Czyszczenie portfela, czyli Black Friday i inne promocje :D

5 komentarze
Jesteście gotowe na wielkie zakupy? Ja tak średnio, koniec miesiąca i koniec roku nie jest czasem łaskawym dla portfela... A może macie już upatrzone jakieś rzeczy i tylko czekacie na promocje? (to moja taktyka :D :D :D) Szaleństwo wyprzedaży kusi, ale ja postanowiłam wziąć się w ryzy i zachować rozsądek :D Ciekawe, czy mi się uda :D :D :D Ale Was powodzę na pokuszenie - może wpadną Wam w oko jakieś okazje ze sklepów poniżej :D
Aha, nie odpowiadam za poprawność kodów ;) Udanych łowów :D :D :D

LOTD: O, kurza stopka!

6 komentarze
Bardzo lubię czarno-białe zestawy. To nieśmiertelna klasyka, niezawodna, elegancka, zawsze na czasie. Praktycznie każdy wygląda dobrze w takim zestawieniu kolorystycznym. Kolory niby nudne i banalne, ale dają wielkie pole do popisu i można tworzyć za ich pomocą różne outfity - od romantycznych, przez eleganckie, aż po glam rock. W dzisiejszym outficie znajdziecie same ponadczasowe modowe hity: ciepły sweter w pepitkę o grubym splocie i leginsy z grubej bawełny i skóry. Do tego torebka chanelka w ciekawy, graficzny wzór w koła - konsekwentnie w czerni i bieli. No i srebrno-czarna biżuteria. Wszystkie ubrania z tego stroju bardzo lubię - zaliczają się do moich niezbędników, są must have w mojej szafie. Będę je zachwalać - sweter jest cieplutki, ma wyraźną fakturę i fajny krój, leginsy są wygodne i mają wstawki ze skóry, a torebka jest efektowna i potrafi "zrobić" cały strój. I we wszystkim bardzo dobrze się czuję, co w sumie jest najważniejsze :D

leginsy - Reserved
chanelka - ukradziona Mamie :)
botki - CCC

Zapowiedź: O, kurza stopka!

2 komentarze
Jeszcze dzisiaj...

Recenzja: serum scalające rozdwojone końcówki Pantene ProV

8 komentarze
Do produktów Pantene ProV miałam stosunek obojętny, ani mnie nie zachwycały ani mi nie szkodziły. Ot, kupuję od czasu do czasu jakiś szampon albo odżywkę, skuszona reklamami z Martą Żmudą-Trzebiatowską. A ponieważ moje włosy lubią różnorodność i zmiany, a ja lubię testować nowości, to po skończeniu jednego produktu kupuję inny, zazwyczaj innej marki. Tym razem jednak sądzę, że serum Pantene zagości na dłużej na mojej półce. Jest to serum scalające rozdwojone końcówki, chroniące przed uszkodzeniami spowodowanymi stylizacją. Kosmetyk w formie olejku, wydajny, zamknięty z 75 ml buteleczce z pompką, w cenie ok. 20 zł, przeznaczony do suchych, łamliwych końcówek. 

Skład: Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Alcohol Denat, Parfum, Panthenol, Panthenyl Ethyl Ether, Hexyl Cinnamal, Linalool, Butylphenyl Methylpropional, Benzyl Salicylate, Amyl Cinnamal, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Citronellol, Alpha-Isomethyl Ionone.

Na moich farbowanych, trochę podniszczonych (zwłaszcza przez ostatnie koloryzacje na rudo) włosach serum Pantene ProV się sprawdza. Olejek jest dosyć tłusty, trzeba uważać, bo gdy nałożymy go za dużo, to przetłuścimy włosy. Ja zazwyczaj nakładam jedno "pąpnięcie" na końcówki wilgotnych włosów, czasami po wysuszeniu dokładam odrobinkę, ale bez przesady, żeby nie obciążyć włosów. Ułatwia rozczesywanie włosów, zapobiega ich puszeniu, wygładza i nabłyszcza, i do tego bardzo ładnie pachnie (chociaż zapach ten ulatnia się z włosów po niedługim czasie). Nie oczekuję cudów, wiem, że rozdwojonych końcówek nie da się "naprawić", jedyny sposób by się ich pozbyć to je obciąć. Nie traktuję tego serum jako kosmetyku pielęgnacyjnego, tylko stylizacyjnego, który dzięki silikonom zabezpiecza włosy przed mechanicznymi uszkodzeniami. Sprawia, że włosy wyglądają bardziej zdrowo, są lśniące, sypkie i ładniej się układają. Na razie nie powoduje przesuszania się włosów, a słyszałam, że niektóre kosmetyki z silikonami tak działają. No i ten alkohol w składzie trochę budzi wątpliwości... Ja używam tego serum od kilku miesięcy i na razie jest ok. Jestem zadowolona z tego produktu, pewnie jeszcze do niego wrócę, no chyba że znowu skuszę się na jakąś nowość :D :D A Wy znacie to serum, lubicie je? A może macie jakiś inny kosmetyk typu "jedwab w płynie", który lubicie i polecacie? Piszcie :)

