Wyglądać jak Smerfetka - recenzja maseczki błotnej do twarzy Avon Planet Spa

17 komentarze
Dziwne, że jeszcze nie recenzowałam jednej z moich ulubionych maseczek :) Maseczka błotna do twarzy z minerałami z Morza Martwego Avon Planet Spa to kosmetyk, do którego ciągle wracam. Jest to bogata maska o kremowej konsystencji i dziwnym skądinąd, niebieskim, kolorze. Zawiera bogatą w minerały sól i błoto z Morza Martwego, znane z właściwości oczyszczających skórę i usuwających z niej zanieczyszczenia, dzięki czemu odkrywa świeżą i nową skórę. Głęboko penetruje pory, by usunąć wszelkie zanieczyszczenia oraz suche, martwe komórki naskórka. Wyrównuje koloryt, wygładza i pomaga pozbyć się toksyn. Dzięki niej cera jest zdrowa, jędrna i pełna blasku. To wszystko obiecuje producent, i muszę przyznać, że obietnice są spełnione w 100%.
Maseczka świetnie oczyszcza, ale jednocześnie nie wysusza i nie podrażnia skóry. Widocznie matuje i nawilża, zmniejsza pory, wygładza. Twarz jest po niej promienna i rozjaśniona, ukojona, a ewentualne pryszczyki i niedoskonałości wysuszone i złagodzone. Bardzo lubię ten efekt! Regularnie stosowana wyraźnie poprawia wygląd skóry - skóra mniej się przetłuszcza, ma ładniejszy i jednolity koloryt, pory są mniejsze. Maska jest gęsta, ale łatwo się ją nakłada - ja zazwyczaj stosuję na twarz zwilżoną tonikiem lub wodą termalną. Zmywa się gorzej, ale do przeżycia - zmywam ją gąbeczką do twarzy przy okazji robiąc delikatny peeling. Jej zapach jest dosyć niezwykły, trochę ostry i świdrujący w nosie, ale ujdzie w tłoku, ani mnie grzeje, ani ziębi. Opakowanie jest ok, przyzwyczaiłam się do maseczek w tubkach. Maska jest wydajna, a w promocji niedroga, można ją dostać za 10 złotych. 75ml spokojnie starcza na dwa-trzy miesiące regularnego używania. Ja szczerze polecam, chociaż pewnie i tak ją znacie :D

Aha, na zdjęciach jest stare opakowanie, najnowsze troszkę się różni. A dla zainteresowanych skład: Aqua, Kaolin, Glycerin, Bentonite, Alkohol denat., Butylene glycol, Talc, Dipropylene glycol, Stearyl alkohol, Behenyl alcohol, Phenoxyethanol, Xantham gum, Glyceryl stearate, Glyceryl distearate, Hydrated silica, Disodium EDTA, Parfum, Stearic acid, Potassium stearate, Silt, Maris sal, CI 77891, CI 77499, CI 77497, CI 77007

LOTD: miętowy romans

18 komentarze
Kolor miętowy jeszcze mi nie zbrzydł ;) Tak jak kiedyś bardzo go nie lubiłam, ponieważ kojarzył mi się ze szpitalnym fartuchem, tak teraz łakomym wzrokiem zerkam na miętowe ubrania i dodatki. Kiedyś mięta wydawała mi się bardzo trudna do skomponowania z innymi kolorami, teraz widzę jej szalone możliwości ożywienia i uatrakcyjnienia codziennego look’u. Nie przypuszczałam, że to aż tak uniwersalny kolor ;) Ja z miętą cały czas kombinuję – najczęściej zestawiam ją z kobaltowym, z bielą, z szarym, z bordowym, z pomarańczowym, ze starym złotem, z brzoskwiniowym, z czerwienią. Dziś miętowy ma romans z ciemnoszarym i z czernią :)

sweter-kardigan w warkocze - Camaieu
botki w azteckie wzory - deezee.pl
delikatna spódnica z falbanami - Camaieu
miętowa bluzka z dżetami - Mohito
torba-worek - H&M
wełniany komin we wzory - Camaieu

