite the light texture, absorbed quite slowly. Drying, temporarily smoothes and tightens the skin, but it is short-lived effect. It can be used under makeup. Even during the day, I feel that the skin under the eyes is dry and needs moisture. At night I had to use highly moisturizing and nourishing cream, this one proved to be too weak. I didn't see revitalizing effect, reduce shadows and puffiness. The advantage is for sure an interesting ingredients, lack of irritation and virtually imperceptible odor, and very reasonable price as organic cosmetics with Ecocert. The cream, however, disappointed me... I prefer a more concise creams, with richer, heavier texture. I do not cross out the entire line because of one cream, perhaps even give it a chance in the summer :)

Photo session: Dziewczyny z kalendarza Kotwicy ;)

4 komentarze
Ze sporym poślizgiem, ale wreszcie jest – kalendarz kibiców Kotwicy Kołobrzeg :D Zdjęcia z założenia miały być w CKMowym stylu, ciekawa jestem, czy Wam się podobają :D Lokalnie kalendarz wywołał trochę kontrowersji – większości kibiców się podobał, chociaż niektórzy (a raczej niektóre) woleliby kalendarz z kotkami czy pieskami na przykład ;) Do zdjęć pozowały Agata, Ewelina, Monika, Marta i Ania – wielkie brawa dla Dziewczyn z odwagę, a z mojej strony podziękowania za owocną współpracę :* Za obiektywem stał niezrównany Krzysztof Marciniak, ja zaś upiększałam Dziewczyny w miarę moich skromnych możliwości ;) Kto chce kupić kalendarz ma szansę na allegro: link do aukcji. Jeżeli chcecie obejrzeć poszczególne strony kalendarza i krótką foto-relację zza kulis, to zapraszam do rozwinięcia postu :)

LOTD: snowy & frosty

6 komentarze
Nareszcie zima wygląda jak zima - jest śnieg i jest mróz (może nawet zbyt szczypiący). A jak jest zima, to czarodziejki noszą krótkie spódniczki :D Im większy mróz, tym krótsza spódniczka ;) Zgadnijcie, ile było stopni na minusie w czasie robienia zdjęć :p
At last winter looks like winter - there is snow and frost (maybe even too biting). And as it is winter, the sorceress wear short skirts :D The greater the frost, the shorter the skirt ;) Guess how many degrees below zero was in the time of taking pictures :p
Photobucket
PhotobucketPhotobucket
Photobucket
Photobucket
skirt - Camaieu
boots, turtleneck scarf - New Yorker
sweater - nn

Rycząca 30-tka!!!

12 komentarze
Urodziny, urodziny i po urodzinach... Trochę abstrakcyjnie się czuję w wieku 20 plus 10 :D :D :D Aż strach pomyśleć, co będzie przy kolejnych urodzinach ;) W ten weekend świętowałam w gronie rodziny, było bardzo sympatycznie i wesoło :D Obejrzyjcie sobie kilka zdjęć :) Jestem na nich z Rodzicami, z moim Bartkiem, z moim chrzestnym i jego żoną :) Enjoy!
dress - nn
tights - Stradivarius
Blogging tips