Sleekomania: Oh so special ^_^

14 komentarze
Kolejny makijaż zrobiony paletką cieni Sleek, tym razem Oh so special :) Jest to jak na razie moja ulubiona paletka, kolorki najbardziej mi pasują, no i można wykonać nią zarówno makijaż dzienny, jak i wieczorowy. Kończy się już zabawa u Agnesss - postuluję o przedłużenie, bo mam jeszcze kilka makijaży w zapasie, a nie mam kiedy się nimi zająć :p Co do tego makijażu, to mam nadzieję, że się Wam spodoba - wybaczcie kropki od tuszu, jak się śpieszę to zawsze muszę się dziabnąć w powiekę ;) Zapraszam Was również na fanpage Teleportu na fejsie, gdzie znajdziecie moje najnowsze zdjęcie - zmieniłam fryzurkę i kolor włosów :)

Photo session: Love me tender...

7 komentarze
Sezon ślubny uważam oficjalnie za rozpoczęty ;) Miałam ostatnio przyjemność malować Agnieszkę, która razem ze świeżo upieczonym mężem Danielem stanęła przed obiektywem Oliwii Ziółkowskiej. Nota bene zapraszam Was do odwiedzenia jej internetowego portfolio :) A teraz zostawiam Was z garścią romantycznych zdjęć i życzę udanego dnia i "długiego weekendu" (jeżeli ktoś ma urlop :D ja mam! :D) :)