You made my day #4

4 komentarze
Zapraszam Was na kolejny post z serii „You made my day”, w którym pokazuję Wam inspirujące i ciekawe strony wyszperane w sieci, blogi, do których lubię zaglądać :) Może znajdziecie coś dla siebie ;) Buziaki :*

Thanks I made it – blog Erin, pasjonatki handmade i diy :) Jeżeli szukacie inspiracji do samodzielnego stworzenia czegoś ciekawego, to na jej blogu na pewno ją znajdziecie ;) 

Pola Blog Zone - nastrojowe zdjęcia. Fajne stylizacje. Trochę retro, trochę romantyzmu, trochę casual, trochę boho, trochę… Plus urocza Pola :) 

Cammy - studentka psychologii uwielbiająca modę. Ja uwielbiam ją i jej outfity :) Fajne, nieprzekombinowane, interesujące, eleganckie jak i takie bardziej na luzie. Do tego ładne zdjęcia. Polecam! 

Monchanvre - niedawno, bo zaledwie trzy miesiące temu, powstały blog modowy. Zapowiada się ciekawie - casualowe sety, fajne zdjęcia, sympatyczna blogerka. Będę do niej zaglądać częściej.

Black Beauty Bag - zaglądam do Iwetto nader często. Powodem są ciekawe, rzetelne recenzje i sama przesympatyczna osoba autorki bloga :) Nie sposób nie lubić :D 

J. na Leśno-Marchewkowej - bardzo zdolna Pani Marchewkowa, biegle włada igłą i nitką, a maszyna do szycia nie ma przed nią tajemnic ;) Tworzy świetne ubrania w stylu retro! Zazdroszczę talentu ;) 

FB Inspiracje na śniadanie - nazwa mówi sama za siebie ;) Nie mam nawyku jedzenia śniadań, ciągle muszę się pilnować by rano cos szamać ;) Ze śniadaniami Emmy nie sprawiałoby mi to problemu ;) 

FB Mieszkanie z pomysłem – spora dawka inspiracji, żywe kolory, ciekawe aranżacje wnętrz, ładne zdjęcia. Lubię to!

LOTD: futrzane boho

5 komentarze
Kolejny punkt z listy must have odhaczony ;) Futrzana kamizelka w końcu wpadła w moje ręce. Szukałam takiej niezbyt krótkiej, do bioder, z niezbyt długim włosiem. Ta, którą upolowałam, ma cieniowane futerko, kołnierz-stójkę, i jest zapinana na zamek i zatrzaski. Idealnie wpasowała się w moją szafę, pasuje do większości moich ubrań. Umila mi ostatnie już, mam nadzieję, dni zimy. Po niedawnych kilku słonecznych dniach znowu nastała epoka lodowcowa - śnieg zasypał nas dokumentnie :/ Szczerze mówiąc mam już serdecznie dosyć śniegu, który skutecznie zniechęca mnie do eksperymentowania ze strojem. Zewsząd atakują nas reklamy podszyte wiosną, w gazetach znajdziemy jedynie nowe, wiosenno-letnie kolekcje, które tylko zaostrzają mój apetyt na słońce. Niestety zima i ciągle zalegający na ulicach śnieg nie pozwala mi rozwinąć skrzydeł, nie mogę dać ponieść się wyobraźni i ubrać się w letnie, lekkie fatałaszki. Zamiast tego szczękam i zgrzytam zębami, ze złością spoglądając na biały, zimowy krajobraz. I marznę przy robieniu zdjęć na blogaska ;) Pociesza mnie jedynie to, że nie jest już ciemno, gdy idę do i wracam z pracy. Jest to jaskółka nadziei, że wiosna w końcu nadejdzie ;)
futrzana kamizelka boho - Orsay
klasyczne ciemne dżinsy - Reserved
łososiowa bluzka basic -  Orsay
botki ze skóry - CCC, Lasocki
bransoletka-warkocz z rzemyka + charms - Yes

