Sekret udanych zakupów w drogerii i perfumerii

Wieść niesie, że od jutra przez tydzień w sieci Rossmann będzie promocja -40% na całą kolorówkę. Jupikajej! Wiele z Was, łącznie ze mną, pewnie podskoczyło z radości na tą informację :D Nareszcie można się obkupić za wszystkie czasy i zrobić zapasy ulubionych kosmetyków :) Można wypróbować bez wyrzutów sumienia te, przy których wcześniej się wahałyście, które kusiły, a na które szkoda było pieniędzy ;) Raj na ziemi! Mnie jednak ta promocja w Rossmannie oraz zbliżające się Święta skłoniły do przemyśleń na temat tego, jak robić zakupy w perfumerii lub drogerii tak, by były one dla nas w pełni satysfakcjonujące i by przynosiły jak najwięcej radości, a jak najmniej strat. Tak więc zanim rzucicie się w szał zakupów przeczytajcie moje sposoby na udane zakupy i uniknięcie kosmetycznych bubli, moje shoppingowe tips & tricks :) Dla zachowania przejrzystości moje rady podzieliłam na etapy zakupowe :)  


PRZED ZAKUPAMI WARTO:
  • zrobić remanent w posiadanych kosmetykach – przed większymi zakupami warto przejrzeć pudło z posiadanymi zapasami, przejrzeć daty ważności, kolory posiadanych lakierów etc. (można zrobić próbniki do noszenia na zakupy). Dzięki temu unikniecie kolejnych dubli i kupowania czegoś, co już macie. A jeżeli nie macie zapasów i zużywacie kosmetyki na bieżąco, to zazdroszczę, bo ja jestem nieuleczalnym chomikiem ;) 
  • zrobić listę potrzeb i chciejstw – spisać kosmetyki, które chodzą wam po głowie i śnią się po nocach, a jezeli nie mamy konkretnych marek, to warto spisać swoje oczekiwania i wtedy...
  • zrobić wywiad środowiskowy – poczytać opinie na blogach i KWC, pooglądać swatche, zrobić swoiste rozeznanie rynku ;)
  • testować przed zakupem pełnowymiarowego produktu – prosić w sklepach o próbki i odlewki (warto nosić ze sobą małe pudełeczko, np. po szkłach kontaktowych, do zrobienia odlewki). Warto korzystać z próbek z magazynów kobiecych, czasami w ostateczności warto kupić próbki na allegro, zwłaszcza gdy kosmetyk który chcemy kupić nie należy do tanich. Warto popytać koleżanki i rodzinę, może mają lub mieli dany kosmetyk i potrafią doradzić lub nawet dać wypróbować ;) Wyznam Wam, że często gdy jestem „w gościach” u znajomych, z ciekawości zerkam na półkę z kosmetykami w łazience, a gdy coś mnie zainteresuje zagajam rozmowę i pytam o opinię – ale ostrzegam, wizyta wydłuża się wtedy w sposób niekontrolowany :D 
  • zrobić listę zakupów – spisać dokładnie to co chcemy kupić, na kartce albo w telefonie (polecam różne aplikacje do organizowania i planowania czasu np. Cozi, zazwyczaj mają też opcję tworzenia shopping list, które czasami możemy udostępniać innym). Warto kupować sezonowo – krem którego używamy zimą niekoniecznie będzie nam odpowiadać latem, zapach letni będzie zimą zbyt delikatny. Poza tym marki kosmetyczne proponują nam sezonowe „kolekcje”, w których można znaleźć interesujące kosmetyki, które pozwolą nam uaktualnić nasz styl :) 
  • szukać okazji i współtowarzyszy zakupowych – warto sprawdzić przed zakupami ofertę drogerii, sklepów i aptek internetowych, przejrzeć porównywarki cen, jak również obejrzeć gazetki promocyjne drogerii stacjonarnych – kto wie, gdzie i kiedy może czyhać promocja ;) Przy droższych zakupach warto planować z wyprzedzeniem i polować na promocje. Warto również dołączać się do dziewczyn i uczestniczyć w zakupach grupowych – zyskujecie większe rabaty, niższe koszty przesyłki i zakupy w miłym towarzystwie, „zagrożeniem” są dodatkowe pokusy i chęć kupienia więcej niż faktycznie jest nam potrzebne (czasami zbiorowe „szaleństwo” bywa zgubne ;)). Niektóre produkty warto też kupować „na spółę”, ponieważ samym może być nam ciężko je zużyć przed upływem terminu ważności czy przydatności do użycia, np. baza pod cienie. 