LOTD: Melanż :D :D :D

6 komentarze
Tydzień temu byliśmy na 30tce kolegi :) 30tka nadal brzmi dla mnie kosmicznie, jeszcze nie oswoiłam tej liczby ;) Ale co tam :D Kumpel dołączył do nas, starszaków, i trzeba było to opić :D Lubię domówki, można siedzieć jak się chce, powygłupiać się, jest swobodnie i na luzie, no i nie obowiązuje sztywny dress code. Dlatego mój B. jest ubrany trochę w stylu marynarskim, ja za to postawiłam na błysk i glam. Wspólnym mianownikiem jest kolor. Czasami gdy gdzieś wychodzimy, to ubieramy się w tym samym stylu i kolorystyce, czasami coś sugeruję mojemu B., czasami proszę, żeby mi doradził w kwestii ubraniowej, a czasami wyglądamy jak od sasa do lasa ;) Najważniejsze, że dobrze się czujemy i dobrze się bawimy! A jak wyglądają Wasze wyjścia na imprezy? Ubieracie swoich facetów, czy każdy dba sam o siebie i ubiera się wg swojego gustu, widzimisię?

LOTD: marchewka i śliwka czyli rudzielec w fiolecie ;)

3 komentarze
Dziś strój codzienny, wygodny i niezobowiązujący ;) Taki sobie casualowy zwyklaczek :) Jak na luzaka (takiego bez szaleństw, klasycznego) to obowiązkowo ciemne dżinsy (uwielbiam proste, nieprzecierane, bez udziwnień). Do tego luźna bluzka, której fiolet jest ciemny i głęboki, trochę jak śliwka węgierka. Bluzka jest lekko przejrzysta i ma złote zamki błyskawiczne, które dodają jej trochę rockowego sznytu. Do tego typu prześwitujących rzeczy wolę ubrać pod spód koszulkę lub biustonosz w tym samym lub podobnym kolorze. Nie przepadam za np. czarnym stanikiem pod białą prześwitującą bluzką, chociaż wakacyjny trend z neonową bielizną widoczną spod ubrań nawet mi się spodobał. Heh, kobieca logika... :D :D :D 
Żeby nie było, nie chodzę bez kurtki (chociaż dzień był wyjątkowo ciepły) :D
dżinsy, bluzka - Camaieu
torba - Mohito
buty - Boti
naszyjnik - Cropp 

LOTD: wild thing

3 komentarze
Nie mam dzisiaj weny na pisanie :) Zresztą, co tu pisać o tym stroju... Zwyklaczek, wygodny i na co dzień. Tygrys jak żywy, każdy widzi ;) Upolowany w Cropp'ie z kuponem zniżkowym z facebook'a. Swoją drogą polecam te kupony - często obejmują przecenione ubrania, sama kupiłam dzięki nim kilka niezłej jakości t-shirt'ów za ok. 13 zeta. Cena początkowa to zazwyczaj 40 zł, więc naprawdę się opłaca :) A teraz wybaczcie, przez moje rude włosy naszło mnie na powrót do dzieciństwa i czytanie serii o Ani z Zielonego Wzgórza - teraz jestem na Wymarzonym Domku Ani, tak więc się żegnam i wracam do lektury :D Miłego wieczoru!