Luty na Teleporcie - podsumowanie :)

0 komentarze





Luty - miesiąc, w którym dopadają mnie przemyślenia na temat przemijania. Powód jest banalny - w lutym mam swoje urodziny ;) Co się działo w tym najkrótszym miesiacu w roku? Zobaczcie sami ;)







Najpopularniejsze wpisy 

Statystyki bloggera wyraźnie pokazują, że nadchodzi wiosna – najpopularniejsze wpisy to zestawienie pudrów brązujących i recenzja srebrnej płukanki do włosów Delii. Wg Google analytics zainteresowani byliście również moimi odkryciami kosmetycznymi i moim najnowszym zakupem – zieloną militarną parką ASOS, występującą w roli głównej w stroju dnia :)
 

Przeczytane książki 

Luty był bardzo zabieganym miesiącem – moje urodziny, różne imprezy – więc przeczytanych książek również nie było zbyt wiele. Jedną z nich był “Świat według psa. Opowieść jamnika Bolka” Doroty Sumińskiej - jamnik opisuje otaczający go świat, poznajemy jego obserwacje i historię związanych z nim osób. To opowieść o miłości, przyjaźni i o starości, o dojrzewaniu i starzeniu się. Ciekawe i wzruszające spojrzenie na to, co jest w życiu najważniejsze...Drugą był „Paryski szyk. Podręcznik stylu” autorstwa Inès de La Fressange. Książka pięknie wydana, ciesząca oko, i w sumie to by było na tyle. Zażyczyłam ją sobie na prezent, i dobrze, bo gdybym kupiła ją sama to bym była trochę wkurzona na siebie. O ile pierwsza część traktuje stricte o stylu Paryżanek (chociaż wg mnie i tak jest dosyć skromna, brakuje mi w niej większej ilości porad praktycznych), to kolejne oprócz krótkiego wstępu są zbiorem polecanych przez autorkę sklepów mieszczących się oczywiście w Paryżu i raczej nie na kieszeń zwykłego śmiertelnika. Generalnie, zawiodła mnie… 


Obejrzane filmy 

Poradnik pozytywnego myślenia – podobał mi się :) Jest optymistyczny i pozytywny , chociaż żeby to był film wybitny to bym nie powiedziała ;) Nie jest to też komedia, na której popłaczecie się ze śmiechu. Jest to raczej humorystyczny film obyczajowy. Fajnie się go ogląda :D

Batman – początek i Mroczny Rycerz – uwielbiam serię o Batmanie (w ogóle filmy o superbohaterach mnie kręcą :D)! Z całej trylogii Mroczny Rycerz jest moim ulubionym, dzięki genialnie zagranej roli Jokera, w którego wcielił się śp. Heath Ledger. Z przyjemnością obejrzałam ponownie :D

Charlie – film z gatunku „dziwny”. Opowieść o nastolatku, outsiderze, który znajduje na swej drodze przyjaciół. Opowieść o trudach dojrzewania, o dokonywaniu wyborów, o pierwszej miłości, o samotności, o rodzinie... Całkiem niezła rola Emmy Watson, chociaż jak na nią patrzę, to ciągle widzę Hermionę ;)


Duma i niedosyt w realizacji planów 

Duma – całkiem udana rodzinna impreza urodzinowa. Niedosyt taki sam jak w poprzednich miesiącach – za mało ruchu, za dużo przejmowania i martwienia się. 