Miraculum Aqua Therapy Ekspresowe serum intensywnie nawilżające

3 komentarze
W czasie zimy moja skóra dostała w kość - ciągłe zmiany temperatur doprowadziły do mega wysuszenia, do tego stopnia, że skóra pod oczami i przy nosie zaczęła się łuszczyć. Oprócz kremu nawilżającego na dzień i lipidowego kremu na noc i różnych olejków postanowiłam sięgnąć po serum. Mój wybór był totalnie przypadkowy - po prostu zauważyłam serum Miraculum na półce w drogerii, cena nie była zabijająca (o ile pamiętam w promocji kosztował ok. 15 pln), opakowanie przyjemne dla oka, pojemność akuratna, i tak jakoś wylądował w moim koszyku :D Producent obiecuje wiele: ekspresowe i intensywne nawilżenie, rozświetlenie i poprawę kolorytu skóry, odmłodzenie rysów twarzy, uczucie natychmiastowego komfortu. Mają to sprawić składniki (źródło - strona www Miraculum):
HYDROVITON – utrzymuje optymalny poziom nawilżenia skóry aż do 12 godzin.
LIPOLIGHT – innowacyjny składnik aktywny o właściwościach rozświetlających. Wypełnia lipidami warstwy skóry, wyraźnie poprawiając jej kondycję. Zmniejsza szorstkość naskórka, odmładza rysy twarzy. Przywraca skórze naturalny blask i koloryt, a także świeży i promienny wygląd.
AQUAVITIN – składnik aktywny chroniony patentem, wiąże wodę w naskórku, utrzymując stały poziom nawilżenia. Tworzy rezerwy wilgoci w głębszych warstwach skóry.
STIMU-TEX® - zawiera ekstrakt z ziaren jęczmienia o właściwościach kojących. Zapobiega podrażnieniom skóry, ma działanie łagodzące i tonizujące.
KOMPLEKS CZYNNIKÓW ULTRANAWILŻAJĄCYCH – kompleks substancji aktywnych, niezbędnych do utrzymania skóry w dobrej kondycji. Składniki posiadają nadzwyczajną zdolność magazynowania wody i stopniowego jej uwalniania. Kompleks ma działanie łagodzące i kojące, zwiększa odporność skóry na negatywne działanie czynników klimatycznych.
WITAMINA C – wykazuje bardzo silne działanie antyrodnikowe, a tym samym opóźniające procesy starzenia się skóry. Pobudza aktywność komórek, przyspiesza syntezę włókien kolagenowych. Nawilża skórę, dzięki czemu staje się ona gładka i jędrna. Ma działanie wybielające, poprawia koloryt skóry.
WITAMINA E – neutralizuje wolne rodniki, odżywia i regeneruje skórę oraz wygładza zmarszczki. Zwiększa poziom nawilżenia skóry, chroni ją przed szkodliwym efektem promieniowania UV.
MASŁO SHEA – wyciąg z orzecha afrykańskiego drzewa masłowego, bogaty w witaminy E i F. Doskonale odżywia i natłuszcza skórę, regeneruje i zmiękcza naskórek. Jest naturalnym filtrem przeciwsłonecznym. Łagodzi stany zapalne i podrażnienia skóry.
PANTENOL (prowitamina B5) – optymalnie nawilża, regeneruje i wygładza skórę, docierając do jej najgłębszych warstw. Stymuluje wzrost i odnowę komórek. Nadaje skórze miękkość i elastyczność oraz łagodzi podrażnienia.
OLEJ MIGDAŁOWY I Z ORZECHÓW MAKADAMIA – oleje doskonale zmiękczają naskórek, natłuszczają go i wygładzają, wzmacniają barierę ochronną skóry. Dodatkowo olej z orzechów makadamia zawiera nienasycone kwasy tłuszczowe oraz fitosterole i lecytynę, dzięki czemu chroni ściany komórek skóry przed działaniem wolnych rodników. Posiada wyjątkowe działanie regeneracyjne i odżywcze.
OLEJ Z PESTEK WINOGRON – otrzymywany z nasion winorośli właściwej. Zawiera niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe NNKT, fitosterole, witaminę E, dzięki czemu wykazuje działanie przeciwrodnikowe. Działa ochronnie, hamuje proces starzenia się skóry.
Byłam ciekawa, czy serum faktycznie wywiąże się z tych obietnic...
Pierwszym pozytywnym wrażeniem była konsystencja - dosyć rzadka, żelowa, jakby wilgotna. Dzięki temu serum przyjemnie się rozsmarowywało i bardzo szybko się wchłaniało, faktycznie przynosząc ulgę i natychmiastowe uczucie nawilżenia, zwłaszcza gdy wcześniej zostało schłodzone w lodówce. Skóra wręcz spijała serum, praktycznie od razu mogłam nałożyć "normalny" krem i robić makijaż. Drugim zaskoczeniem było działanie - kosmetyk faktycznie poprawił wygląd mojej twarzy, dosyć szybko zapomniałam o mojej przesuszonej i łuszczącej się skórze. Nawilżenie sprawia, że zmarszczki troszkę się spłycają (raczej doraźnie) i cała twarz sprawia wrażenie gładszej. Co do poprawy kolorytu to ciężko mi stwierdzić, faktem jest, że cera stała się bardziej promienna, odzyskała zdrowy wygląd. Zapach serum jest neutralny, kosmetyk nie podrażnia. Jest wydajny, wystarczy niewielka ilość do wysmarowania całej twarzy,zwłaszcza gdy używa się go zgodnie z zaleceniem, czyli dwa-trzy razy w tygodniu. Tak więc jeżeli potrzebujecie ekspresowego nawilżenia to polecam ten produkt - polubiłam go na tyle, że używam również jako nawilżacz pod makijaż w czasie sesji zdjęciowych. Naprawdę, warto go wypróbować, a nuż też go polubicie? ;)

LOTD: Soczysta limonka

4 komentarze
Ostatnio moje outfity układają się jak w sinusiodzie - raz spokojnie, raz bardziej kolorowo. W niedzielę postawiłam na limonkowy top z lejącym dekoltem, do tego czarne spodnie, czarny sweterek i czarna ramoneska. Całość podkręcona pomarańczowym paskiem z kokardką :D Bardzo lubię dekolt wodę, ale przy tym topie jest on "nieco" przesadzony - jest tak głęboki, że przy chwili nieuwagi było za bardzo widać dekolt, ba, musiałam uważać by nie wyskoczył z niego mój biust ;) Panowie pewnie są zadowoleni, gdy widzą kobiece bimbałki, ale ja nie czuję się bardzo komfortowo, gdy moje bimbałki widzą świat :D Tak więc muszę pokombinować i ten dekolt zmniejszyć... Ja nie wiem, dlaczego producenci odzieży produkują ciuchy na minimum 175cm wzrostu, jest przecież tyle niższych Kobiet, które mają problem ze znalezieniem bluzki , sukienki czy spodni dopasowanych do swojego wzrostu... O rozmiarze nawet nie wspominam - marzę o znalezieniu jasnych dżinsów-rurek, które nie będą opinać moich nóg jak druga skóra... Wszystkie przesłanki wskazują na to, że producenci ciuchów mylą Kobiety z żyrafami na cieniutkich jak patyczki nogach ;) W ogóle to większość zdjęć zrobiła mi Ania Holender, którą znacie z tej i tej i tej i tej i tej i jeszcze tej sesji i z tej reklamy - tym razem stanęła po drugiej stronie aparatu. W trakcie zdjęć zaczęło padać, ale byłam dzielna :D






top - H&M 
spodnie - od Mamy 
pasek - Camaieu 
sztyblety - sequinshoes.pl 
ramoneska - Stradivarius 
sweter - Orsay

Preview: Soczysta limonka

2 komentarze
Jeszcze dzisiaj...

