Nie jest źle, ale... czyli recenzja masła do ust Nivea Lip Butter

Masło do ust Nivea Lip Butter przebojem wdarło się do mojej kosmetyczki. Na pierwszy rzut oka zauroczyły mnie metalowe, stylowe opakowania. A że jestem sroką i cena masełek jest atrakcyjna (ok. 10zł za 19ml), to kupiłam od razu dwa – malinowe do domu, karmelowe do pracy :) Patrząc na wieczka już czułam zapach i miękką maślaną konsystencję kosmetyku. W sumie za wiele się nie pomyliłam – masełka są średnio twarde, nietrudno wydobywa się je z szerokiego pudełeczka, ponieważ roztapiają się pod wpływem ciepła opuszków palców. Wersja karmelowa pachnie jak masa krówkowo-kajmakowa, zaś malinowa… wcale nie pachnie malinami, zapach przypomina słodkie landrynki, sprzedawane niegdyś w metalowej puszeczce :D Oba zapachy są przyjemne, intensywne w opakowaniu, na ustach zapach się ulatnia. Masełka są dosyć tłuste i bezsmakowe, dzięki czemu nie mam pokusy oblizywania warg ;) Nałożone w zbyt dużej ilości bielą i zbierają się w kącikach ust, co nie wygląda zbyt estetycznie, za to nałożone w odpowiedniej ilości sprawiają, że usta wyglądają zdrowo i delikatnie połyskują. Zazwyczaj używam ich solo, ponieważ szminki nie trzymają się na nich zbyt dobrze (z błyszczykami jest już lepiej). Używam masełek głównie w pomieszczeniach – są lepiące i posmarowane nimi usta „chwytają” włosy na wietrze.
Co do właściwości pielęgnacyjnych, to wg obietnic producenta masło ma zapewniać codzienną, długotrwałą pielęgnację i ochronę przed pękaniem wrażliwej skóry ust, intensywne nawilżenie, ochronę przed słońcem, mrozem i wiatrem. W sumie obietnice są spełnione, ale bez wielkiego wow. Usta faktycznie są chronione, ale trzeba je często smarować, czego nie widać po opakowaniu, bo masełko jest diablo wydajne. Masło znika z moich ust w ciągu 10 minut drogi z pracy do domu, potem niby usta mam nawilżone, ale ochrony brak i na dworze usta szybko pierzchną. Zazwyczaj od razu po powrocie do domu ponawiam aplikację. Niestety, masło nie przynosi natychmiastowego ukojenia w przypadku wysuszonych ust, nie wygładza też od razu odstających skórek, wręcz podkreśla je, gdy nałożymy go zbyt dużo. Przy dłuższym, regularnym używaniu masełko sprawia, że usta są miękkie i wypielęgnowane, ale nie jest to działanie długotrwałe – po pewnym czasie bez masełka usta krzyczą o nawilżenie.
Tak więc, po początkowym zachwycie „ooo jakie fajneee puszeczki, mmhhmmmm, masełka, och, jak świetnie pachną, jaka fajna konsystencja, mrrrrrr……….”, stwierdzam słowami mojej kumpeli, że „jest ok, ale dupy nie urywa” :D

Dla zainteresowanych - skład:
Cera Microcristallina, Paraffinum Liquidum, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Ricinus Communis (Castor) Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Aqua, Glycerin, Glyceryl Glucoside, BHT, Aroma, CI 77891, CI 77492

12 komentarzy:

  1. ojej, w tle jakbym widziała moja sylwestrowa sukienke z odkrytymi plecami:) ale do rzeczy- te masełka to jak dla mnie...totalny bubel:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, materiał na zdjęciu pochodzi z przerabianych niedawno spodenek, które pokażę na dniach na blogu :) Polubiłam cekiny, chociaż niezbyt wygodnie się na nich siedzi :D A cekinowe sukienki są zachwycające, siłą woli powstrzymywałam się przed ich kupnem :D Za to upolowałam cekinową spódnicę :) A masełka, cóż, nie zachwycają...

      Usuń
  2. bo nivea w ogóle ma lipne produkty do ust, więcej fejmu niż to warte :D chyba siła przyzwyczajenia konsumentów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie nie znam sztyftów Nivea, nie miałam okazji ich używać, no chyba że okazyjnie pożyczałam od mojego B., który je lubi :) Ale te masełka mnie skusiły :D

      Usuń
  3. Och, jeśli ta karmelowa wersja pachnie kajmakową masą, to muszę jej spróbować :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pachnie kajmakiem, naprawdę apetycznie :p Ciekawa jestem, czy Ci się spodoba :)

      Usuń
  4. Myślałam, że jednak trochę dłużej utrzymują się na ustach. Jak wykończę Eos spróbuję sama :)

    Buziaki,Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mimo nie oblizywania ust nie trzymają się zbyt długo, zwłaszcza przy normalnych czynnościach typu picie i rozmawianie... Daj znać, jak Ci się spodobały :)

      Usuń
  5. chciałam je wypróbować, ale nie spotkałam ich jeszcze w żadnej drogerii :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swoje kupiłam w Naturze, ale widziałam też w Rossmannie :)

      Usuń
  6. Nie używałam ich. Nie przepadam za kosmetykami z parafiną.

    Ale tez miałam taką myśl o pudełeczkach miłych. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te pudełeczka to główni winowajcy i kusiciele ;)

      Usuń

TALK TO ME :D

Blogging tips