Najlepszy zakup 

Żakiet we wzory a la Missoni. Sweter w paski w towarzystwie zebry :D No i bordowa torba w wężowy wzór – prezent od Babuni :) 

Podróże 

Ciągle bezruch…

Ulubione jedzenie 

Ciasta. Torty. Jak urodziny, to musiały być słodkości ;)

Najchętniej słuchana piosenka 


Najlepsze i najgorsze produkty kosmetyczne 

Spodobał mi się różnokolorowy róż Catrice :) Cuda z moimi opadającymi powiekami zrobił krem Avonu. Nie zachwyciło tropikalne masło do ciała z Biedronki…

Małe radości lutego

Moje urodziny – całkiem sympatyczna impreza rodzinna wyszła, bez zgrzytów i niemiłych niespodzianek ;) No i dostałam bardzo udane prezenty!

Sleekomania: Darks i fiolety dla niebieskich tęczówek

10 komentarze
Darks. Darks Sleek. Nie wytrzymałam, wreszcie je mam. Kupiłam w sklepie Minti, i muszę przyznać, że był to bardzo udany zakup. Dzisiaj je przetestowałam i bardzo mi się podobają. Poniżej widzicie wyniki moich testów - świetnie podkreślający kolor moich tęczówek makijaż w moich ulubionych fioletach. Na dodatek matowych ^_^ Ładnie wydobyły i podkreśliły intensywny niebieski kolor moich patrzałek, nie?

LOTD: zygzaki jak u Missoni :)

2 komentarze
Żakiet w paski a la Missoni od dawna śnił mi się po nocach. Uwielbiam te kolorowe zygzaki, ten kalejdoskop intensywnych barw. Jednak niestety Missoni i jego wzory są poza moim zasięgiem, jako zwykłej śmiertelniczki nie stać mnie na high fashion. Więc gdy wypatrzyłam te wzory w normalnym sklepie, w cenach dla normalnych ludzi, to ucieszyłam się jak norka. I od razu zaczęłam przebierać w tych ubraniach i się nimi zachwycać. Super wzornictwo, fajne materiały, świetny gatunek, nie zabijające ceny. Żyć nie umierać ;) Jednak, zdroworozsądkowo, postanowiłam poczekać na przeceny :D I wreszcie się doczekałam :D Z Waszą pomocą (dzięki za podpowiedzi na teleportowym facebook'u :)) kupiłam sukienkę w zygzaki, i zdecydowałam się również na żakiet. Marynarka na wieszaku nie prezentowała się super atrakcyjnie, była kanciasta i jakby nieforemna. Jednak bordowo-różowo-czarne zygzaki sprawiły, że ją przymierzyłam. I tu potwierdziła się jedna z moich zakupowych zasad, by nie skreślać od razu czegoś, co teoretycznie nie jest w naszym stylu, by przymierzać ubrania, które na pierwszy rzut oka wyglądają nieciekawie lub co do których mamy wątpliwości. Gdy przymierzyłam ten żakiet, to nie chciałam go ściągać :D I mam ochotę na jeszcze więcej zygzaków Missoni :D :D :D
Aha, w tym poście możecie zobaczyć róż, który mam na policzkach, również w paseczki ;) Recenzja też jest :D
żakiet-marynarka we wzór Missoni - zygzaki w kolorach: bordo, czerń, róż - Grey Wolf 
brązowe botki ze skóry - CCC, Lasocki
bordowa torba w wężowy wzór - Mohito
klasyczne dżinsy - Reserved
różowy sweterek - Camaieu 