Hmm, co by tu z tym zrobić... Może solejkę..? Pomóżcie!!!

17 komentarze



Rok temu upolowałam w second handzie ten piękny gradientowy szal w pięknych odcieniach błękitu i zieleni. Latem jeszcze z niego korzystałam, chociaż nie za często - na plażę jako pareo i w sumie na tym się skończyła jego rola. Całą zimę przeleżał w szafie. Jest bardzo szeroki i długi i niezbyt wygodnie się go nosi jako szal albo pasek. Szkoda mi jednak, by taka piękna tkanina kurzyła się bezużytecznie w szafie... Głowiłam się, co by tu zrobić z tego pięknego materiału - i wymyśliłam solejkę. Ewentualnie spódnicę maxi, ale byłaby ona dosyć wąska... Poniżej załączam trzy propozycje - wybaczcie prowizoryczne upięcia :D Co o nich sądzicie? Mi chyba najbardziej podoba się ostatnia, ale zastanawiam się na układem kolorystycznym - niebieski czy zielony w pasie? A może macie jakieś inne pomysły? Może uszyć sukienkę? Może bluzkę? Będę wdzięczna za każdą propozycję i opinię, może podrzucicie mi jakieś zdjęcia i inspiracje :)

Aha, i wybaczcie mi mój dzisiejszy wygląd i te jakże gustowne fale na włosach - złapała mnie dzisiaj wiosenna burza, nie zdążyłam jej uciec i zmokłam jak kura :D

LOTD: Welcome to the jungle

8 komentarze
Przypomniałam sobie niedawno o koszulce, którą dostałam od mojej Mamusi. Nie dość, że całkiem przyjemnie wpasowuje się w trendy (kwiaty i motyw dżungli), to jeszcze jest to prawdziwe DIY (które nawiasem mówiąc ma już trochę latek). Koszulkę zestawiłam z beżowymi spodniami i narzutką khaki - uspokoiło ją to na tyle, że mogłam pójść tak ubrana do pracy :) Buziaki i miłego dnia!
narzutka - Zuzi
spodnie - Pretty Girl
koszulka - DIY
buty - sequinshoes.pl

NOTD: Eveline Colour Instant 601

11 komentarze
Kolejny lakier kupiony w Biedronce :) Nie jest niestety aż tak trwały i wytrzymały, jak jego beżowy braciszek - zaczął się ścierać z końcówek paznokci już pod koniec drugiego dnia od nałożenia. Buuu, szkoda, bo kolorek jest całkiem fajny (trochę podobny do Rimmel Urban Purple). Na paznokciach widzicie trzy warstwy, które kryją zupełnie; już dwie warstwy dają przyzwoite krycie. Nie będę się rozpisywać - poza trwałością nie różni się od jego nudziakowego brata ;)