Photo session: Ballet shoes

7 komentarze
Zapomniałam o tej sesji... Już tyle czasu minęło, ponad rok! Natalia jest baletnicą, ja robiłam jej makijaż, a Krzysiek Marciniak robił zdjęcia :) Ja też jakieś tam fotki cyknęłam, na których nawet makijaż jest bardziej widoczny i w kolorze, ale pokażę je Wam innym razem ;) Dzisiaj Natalia oczami Krzyśka :D

You made my day #1

5 komentarze
Już od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem dzielenia się z Wami różnymi moimi odkryciami w sieci. Dzielę się już zdjęciami, inspiracjami, sprawami bieżącymi na fanpage'u Teleportu (kto jeszcze nie zalubił to zapraszam :D). Tutaj jednak od czasu do czasu będę polecać ciekawe wg. mnie blogi, strony, teksty, inicjatywy, akcje etc. Będzie też fajnie, jak podrzucicie mi tutaj albo na fb coś, co może mnie zainteresować :) Tak więc zaczynam :D

Naturalnie-mineralnie - pamiętacie, jak pisałam o blogu mineralnym Cathy i żałowałam ogromnie, że go zawiesiła? Tak więc bardzo się cieszę, że Cathy znowu wróciła do blogosfery, i to w wielkim stylu :) Jak lubicie rzetelne recenzje (nie tylko kosmetyków mineralnych) to nie możecie nie poznać jej bloga :D

In blue jeans - dosłownie kilka dni temu poznałam przesympatyczną Kasię. Wpis "Inspiration or copy" zapoczątkował tą znajomość i poprawił mi humor, zarówno ciekawy tekst jak i fajne zdjęcia i świetny wielobarwny sweter ^_^ Nie wiem, jak to się stało, że wcześniej nie trafiłam na jej bloga O_O 

Slow life project -  Ewa, autorka bloga A point of view, utworzyła drugiego bloga, bardziej osobistego, intymnego. Krótkie notki, świetne, klimatyczne zdjęcia. Oba blogi odwiedzam często i z wielką przyjemnością...

Kosmostolog - Ziemolina pisze fachowym, ale bardzo przystępnym językiem o tym, jak być piękniejszą. Profesjonalne notki i zdjęcia, a do tego jest moją "koleżanką po fachu" (jest makijażystką, i jeszcze dermokonsultantką zajmującą się doradztwem kosmetycznym). Polecam!

FB Well Done Stuff - innowacyjne rozwiązania i kreatywne pomysły, kopalnia inspiracji. Pobudzają moją wyobraźnię, umilają każdy dzień :)  Oficjalna strona.

FB Prawdziwe Dzieciństwo - właścicielka studia fotograficznego Deber, Karolina, z którą mam przyjemność od czasu do czasu współpracować, założyła stronę poświęconą fotografowaniu życia codziennego dzieci. Na facebook'u dzieli się nie tylko świetnymi zdjęciami, ale również serią "Wychowanie..." w odcinkach :D Rodzinnie, życiowo i baaardzo wesoło i śmiesznie :D :D :D

Zajrzyjcie, jeżeli macie ochotę :) Mam nadzieję, że spodobają się Wam moje polecające wpisy pod szyldem "You made my day". Niedługo kolejna porcja!

LOTD: szara eminencja

7 komentarze
Bardzo lubię szarości, na pewno już o tym wspominałam na blogu ;) Gdy nie mam pomysłu, co na siebie założyć, sięgam nie po czarny kolor, ale po szary właśnie. Czasami łączę go z innymi kolorami, a czasami gra solo i jest głównym bohaterem stroju. Tak jak dzisiaj - różne odcienie szarości i zabawa fakturami i materiałami w wygodnym outficie do pracy. Na tle tego koloru moje włosy wyglądają mega ogniście, nieprawdaż? :D
spodnie, bluzka - Camaieu
sweter - mkmswetry.pl
torba - Quazi
botki - CCC

Recenzja: olejek marchewkowy Diaderma czyli warzywko na twarz ;)