Policzki pokryte pąsem – recenzja różu Catrice Multi Colour Blush

13 komentarze
Nie uwierzycie, ale róż Catrice jest moim pierwszym kosmetykiem tej firmy. Do tej pory skutecznie udawało mi się jej oprzeć, mimo naprawdę atrakcyjnej oferty. Jednak w końcu ciekawość przemogła i skusiłam się na róż. Róży nigdy nie za wiele ;) Dla mnie, „bledziocha”, jest to podstawowy kosmetyk kolorowy, must have, bez którego wyglądam jakbym była chora na galopujące suchoty. Róż ożywia i odmładza, dodaje kolorków, upiększa, jest niezbędny w mojej kosmetyczce :)
Catrice Multi Colour Blush to bardzo atrakcyjna wizualnie seria, stałam przed ich szafą w Naturze dłuuugą chwilę i nie mogłam się zdecydować, który odcień wybrać. Wszystkie wyglądały kusząco, z tymi różnokolorowymi paseczkami zamkniętymi w solidnym, przejrzystym opakowaniu (waga 8g). W końcu wybrałam róż 060 Strawberry Frapuccino. Składa się z czterech kolorów: blady, pudrowy, bieliźniany róż; jasny koral z brzoskwiniowymi tonami; herbaciany z nutą różu; kawowy, średni różowobrązowy. Wymieszane tworzą ładny odcień, imitujący świeży, naturalny rumieniec. Róz jest matowy, chociaż jak się dobrze przyjrzeć to ma w sobie maleńkie drobinki, których w ogóle nie widać na skórze, ale dzięki którym nie jest to płaski mat. Efekt możecie zobaczyć na moich policzkach – nałożyłam więcej różu, by był widoczny na zdjęciu (nie obawiajcie się, na co dzień jest go mniej ;)). Blush nakłada i rozciera się dobrze, stapia sie ze skórą, nie robi plam, ma odpowiednią twardość, nie pyli. Zalecam jednak ostrożność, żeby nie przedobrzyć – lepiej nałożyć mniej i ewentualnie dołożyć, niż nałożyć zbyt dużo, zrobić sobie efekt „ruskiej baby”, i potem kombinować, jak „zgasić” kolor. Trwałość również jest niczego sobie, na moich policzkach spokojnie wytrzymuje cały dzień w pracy.
Hm, co do minusów, to opakowanie nie ma zatrzasku i trochę obawiam się go nosić w torebce, żeby się nie otworzyło. Samo pudełeczko jest ładne i trwałe, niemniej jednak brakuje mi w nim lusterka i pędzelka. Róż wygląda na wydajny, po kilkunastu użyciach ubytek jest praktycznie niezauważalny, co czyni go jeszcze bardziej atrakcyjnym. Za cenę 16zł możemy mieć fajny kosmetyk, polecam, warto się skusić :) Sama zastanawiam się nad innym kolorem, jak również kuszą mnie inne produkty Catrice, zwłaszcza paleta cieni Nude (która u mnie się jeszcze niestety nie pojawiła, chlip…)

LOTD: Wieczorowo koronkowo

4 komentarze
Koronkowa sukienka jest idealna na "wyjściowy" wieczór - jest elegancka, z jednej strony romantyczna i subtelna, z drugiej strony czerń dodaje jej powagi i klasy. Moja ma dodatkowo srebrno-złoty połysk, pięknie iskrzy zwłaszcza w sztucznym oświetleniu. Dodałam do niej bogatą kolię ze srebrnym połyskiem i czarne szpilki ozdobione sztucznymi kamieniami. Jak błyszczeć, to na całego :D Wszystkie te rzeczy przydadzą się każdej kobiecie. Koronkowa sukienka z odpowiednimi ciuchami świetnie nada się również na co dzień. Tak samo jak szpilki i ozdobna kolia albo bogaty naszyjnik, które uszlachetnią każdy codzienny strój. Dodatki można upolować w necie w świetnej cenie - ja za kolię zapłaciłam niecałe 30zł czyli połowę taniej niż w sklepie, zaś za szpilki dałam, bagatela, 10zł. Nawet nie chcę myśleć, ile bym za nie zapłaciła w sklepie w centrum handlowym ;)
koronkowa czarna sukienka ze srebrno-złotym połyskiem - Camaieu 
naszyjnik-kolia srebrna - H&M
szpilki z kamieniami - Atmosphere
Blogging tips