Recenzja: Kaszmirowe utrwalenie czyli baza pod cienie Dax Cosmetics

13 komentarze
Jak pisałam w zapowiedzi – baza pod cienie to jeden z podstawowych kosmetyków w moim kuferku. Mam dosyć trudne powieki, kapryśne – jednego dnia cienie trzymają się nienaruszone od rana do wieczora, innego potrafią się zbuntować. Mówię oczywiście o cieniach nałożonych na bazę – cienie bez bazy przetrwają max. godzinę (niewielu udaje się to dłużej), przez opadające powieki momentalnie zbierają się i rolują w załamaniu powieki. Ponieważ robię makijaże do sesji zdjęciowych i makijaże okolicznościowe, nie mogę sobie pozwolić na wpadkę w postaci nietrwałego makijażu. Dlatego do baz pod cienie (jak również do innych kosmetyków używanych na Klientkach) podchodzę nieufnie i rzetelnie sprawdzam je na sobie. Używałam już kilka baz, a że moja ulubiona baza podobno jest wycofywana, z tym większym więc zapałem podjęłam się testów bazy Cashmere Dax Cosmetics.
Oto co o bazie pisze producent, firma Dax Cosmetics (www):
Utrwalająca baza pod cienie - kaszmirowa baza o neutralnym cielistym kolorze i delikatnej kremowej konsystencji.
• Przedłuża trwałość makijażu oka, aż do 15-godzin.
• Wygładza skórę powiek i wyrównuje ich koloryt.
• Ułatwia rozprowadzanie cieni i kredek oraz zapobiega ich osypywaniu się i rolowaniu w załamaniach powiek. Intensyfikuje kolor.
Sposób użycia: Przed aplikacją koloru, delikatnie rozprowadź cienką warstwę bazy na powiekach.
Poddałam bazę pod cienie Cashmere szeregowi testów – począwszy od codziennego makijażu noszonego w pracy w biurze i na dworze w bardzo różnych warunkach pogodowych, poprzez makijaż do sesji zdjęciowej, aż do pływania w basenie i taplania się w jacuzzi, w makijażu of kors ;) Do makijażu używałam cieni różnych firm, o różnych konsystencjach i kolorach. I muszę przyznać, że baza pozytywnie mnie zaskoczyła :D
Po pierwsze – opakowanie. Estetyczne, tekturowe pudełeczko rozchyla się podobnie jak płatki kwiatów, ukazując nam czarne wieczko eleganckiego, solidnego słoiczka z bazą. Wygląda to bardzo efektownie, otwieranie tej bazy jest prawdziwą przyjemnością i kojarzy się z rozpakowywaniem prezentu. Co do słoiczka, to generalnie wolę bazy w tubkach – są bardziej higieniczne i wygodne, ale w tym przypadku opakowanie jest płaskie i ma dużą średnicę – bez problemu wydobędziemy kosmetyk, nawet gdy mamy długie paznokcie. Ciekawa jestem, czy baza nie zacznie twardnieć i wysychać, na razie konsystencja nie zmienia się, a używam bazy od prawie dwóch miesięcy. Kosmetyk ma 7g, kosztuje od 22 do 27 pln, można go kupić w drogeriach stacjonarnych i internetowych.
Po drugie – właściwości fizyczne bazy. Konsystencja jest akuratna – ani zbyt twarda, ani zbyt miękka. Zbita, trochę tłusta, aksamitna, pod wpływem ciepła staje się bardziej plastyczna. Łatwo się nabiera ze słoiczka na opuszkę palca, łatwo się rozsmarowuje na powiece. Kolor w słoiczku wydaje się być dosyć ciemny, jednak nałożony na powiekę ładnie stapia się z kolorem skóry i staje się praktycznie niewidoczny, tzn. dzięki mikroskopijnym drobinkom skóra powiek ma wyrównany kolor i jest wygładzona. Baza jest dosyć wydajna, w ciągu dwóch miesięcy częstego używania zrobiłam w niej jedynie niewielkie zagłębienie. Jest zupełnie, totalnie bezwonna, nie czuję żadnego zapachu. Nie zauważałam, by w jakikolwiek sposób podrażniała skórę.
Po trzecie – działanie. To chyba najbardziej Was interesuje :D Baza jest dobra, ba, nawet bardzo dobra. Faktycznie utrwala nałożone cienie na długie godziny – zazwyczaj robię makijaż ok. 7 rano, zmywam go po południu lub wieczorem. Przy użyciu bazy Cashmere cienie nie rolują się i nie osypują. Na początku używania bazy zdarzyło mi się, że gdy nałożyłam cienie niestarannie, w pośpiechu, to w załamaniu powieki (której u mnie w sumie nie widać, bo jest przykryta fałdem skóry) cienie punktowo znikały, tak jakby robiła się w tym miejscu delikatna ryska. Gdy robiłam makijaż normalnie, przy zachowaniu należytej staranności ;), to tego problemu nie było. Wnioskuję więc, że owe zdarzenia miały być nauczką dla mnie, by nie robić makijażu na łapu-capu :D Cienie na bazie rozprowadzają i łączą się łatwo, nie ma problemu z blendowaniem. Baza sprawdziła się również na sesji zdjęciowej. Ba, przeszła pozytywnie test basenowy – makijaż wytrzymał godzinne taplanie się w chlorowanej wodzie, bez okularków (chociaż starałam się nie zanurzać głowy zbyt często), i późniejszy relaks w jacuzzi, i późniejszy prysznic połączony z myciem włosów. Jak wyglądał makijaż po takich ekstremalnych przejściach zobaczycie na zdjęciu poniżej.
Do makijażu użyłam cieni Sleek i pudru rozświetlającego Bourjois, i tuszu wodoodpornego Maybelline. Twarz wytarłam metodą delikatnego osuszenia ręcznikiem, bez pocierania, wyłącznie z przyłożenia ;) Jak widać, makijaż wygląda całkiem nieźle – kolor nie zblakł, cień trwa niewzruszony na posterunku oprócz kącika oka, który notabene tarłam, gdy woda dostała mi się do moich patrzałek :D I co Wy na to? Ja byłam pod wrażeniem :D Wydawałoby się, że przy takiej bazie demakijaż będzie syzyfowa pracą i torturą dla oka. Nic podobnego – z demakijażem cieni na tej bazie daje sobie radę mydło, płyn micelarny, mleczko do demakijażu, żel do mycia twarzy. Innych specyfików do demakijażu nie używałam ;) Na razie nie mam do niej jeszcze tyle zaufania, by użyć jej do makijażu ślubnego, który klientki potrafią nosić dobę i więcej, ale kto wie – jeżeli baza sprawdzi się na jakiejś wielogodzinnej imprezie, to nie będę się wahać. Co do ostatniej obietnicy producenta, to baza faktycznie uwydatnia kolory cieni, podkreśla również ich połysk. Przy cieniach matowych wiąże się to z delikatną utratą matu – możecie to zaobserwować na poniższym zdjęciu (cienie matowe to czerń i biel).
Podsumowując – baza pod cienie Cashmere Dax Cosmetics przeszła moje testy pozytywnie i mogę ją z czystym sumieniem polecić. Bardzo dobrze sprawdza się w sytuacjach codziennych, pozwala utrzymać makijaż w nienagannym stanie. Podoba mi się, że Dax Cosmetics nie obiecuje nic na wyrost – do 15 godzin trwałego makijażu, intensyfikacja koloru cieni i ułatwienie ich nakładania, wyrównanie kolorytu i wygładzenie skóry powiek – baza wywiązuje się ze swoich zadań doskonale!
Aha, dla zainteresowanych SKŁADNIKI / INCI:
TALC, ISOHEXADECANE, MICROCRISTALLINA CERA, VP/HEXADECENE COPOLYMER ISODODECANE, HYDROGENATED POLYDECENE, CI 77891, MICA, SILICA, GLYCERYL STEARATE, NYLON-12, VP/EICOSENE COPOLYMER, TOCOPHERYL ACETATE, PROPYLPARABEN, CI 77491, CI 77492.

