Oszukują nas? Zakupowy zonk.


Nie ufaj nikomu. Sprawdzaj wszystko. Taki wniosek można wysnuć na podstawie mojego ostatniego odkrycia. Pamiętacie mojego uroczego pingwinka (zawieszkę-charms z Apartu), którego dostałam od mojego B.? Pokazywałam Wam go na Instagramie i Facebooku :) Wyobraźcie sobie moje zaskoczenie, gdy przy przygotowywaniu listu do Świetego Mikołaja znalazłam mojego pingwinka na stronie firmy Yes, prawie TRZY RAZY DROŻSZEGO!!! I to w promocji! SZOK! Pingwinki wyglądają identycznie, co możecie zobaczyć na załączonym zdjęciu, więc skąd ta różnica w cenie??? Nie wnikam, która firma pierwsza wpadła na ten wzór, ale jako klient obu marek czuję się zniesmaczona i oszukana. Obie firmy reklamują się jako liderzy jubilerstwa, tworzący wyjątkową biżuterię dla kobiet i nie tylko. I tu taki zonk – nie dość, że oferują praktycznie taki sam wzór, to różnica w cenie jest powalająca! A skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać? – jak mówi znana reklama. Zawsze bliżej było mi do firmy Yes, teraz jednak nie jestem do nich tak entuzjastycznie nastawiona... Chociaż przypuszczam, że gdyby dobrze poszukać, to znalazlabym też jakiegoś charmsa w drugą stronę - tańszego w Yes, droższego w Apart...
Życie szybko pokazało, że moje rady z mini poradnika udanych zakupów okazały się aktualne nie tylko dla zakupów kosmetycznych – zawsze trzeba robić rozeznanie rynku i sprawdzać wszystko. I chociaż przyzwyczaiłam się i nie dziwią mnie już różne nieetyczne zachowania producentów i konsumentów, to ciągle mnie to oburza. O czym mówię? Na przykład o takich samych butach sprzedawanych najpierw przez jedną markę, a w następnym sezonie przez inną (autentyk, kupiłam sandały w Heavy Duty, rok później zobaczyłam je w Reserved). Albo przecenianiu ubrań w trakcie wyprzedaży, a potem w następnym sezonie sprzedawaniu tych samych modeli jako nowości, w regularnej cenie, a nawet drożej (w ten sposób kupiłam trencze w Promodzie przecenione na 100zł, które za pół roku zostały ponownie wystawione „na sklep” w cenie regularnej, jako nowa kolekcja). Albo o używaniu w drogerii pełnowymiarowych kosmetyków do np. przetestowania koloru – jest to praktykowane zarówno przez kupujące, jak i obsługę, dlatego zawsze sprawdzam, czy dany kosmetyk nie był „macany” (znowu polecam poradnik zakupowy ;)). Jednak nie spodziewałam się takiego zonka po dwóch najbardziej znanych w Polsce markach w branży jubilerskiej, szczycących się niepowtarzalnym, nowoczesnym wzornictwem i wieloletnimi tradycjami. Spotkałyście się z takimi przypadkami? Czy tylko ja żyłam w nieświadomości i jestem zaskoczona?

9 komentarzy:

  1. hmmm wydaje mi sie, że droższy pingwinek należy do kolekcji big charms i jest dużo większy...miałąm podobie, gdy chciałam kupić brązową emaliowaną torebkę- stówa różnicy- droższa okazała się Big charmsem kilka razy większym- sprawdzałaś wymiary ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hm, sprawdziłam i wymiary podane niemal identyczne- no nic:) Apart ma jedno droższe, za to Yes ma co innego w cenie kosmicznej:) takie czasy:0 ja kiedyś się nacięłam przy złotej bransolecie. i różnica w cenie była ogromna- jak to przy złocie- okazało się, że w Kruku duuuużo taniej:)

      Usuń
    2. Właśnie zerknęłam na wymiary i też się zdziwiłam ;) Ja rozumiem że firmy mają różną politykę cenową, ale po takich markach spodziewałam się czegoś więcej niż te same produkty... Przykre...

      Usuń
  2. niestety takie rzeczy trzeba milion razy sprawdzać :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, chociaż nie spodziewałam się tego w firmie jubilerskiej ;)

      Usuń
  3. Szkoda, że takie sytuacje się zdarzają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaka bym była wściekła, gdybym kupiła pingwinka z Yes, a potem znalazła takiego samego w Aparcie... O_O

      Usuń
  4. Anonimowy10:03

    http://i1.ryjbuk.pl/d09b1408e5aca5677da80bacbb4a7f11f751a0d2/biegam-jpg

    OdpowiedzUsuń

TALK TO ME :D

Blogging tips