Prawie płynny metal czyli nowe cienie Catrice Liquid Metal Eyeshadow

Kto obserwuje mnie na Instagramie (do czego serdecznie zapraszam!), ten wie, że skusiłam się ostatnio na nowe cienie Catrice ;) Tak pięknie wyglądały i lśniły, że taka sroka jak ja nie mogła się powstrzymać... I kupiłam trzy kolory :D Bardzo lubię metaliczne cienie i pozostałe odcienie też mi się podobały, ale co za dużo to niezdrowo :D Chociaż nie wykluczam, że moja kolekcja się powiększy :D Dlaczego - o tym poniżej...
Słowo od producenta: Ten modny, chromatyczny cień tworzy iluzję płynnego metalu dla czarującego i lśniącego efektu. Jednolita, trwała i pudrowa tekstura zapewnia łatwą aplikację i tworzy fascynujący makijaż. Wyjątkowa struktura 3D przyciąga wzrok. 9 metalicznych odcieni o wysokim stopniu rozproszenia koloru. Cena sugerowana to 16,99 zł, ale teraz w Drogerii Natura są trochę taniej, bo po 14,99 zł. Wzięłam kolory:

020 Gold N' Roses - pudrowy róż ze złotym połyskiem

030 We Are The Champagnes - płynne złoto

090 Nougat It Right - czekoladowo-śliwkowy

Cienie mają tak ładne tłoczenia, że szkoda mi je było naruszyć, żeby zrobić dla Was swatche :D No ale, nie będę przecież na nie tylko patrzeć, nieprawdaż :D Zbyt wiele o samych cieniach nie powiem, bo użyłam ich dopiero jeden raz. Pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne - cienie mają piękny połysk, łapią światło, chociaż nie lśnią jak płynny metal. Konsystencję mają akuratną, taką jak lubię - pudrową, ale mięsistą i aksamitną, odpowiednio miękką (chociaż widzę, że mogą trochę się osypywać przy nakładaniu). Kolory są nasycone, można nimi zrobić mocny wieczorowy makijaż, ładnie łączą się ze sobą i dają się rozcierać, chociaż niestety tracą trochę przy tym na blasku (co z drugiej strony przy dziennym makijażu nie jest takie złe ;)) Co do trwałości, to się nie wypowiem, bo kładę cienie na bazę - w tej konfiguracji trzymały się nienaruszone cały dzień :) Będę je testować dalej, jak mi się uda to strzelę w weekend jakiś makijaż na bloga :D Poniżej zamieszczam swatche, które jak to zwykle bywa nie oddają całego ich uroku ;) Ale i tak wyglądają super, nie? I wcale nie kuszę :p
EDIT: Zapraszam na posta z makijażem sesyjnym w stylu glamour robionym cieniami Catrice :) KLIK!

11 komentarzy:

  1. jutro lecę do sklepu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy21:22

    jaki koszt? gdzie kupiłaś?

    OdpowiedzUsuń
  3. Wyglądają baaaaardzo kusząco! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Glod n'Roses wymiata <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Oglądałam je wczoraj w Naturze, dumałam, dumałam i ... wyszłam bez żadnego :) A teraz zastanawiam się, czy nie wrócić się jednak po jakiś odcień (020 i 090 mnie najbardziej chyba przekonują)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czadowe, pierwszy od lewej boski :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnio malowałam tymi cieniami, i zarówno praca z nimi jak i efekt bardzo mi przypadły do gustu :) Efekty tutaj: http://eteleport.blogspot.com/2013/11/photo-session-glamour-make-up.html :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam te cienie, są piękne, oby poszerzali sukcesywnie ofertę kolorystyczną.

    OdpowiedzUsuń

TALK TO ME :D

Blogging tips