Jeszcze dzisiaj: Kaszmirowe utrwalenie czyli baza pod cienie Dax Cosmetics

4 komentarze
Baza pod cienie to niezbędnik w mojej kosmetyczce - bez niej nawet najlepsze cienie rolują się na mojej powiece i o jakimkolwiek upiększeniu mogę zapomnieć :/ Bazę Dax Cosmetics Cashmere poddałam bezlitosnym testom - czy spełniła moje wyśrubowane wymagania i niemiłosierne próby??? Dowiecie się już dzisiaj, więc bądźcie czujne :)

Photo session: Lanie wody ;)

8 komentarze
Lany poniedziałek co prawda już minął, ale dopiero teraz przypomniałam sobie o tej sesji zdjeciowej :D Wodę laliśmy sporo wcześniej, w warunkach ekstremalnych, ale coś tam z tego wyszło :D Pozowała, bardzo dzielnie zresztą, Kamila, a zdjęcia robił Krzysiek Marciniak - zapraszam do odwiedzenia jego strony internetowej, na której znajdziecie wiele pięknych fotografii :) Wizażowałam i asystowałam ja :D Jak jesteście ciekawe, jak powstawała ta kula wody to zapraszam wieczorem na facebooka :D Miałam w jej tworzeniu czynny udział :D
 
 A tak wyglądała sesja od kulis :D Kamili nie było ani wygodnie, ani ciepło, jak leżała w tym mini basenie ;)

Blogging tips