Cios w nos czyli żele pod prysznic Original Source

Jeszcze w poprzednim roku, korzystając z przedświątecznych przecen w Rossmannie, nabyłam żele pod prysznic Original Source: jeden o zapachu limonki, i dwa z limitowanej wersji zima 2012/2013 - śliwka z syropem klonowym oraz pomarańcza z lukrecją. Nie da się ukryć - żele kupiłam dla zapachów, i one mnie nie zawiodły. Limonka jest idealna na śpiące poranki, idealnie odgania sen i pobudza do życia. Seria zimowa jest przesłodka, tak bardzo, że aż ślinka leci :D Wprowadziła do łazienki świąteczny nastrój - używam tych zapachów tylko przy wieczornym prysznicu, bo świetnie uspokajają, relaksują, wręcz usypiają. Oprócz ich zapachów lubię te żele również za gęstą, trochę galaretowatą konsystencję i intensywne, neonowe kolory. Wszystko to jest doskonałym poprawiaczem humoru :D Żele ładnie pachną w trakcie brania prysznicu, ale na skórze nie pozostawiają żadnego aromatu, co nie jest dla mnie wadą, a wręcz zaletą, bo nie kłócą się z perfumami albo innymi zapachowymi kosmetykami. Żel jest dosyć wydajny, nie trzeba lać go litrami żeby porządnie mył. Pieni się przeciętnie, ale ja osobiście nie potrzebuję masy piany ;) Original Source nie nawilża skóry ani w żaden dodatkowy sposób jej nie pielęgnuje, ale też producent tego nie obiecuje. Byłoby to sporym plusem, jednak kupując go wiedziałam, na co się piszę, wiec nie będę na to marudzić ;) Czasami mam uczucie wysuszenia skóry, ale nie uważam, żeby przyczyną tego stanu rzeczy był żel, raczej zbyt ciepła woda... Do minusów mogę zaliczyć opakowanie, chociaż całkiem dobrze leży w dłoni i nie wyślizguje się z mokrej ręki. Szczerze mówiąc obawiałam się kupić te żele, ponieważ na półce w Rossmannie zawartość po prostu wylewała się z butelek i wszystko się lepiło i kleiło. W domu co prawda żele się nie wylewają, mają silikonowy albo siateczkowy stoper-membranę, ja wolałabym jednak tradycyjną buteleczkę otwieraną od góry. Original Source chwali się, że jego żele nie zawierają rutyny, za to są bogate w naturalne ekstrakty i olejki eteryczne. Podsumowując - lubię je za zapach, ale kupuję tylko w promocji, ponieważ jednak zapach to nie wszystko, a w podobnej cenie mogę dostać żele, które oprócz fajnych zapachów mają też właściwości pielęgnacyjne :) A Wy, lubicie Original Source?

6 komentarzy:

  1. ostatnimi czasy bardzo polubiłam żele OS :) jednym z moich ulubionych jest mango&macadamia, który ma właściwości nawilżające, minimalne ale ma :D edycja zimowa również bardzo przypadła mi do gustu,chociaż np. śliwki to ja nie wyczuwam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę wypróbować mango, brzmi smakowicie :D

      Usuń
  2. Lubię i to bardzo :) jestem wierną fanką od chwili jak tylko weszły na polski rynek. W UK wybór jest nieco większy i bardziej zróżnicowany, mają także udane edycje LE. Pielęgnacji nie oczekuję w tym wypadku. Jest aromatycznie, a tego szukam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też je będę kupować tylko ze względu na zapach, dlatego będę polować na promocje :D Inne kraje zawsze maja lepszy rynek kosmetyczny, Polska jest jakaś wybrakowana :/

      Usuń
  3. Ja je bardzo lubię szczególnie malinę z wanilią lub melon :) A mój mąż uwielbiam miętowy :))
    pozdrawiam
    biszkopcik86.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, mój B. zawsze się krzywi na zbyt intensywne albo wydziwione zapachy :D

      Usuń

TALK TO ME :D

Blogging tips