Photo session: Piegowate szczęście we dwoje

6 komentarze
Czyli kolejna ślubna sesja zdjęciowa. Fotografowała Oliwia Ziółkowska, ja zrobiłam makijaż Panny Młodej, a Państwo Młodzi, czyli Kasia i Karol walczyli z balonami  i tak namietnie się całowali, że zjedli całą szminkę :D Ja w ogóle mam szczęście do Panien Młodych, które lubią makijaże w fioletach, różach, pastelach. Kasia również do nich należy, co bardzo do niej pasuje, bo jest uroczym, delikatnym piegusem :D Uwielbiam piegi, a ją los hojnie nimi obdarował. Szkoda by było zakrywać całe to piegowate bogactwo, dlatego postarałam się, by makijaż był delikatny…

LOTD: like a child ;) ;) ;)

7 komentarze
Jestem sroką :D Sroką, która lubi zabawną, trochę dziecinną biżuterię :) Ptaszki, kwiatki, owady, zwierzątka, owoce na dobre opanowały moją szkatułkę z biżuteryjnymi skarbami :) Co prawda w moim srokactwie jestem umiarkowana, tzn. nie obwieszam się kilkoma naszyjnikami, nie mam szyi okręconej łańcuchami, ani dłoni obciążonej nadmiarem pierścieni. Wystarczy jeden. Niemniej w niedzielę mój B. tylko z politowaniem pokiwał głową, gdy zobaczył lodowy naszyjnik i jaskółki we włosach :D Do torby już się przyzwyczaił :D :D :D A co ja na to poradzę, że moja biżu może trochę nie pasuje czy też nie przystoi 30-latce ;) Nie mam zamiaru na siłę się zmieniać i ograniczać ze względu na wiek! 

spodnie - Mohito
bluza, buty, torba - nn
pierścionek - Orsay
naszyjnik - New Yorker
wsuwki do włosów - H&M

Zapowiedź: like a child ;)

2 komentarze
Jeszcze dzisiaj...

LOTD: mięta i kobalt

7 komentarze

Ostatnio noszę się w pastelach i w kolorach morza. Zaklinam w ten sposób pogodę, by w końcu przyszło do nas prawdziwe lato :)
 
spodnie - H&M 
torebka - Mohito
ramoneska - New Yorker
koszulka - Pull&Bear
sandały - CCC

Recenzja: Noni Care Anti-aging Care kremy na noc i na dzień - naturalny bubel...

3 komentarze

Po kremy Noni Care sięgnęłam z ciekawością – nowość w Rossmannie, przykuwający wzrok, kolorowy kartonik, dosyć ciekawy naturalny skład, niewysoka cena (zwłaszcza w promocji). A moja skóra po zimie nie wyglądała zbyt pięknie – przesuszona, szorstka, zmęczona, poszarzała, z bardziej niż zwykle widocznymi zmarszczkami :/ Raz kozie śmierć, pomyślałam, i tak w mojej łazience znalazły się przeciwzmarszczkowe kremy na dzień i na noc … 
Oba kremy mają takie same opakowania – wygodne, higieniczne tubki (50ml), niezbyt piękne, a już na pewno nie „deluxe”. Niestety kremów w żaden sposób nie zróżnicowano, chociażby kolorem zakrętki, co przy mojej krótkowzroczności doprowadzało mnie do szału, zwłaszcza rano, gdy się śpieszyłam. Naprawdę byłoby o niebo wygodniej, gdyby krem na noc w jakiś wyraźny sposób odróżniał się od kremu na dzień… 


KREM PRZECIWZMARSZCZKOWY NA NOC (skład i obietnice producenta na zdjęciu poniżej) 


Pierwszy szok przeżyłam wieczorem :D Kremu naturalnego o tak intensywnym, sztucznym zapachu jeszcze nie spotkałam O_O Ok, nie jest to zapach nieprzyjemny, jak to eco-kosmetyki pachnieć potrafią – krem pachnie ni mniej ni więcej jak guma balonowa Donald. Jest to dla mnie tym dziwniejsze, że jest przeznaczony dla Kobiet ok. 40 roku życia :D Ok, niby każdy może mieć trochę zabawy, ale dla mnie wąchanie codziennie wieczorem gumy Donald jest już trochę uciążliwe i działa mi na nerwy. Dobrze, że po posmarowaniu twarzy zapach nie jest zbyt wyczuwalny… Konsystencja kremu też mnie zaskoczyła – dosyć gęsta maź z grudkami, takimi jak na przykład w źle wymieszanym budyniu. Zastanawiałam się przez chwilę, czy krem nie jest zepsuty, albo zwarzony, ale data ważności zaprzeczyła moim przypuszczeniom. Widać taka jest jego natura. Krem dosyć ciężko rozsmarowuje się na twarzy, w miarę szybko wchłania, ale po jego użyciu skóra jest jakby - hmm, brakuje mi innego słowa - tępa w dotyku. Brakuje mi tej aksamitnej gładkości i nawilżenia, pod palcami wyczuwam jakby matową szorstkość. No co jak co, ale to jest zupełnie sprzeczne z moimi oczekiwaniami! Ten mat utrzymuje się do rana, skóra jest dosyć gładka, ale mam uczucie niedostatecznego nawilżenia i odżywienia. Świadoma tego, że kosmetyki eco nie przynoszą spektakularnych rezultatów od jednego użycia dałam mu szansę i używałam, używałam, używałam… Po trzech miesiącach nie mogę o nim za wiele dobrego powiedzieć. Ani on nie jest odżywczy, ani nawilżający, nie mówiąc już o tym, że obietnice o „wyraźnym działaniu odmładzającym i liftingującym”, „poprawie witalności i elastyczności skóry”, „zapobieganiu powstawania zmarszczek i wygładzaniu już istniejących” mogę między bajki włożyć. Ograniczenia nadmiernej pigmentacji nie podejmuję się ocenić. 