I tak płynnie przeszłam do samych zakupów :)


GDY JESTEŚMY W DROGERII WARTO: 
  • kupować wg listy zakupów – pozwoli nam to uniknąć kupowania niepotrzebnych produktów, nie będzie nam tak łatwo ulegać pokusom. Zamiast zrobić spontaniczny zakup, którego będziecie później żałować, lepiej odłożyć produkt na półkę, przespać się z zamiarem zakupu, i wrócić jeżeli faktycznie tego chcemy
  • wyznaczyć limit wydatków – nawet jeżeli dajemy sobie dyspensę i dajemy się porwać zakupowemu szaleństwo warto wyznaczyć sobie limit finansowy, którego nie możemy przekroczyć. Możemy np. wziąć ze sobą tylko tyle gotówki ile maksymalnie planujemy wydać – używanie kart płatniczych jest bardziej bezbolesne, nie widzimy „żywych” pieniędzy i łatwiej nam przekroczyć budżet 
  • korzystać rozsądnie z promocji – nie dawać się naciągnąć na promocje 2w1, drugi produkt za 50% ceny, kupisz podkład, tusz dostaniesz gratis etc. Kupować, gdy faktycznie czegoś potrzebujemy – patrz lista zakupów ;) Promocje zazwyczaj trwają kilka dni i powtarzają się co jakiś czas, zawsze możemy po coś wrócić lub kupić później
  • kupować w towarzystwie malkontenta i sceptyka ;) – czasami warto iść na zakupy w towarzystwie osoby zdroworozsądkowej, która zapyta, czy faktycznie dana rzecz jest nam potrzebna, doradzi i odradzi, oceni, czy np. czerwona szminka nam pasuje i wypomni, po co nam piąty nudziakowy lakier do paznokci ;) A czasami warto z rozmysłem, celowo, zabrać ze sobą swojego faceta, który swoim marudzeniem może nas skutecznie odwieść od niepotrzebnego wydania kasy ;) Tutaj relacja takiego marudy właśnie ;) Warto też korzystać z aplikacji mobilnej KWC :)
  • zawsze sprawdzać datę ważności, przydatności do użycia – pamiętam, jak kiedyś się zagapiłam przy kupowaniu pięknego czerwonego błyszczyka. Jakie było moje rozczarowanie, gdy po kilku dniach spojrzałam na datę ważności i uświadomiłam sobie, że a) wydałam pieniądze na produkt przeterminowany, z datą ważności przypadajacą na ponad pół roku wcześniej, b) ta piękna czerwień przepadła, bo boję się używać czegoś po dacie ważności, c) nie odzyskam pieniędzy, bo zakupy zrobiłam w innym mieście… Od tej pory zawsze sprawdzam datę ważności, a gdy jest zakodowana proszę o rozkodowanie przez sprzedawcę i zapisuję ją na opakowaniu 
  • prosić o wyciągnięcie produktu z szuflady niedostępnej dla klientów – często w drogeriach nie ma testerów i klienci korzystają z pełnowymiarowych produktów przeznaczonych do sprzedaży. Nie dość, że irytujący jest np. ślad palca w świeżo kupionym cieniu, użyta szminka, dziesiątki razy otwierany tusz, to jeszcze jest to niehigieniczne i trochę obrzydliwe. Poza tym produkt otwierany powoli traci swoje właściwości, no i trudniej go zareklamować jako nieużywany. Ale… nawet gdy dostaję produkt z szuflady, to od razu otwieram go i sprawdzam na miejscu – zdarzyło mi się, że tusz do rzęs miał skazę fabryczną w postaci połowy szczoteczki, druga połowa nie istniała ;)
  • nie dać się złapać na sztuczki sprzedawcy – zazwyczaj polecają to, z czego w danym momencie mają największy zysk (np. premia od ilości sprzedanych sztuk), albo coś, co „nie schodzi”. Nie kupować pod wpływem darmowego makijażu, bo produkt się nam spodobał i musimy musimy musimy go mieć! Lepiej poprosić o spisanie użytych kosmetyków i ich odcieni na kartce, wyjść na zewnątrz, zobaczyć się w świetle dziennym, pochodzić w tym makijażu cały dzień. Poprosić o odlewkę lub próbkę, przetestować kosmetyk w domu, i dopiero gdy się sprawdzi wrócić i kupić. Perfumy wąchać na skórze i nie kupować od razu (ale perfumy to dłuższy temat, na osobny post ;))
  • korzystać z programów lojalnościowych – wiele drogerii proponuje nieodpłatne przystąpienie do klubu stałego klienta danej sieci, w których np. można zbierać punkty za zrobione zakupy, można korzystać z dodatkowych ofert specjalnych dla klubowiczów. Warto rozważyć tą propozycję, zwłaszcza, gdy faktycznie kupujemy gdzieś częściej ;)