10 komentarze
Listopad upływa mi pod znakiem marchewki. Dzisiaj kolejny karotkowy post - tym razem opiszę Wam jeden z moich ulubionych kosmetyków pielęgnacyjncyh do twarzy. Jest nim olejek marchewkowy firmy Diaderma. Uwielbiam go ja, a odkąd podarowałam go Mojej Mamie również ona jest jego wierną fanką. Jako jeden z niewielu kosmetyków spełnia praktycznie wszystkie obietnice producenta, jakie, przeczytacie na zdjęciu poniżej. Znajdziecie tam również skład, bardzo naturalny:
ekstrakty roślinne i ziołowe: Daucus Carota Extract - marchew zwyczajna, Arnica Montana Extract- arnika górska, Hamamelis Virginiana - oczar wirginijski, Chamomilla Recutita Extract - rumianek, Salvia Officinalis Extract - szałwia lekarska, Ledum Palustre Extract- dziki rozmaryn,
i oleje: Olea Europea Oil - oliwa z oliwek, Prunus Amygdalus Dulcis - słodkie migdały, Carthamus Tinctorius - krokosz barwierski, Archis Hypogea Oil- orzech arachidowy, Zea Mays Germ Oil - ziarna kukurydzy, Persea Gratissima Oil - avocado, Glycine Soja Oil - soja.
Dla mnie ten olejek jest kosmetycznym must have. Mam skórę mieszaną, latem używam go tylko wieczorem, zimą stosuję niewielką ilość również na dzień. Moja Mama, która ma skórę dojrzałą i suchą, przez cały rok używa go dwa razy dziennie. Mimo, że to olejek, to nadaje się pod makijaż. Wmasowuję niewielką ilość, dosłownie kilka kropel, na lekko zwilżoną tonikiem lub wodą termalną skórę. Czasami używam samego olejku, częściej jednak na olejek nakładam krem do twarzy, taki, którego akurat używam. Olejek świetnie nawilża skórę, uspokaja, koi, odżywia, reguluje, wspomaga gojenie się różnych niemiłych niespodzianek. Nie zapycha, u mnie zostawia na twarzy leciutki film, u Mojej Mamy wchłania się do matu. Moja twarz jest po nim jedwabiście gładka, miękka i zwarta, ma zdrowy koloryt, świeżość. Muszę zaznaczyć, że olejek nie jest samoopalaczem, jednak utrwala opaleniznę i nadaje cerze słoneczny blask. Przy regularnym stosowaniu zmniejsza zmarszczki i cienie pod oczami. Olejek jest bardzo wydajny, opakowany jest w niewielką 30ml szklaną buteleczkę, za którą zapłacimy w aptece ok. 30zł. Buteleczka jest dosyć poręczna, troszkę brakuje mi w niej dozownika albo pipety, ale za to zakrętka jest bardzo szczelna, jeszcze nie zdarzyło się, żeby olejek wyciekł mi np. do kosmetyczki. Jedyny minus to taki, że butelka jest przeźroczysta, wg mnie lepsza by była z ciemnego szkła (dlatego swoją przechowuję w kartoniku). Olejek jest bardzo przyjemny w stosowaniu, ma bursztynowo-marchewkowy kolor i świetny słodki zapach, który kojarzy mi się z surówką z marchewki i jabłka na słodko :D Jeżeli jeszcze nie znacie olejku Diadermy to polecam i jednocześnie ostrzegam, że potrafi uzależnić :D :D :D Sama jestem ciekawa, jak by się spisał na włosach :D

LOTD: Rudzielec w morskiej toni

7 komentarze
Bardzo się cieszę, że się Wam podobam w nowym kolorze włosów. Moje rudości trochę zmieniły oblicze od poprzedniego posta, i kolor dalej będzie ewoluował. Trochę się wymył, więc potraktowałam moje włosy specjalną maską do rudych włosów, przez co nabrały one bardziej czerwonego odcienia. Osobiście wolę siebie w bardziej marchewkowym odcieniu włosów, więc będę je jeszcze maltretować szamponetkami i farbami :) Niebawem pewnie zrobię posta nt. czerwonych włosów i ich pielęgnacji :) Co do ubrań, to muszę na nowo z nimi kombinować, i przez zmianę koloru czupryny odkrywam swoją szafę na nowo :D Jest to ciekawe i ożywcze doświadczenie, wymaga ode mnie kreatywności i nowego spojrzenia - w końcu nie jest tak łatwo skomponować strój dla rudzielca z ciuchów kupowanych dla blondynki :D :D :D

sukienka - Orsay
sweter - MKM Swetry
torebka - Mohito
botki - CCC

LOTD: Marchewka! Marchewka!

20 komentarze
Już od jakiegoś czasu chodziła za mną jakaś zmiana. Chodziła chodziła i wychodziła ;) Teraz jestem ruda marchewka! :D Codziennie, gdy zobaczę swoje odbicie w lustrze albo jakiejś szybie, to przeżywam szok :D Mam nadzieję, że niedługo się przyzwyczaję, i ciekawa jestem, jak długo wytrzymam jako rudzielec :) A jak się Wam podoba moje nowe wcielenie?

Blogging tips