KREM DO TWARZY NA DZIEŃ (skład i obietnice producenta na zdjęciu poniżej) 


Ma słodki, intensywny, owocowy zapach. Konsystencję lżejszą niż krem na noc (też ma grudki!), maże się, ale dosyć szybko wchłania. Po jego użyciu skóra nie ma poślizgu, ale mimo to podkład (płynny) rozprowadza się dosyć dobrze (nie testowałam go z minerałkami). W ciągu dnia mam wrażenie, że skóra w strefie T błyszczy się bardziej niż zwykle. Odmłodzenia, wygładzenia zmarszczek, odżywienia etc. nie zaobserwowałam, nawilżenie jakieś jest, ale na pewno nie intensywne… Właściwości liftingujących niet, i podstawowy minus - brak filtrów przeciwsłonecznych...

Podsumowując, w przypadku obu kremów chyba żadna z obietnic producenta nie została spełniona, niestety… Na plus dodam, że kremy mnie nie zapychają i są bardzo wydajne – szczerze mówiąc, już nie mogę się doczekać, żeby się skończyły :D Generalnie, kremy rozczarowały mnie bardzo i nie polecam, nawet za te 12 złotych w promocji...A Wy, macie jakieś doświadczenia z kosmetykami tej firmy?

LOTD: Efekt motyla...

10 komentarze
Ostatnio staję się coraz bardziej refleksyjna, dopada mnie jakaś melancholia. W mojej głowie pojawiają się myśli o przemijaniu, o celowości życia, o szansach – tych wykorzystanych i przegapionych… Niewątpliwy wpływ na moje przemyślenia ma książka, którą obecnie czytam, a mianowicie „Sukces według Teen Vogue”. Naszkicowane w niej ścieżki kariery stanowią dla mnie po trochu przykład spełnienia american dream, może nie we wszystkich przypadkach od pucybuta do milionera, ale do spełnienia marzeń i satysfakcji zawodowej na pewno. Nie będę teraz recenzować Wam całej książki, zresztą nie skończyłam jej jeszcze czytać, ale gdy dotrę do ostatniej strony to podzielę się swoimi odczuciami :) Na razie gromadzę wrażenia i wyciągam z niej wnioski dla siebie. Taka niby lekka pozycja również może mieć wpływ na czyjeś życie i światopogląd ;) Bo przecież życie jest ulotne i krótkie, nie chciałabym żeby przeciekło mi przez palce jak materiał z tuniki, którą mam na sobie. Wolę myśleć, że moje może trochę nieporadne machanie skrzydełkami ma jakiś wpływ, jakieś pozytywne oddziaływanie na kogoś, gdzieś tam hen daleko albo tuż za rogiem :) Za winklem, jakby powiedział mój znajomy ;) ;) ;)
tunika - New Look (sh)
torba - Cropp
buty - bazarek
motylki - New Yorker
spodnie - Camaieu

BTW, zauważyłyście, że kolory na tunice pokrywaja się z odcieniami mojego ostatniego ombre manicure? Chyba oszalałam na punkcie gradientów i cieniowań :D I na punkcie turkusów, mięty i odcieni morza - nawet ostatni makijaż do sesji zdjeciowej robiłam w tych kolorach :D
 

Zapowiedź: Efekt motyla...

3 komentarze
Jeszcze dzisiaj...

Photo session & make-up: Angel in paradise ^_^

5 komentarze
Nie pokazywałam Wam jeszcze jednej z wiosennych sesji zdjęciowych :) Pozowała śliczna Angelika Karabin, jej uroda zainspirowała mnie do stworzenia makijażu w intensywnych kolorach - oczy w odcieniach morskiej laguny, turkusu i mięty. Jak widać zmieniałam usta w poszczególnych ujęciach - od jasnych beżowych i delikatnych różowych aż do soczystego amarantu i neonowego pomarańczowego. Nieskromnie powiem, że mi samej Angelika bardzo się podobała w ogóle, a w moim makijażu w szczególności ;) Mam nadzieję, że macie równie pozytywne odczucia :D Oliwka, fotografka, pozwoliła mi strzelić trochę zdjęć zza jej ramienia :) Możecie je zobaczyć poniżej - nie jestem profesjonalistką, w sumie to dosyć słabym amatorem, i moje kadry nie są doskonałe, ale co tam, nie będę ich chować do szuflady, tylko wystawiam pod Waszą krytykę (bądźcie łagodne, plisss :p) :D Tak więc pierwsze 6 zdjęć jest mojego autorstwa, pozostałe zrobiła Oliwia Ziółkowska :) Enjoy!

A to już prawidłowe zdjęcia, autorstwa Oliwii Ziółkowskiej :) Zapraszam do odwiedzania jej strony - Red Black Photo Studio :)
Blogging tips