Uff, to tyle z mojej tajemnicy udanych zakupów. Powiem Wam tak – jako nieuleczalny chomik staram się stosować do własnych zaleceń. Od niedawna staram się ograniczyć zakupy kosmetyczne – impulsywność i spontaniczność w moim przypadku skończyły się na dwóch kartonach wypełnionych kosmetykami na zapas. Przez zakupy sprowokowane fajną promocją albo próbą odreagowania stresów i złych humorów jestem teraz posiadaczką dwóch kartonów wyrzutów sumienia ;) Nie znaczy to jednak, że zrezygnowałam z zakupów całkowicie – staram się zużywać to co mam, przeczekiwać moje chciejstwa, rzadziej zaglądać do drogerii i wystawiać się na pokuszenie… Ale czasami zdarza mi się zgrzeszyć, jak np. ostatnio kupiłam trzy żele pod prysznic Original Source, bo uwiodły mnie zapachem, bardzo je lubię i były w promocji :D Mea culpa! Tak więc, mimo że nie jestem perfekcyjną panią domu i swojego budżetu, staram się pamiętać o swoich zasadach i powoli znajdować złoty środek pomiędzy maksymalizmem a minimalizmem ;) A może Wy macie jakieś sposoby na rozsądne kupowanie kosmetyków? Co sądzicie o promocjach w drogeriach – szatański wymysł marketingowców czy wrota do nieba?

PS. W tym tygodniu możecie sie spodziewać mojej światecznej wish listy :) Wiem, że kilku Mikołajów już się niecierpliwi - lista podlega ostatnim ewolucjom i przeróbkom, i powinna się pojawić na dniach ;)
PS2. Zdjęcia pochodzą z filmu "Wyznania zakupocholiczki" ;)

12 komentarzy:

  1. Bardzo przydatny i fajnie napisany tekst! :)
    Ciekawy blog, dodaję do obserwowanych :)
    Pozdrawiam, Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo się cieszę, że się tekst podoba :) Witam na teleporcie, miłego obserwowania : D

      Usuń
  2. Ja na szczescie nie mam zapasow jak chodzi o pielegnacje, staram sie biezaco zuzywac, mam tylko zapas plynu micelarnego, bo do Biedronki mam daleko;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zapas micela z Biedronki zrobiłam, gdy usłyszałam informacje, że mają go wycofywać. Kupiłam po kilka buteleczek dla siebie i dla Mamy :) A zapasów mam, oj, mam...

      Usuń
  3. tusz bez połowy szczoteczki, ooo o takich przypadkach jeszcze nie słyszałam, trzeba się spodziewać niespodziewanego nawet w drogerii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się zdziwiłam na maksa - obejrzałyśmy ze sprzedawczynią jeszcze kilka egzemplarzy i kilka było felernych, prawie cała partia była w ten sposób uszkodzona... Dlatego teraz wolę sprawdzać, po co mam się niemile zdziwić w domu :D

      Usuń
  4. świetny post. Zebrane informacje na pewno się przydadzą. Tylko jeszcze silna wola potrzebna żeby się do nich zastosować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dokładnie to, silna wola jest kluczem do sukcesu :D

      Usuń
  5. Super porady, muszę wypróbować, ciekawe czy się uda ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej !
    Masz bardzo ciekawy blog. Chciałam Cie zaprosić na mój blog. Jeśli tylko chcesz możemy dodać się do obserwowanych. Pozdrawiam http://jusinx.blogspot.com.

    OdpowiedzUsuń

TALK TO ME :D

Blogging tips