Jak nie przespać wiosny? Moje sposoby walki z objawami wiosennego przesilenia.

Wiosna nadchodzi wielkimi krokami, pierwszy jej dzień już za nami. Świeże, ożywcze powietrze, więcej słońca, dłuższy dzień i kwitnące kwiaty – nie bez powodu wiosna jest moją ulubioną porą roku. Czemu więc jestem ospała jak mops i bez chęci do życia? Mam uczucie chronicznego zmęczenia, jestem zrezygnowana i rozdrażniona, byle co wyprowadza mnie z równowagi. Niby jestem zdrowa, ale a to pobolewa mnie głowa, a to łamie w kościach, a to dopada uczucie ogólnego osłabienia. Zdarza się, że dopadają mnie problemy z koncentracją i nieopanowana senność. Jakby tego było mało, to zamiast wyglądać świeżo i kwitnąco widzę w lustrze zmorę z podkrążonymi oczami i ziemistą cerą, z wypadającymi włosami i łamiącymi się paznokciami. A jak pomyślę, że lada moment będziemy musieli zmienić czas z zimowego na letni, czyli spać godzinę krócej, to robi mi się słabo i mam ochotę mocno uszkodzić tego, kto wpadł na ten poroniony pomysł…


Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że dopadło mnie przesilenie wiosenne. Jest ono dla mnie bardzo uciążliwe – jako niskociśnieniowiec ze skłonnościami do anemii i meteoropata wrażliwy na wahania pogody, odczuwam objawy przesilenia wiosennego ze zdwojoną siłą. Lata praktyki pozwoliły mi wypracować sposoby walki z reakcją mojego organizmu na odejście zimy i przywitanie wiosny. Stosuję je kompleksowo, w sumie stanowią część mojego stylu życia i nie potrafię się bez nich obejść. Pozwalają mi funkcjonować w miarę normalnie na przełomie pór roku, obudzić się po zimie i np. nie zasnąć w pracy ;)

  • Staram się wysypiać. Tak wiem, to truizm, ale działa. Zazwyczaj chodzę spać po północy, wstaję zaś przed 7 rano, co daje ok. 6 godzin snu. Na przełomie zimy i wiosny staram się chodzić spać przed 23, co daje ok. 7,5 godzin snu. Zalecane min. 8 godzin to dla mnie trochę za dużo. Często ucinam też sobie popołudniową, poobiednią drzemkę dla zregenerowania sił czyli tzw. „pół godzinki dla słoninki” :D Często pół godziny przeradza się w półtorej, zgodnie z teorią cykli snu – wtedy w nocy staram się spać 6 godzin. Budzę się powoli, przewracając z boku na bok i przestawiając budzik, często głośno marudząc, jęcząc i wydając różne dziwne odgłosy :D Ja sobie dodaję energii, a mój Bartek umiera ze śmiechu :D :D :D
  • Poranne mycie zawsze kończę chłodną lub zimną wodą. Do mycia używam kosmetyków o świeżym, energetycznym zapachu i wesołym kolorze.
  • Stawiam na kolor, otaczam się intensywnymi barwami. Unikam szaro-burych, nijakich odcieni i makijażu nude. W ubraniach muszę mieć chociaż jeden wyraźny, kolorystyczny akcent, który dodaje mi energii i poprawia humor. Ubieram się na cebulkę. W makijażu mocniej podkreślam policzki lub maluję usta na mocny kolor, np. czerwony, dodaję cerze świetlistości i blasku za pomocą rozświetlaczy. Gdy ładnie wyglądam od razu mam lepsze samopoczucie :)
  • Zdrowo się odżywiam. Jem dużo warzyw i owoców, staram się, by posiłki były urozmaicone, aromatyczne i dobrze przyprawione, no i by ładnie wyglądały. W miarę możliwości posilam się regularnie, w równych odstępach czasu. Unikam wrzucania w siebie jedzenia „w biegu”. Staram się ograniczyć śmieciowe jedzenie i cukier, w zamian stawiam na zdrowe przekąski, kiełki i nowalijki, świeżo wyciskane soki i koktajle. Bardzo, bardzo dużo piję. Głównie wodę, choć początki były bardzo trudne. Nie stosuję żadnej diety, chcę, by zdrowe żywienie weszło na stałe do mojego stylu życia. W końcu jestem tym co jem. (O moich zmaganiach będzie osobny post ;))
  • Nie unikam zmian, czasami sama je prowokuję. Te drobne wprowadzają zamieszanie i ożywczą świeżość, pozwalają uniknąć nudy. Zmiana fryzury, makijażu, drogi którą chodzę do pracy etc. pobudzają moją wyobraźnię i dodają energii.
  • Robię remanent. Nie ukrywam, jestem nałogowym chomikiem gromadzącym rzeczy wszelakie. Na zapas, bo przecież kiedyś się przyda. Do zrealizowania tego punktu bardzo trudno mi się zmobilizować, i często przegrywam z kretesem. Niemniej jednak – generalne wiosenne porządki w domu i szafie pozwalają odgruzować otaczającą mnie przestrzeń, co niewątpliwie skutkuje lepszym samopoczuciem. No i pozwalają bez wyrzutów sumienia pójść na zakupy ;)


  • Wietrzę pomieszczenia, w których przebywam. Mieszkanie, gabinet w pracy. Uważam jednocześnie, by mnie nie przewiało – wiosenne powietrze jest bardzo zdradliwe. Gdy tylko mam możliwość otwieram okno w pomieszczeniu przyległym do tego, w którym siedzę. Nie lubię, gdy w pomieszczeniu jest zbyt ciepło, wolę ożywczy chłodek. Zapewniam też sobie jak największy dostęp do światła. Odsłaniam okna, od czasu do czasu pozwalam odpocząć oczom od komputera i patrzę na zieleń za oknem. Gdy mam suche oczy wkrapiam do nich łzy naturalne.
  • Wykorzystuję moc zapachu. W pomieszczeniu zapalam świeczki zapachowe. Używam pachnących kosmetyków, nie stronię od olejków eterycznych. Delektuję się zapachem obieranych pomarańczy, świeżo zaparzonej kawy, trawy koszonej pod blokiem. Całe szczęście, nie jestem uczulona na pyłki ;)
  • Zraszam twarz wodą termalną, ew. hydrolatem lub tonikiem. Kilka plusów za jednym psiknięciem: odświeżenie makijażu, nawilżenie skóry, wreszcie bodziec do obudzenia się :D
  • Staram się robić krótkie przerwy w pracy. Takie chwile dla złapania oddechu. Na np. rozmowę z kimś miłym, wyjrzenie za okno, poprzeciąganie się. W szczególnie trudne dni staram się zwolnić tempo i nie przepracowywać się.
  • Stosuję wizualizacje. Oglądam zdjęcia z wakacji, dotykam pamiątek z podróży (często jest to regionalna biżuteria, albo coś samodzielnie zdobytego, np. muszelki pozbierane na plaży). Przywołuję miłe wspomnienia. Zamykam oczy i w myślach biegam po lesie, zjeżdżam z górki na rowerze, pływam w morzu albo byczę się na plaży… Mmmm…


  • Czytam, czytam, czytam! No i oglądam filmy i seriale :D Takie oderwanie się od rzeczywistości też czasami pomaga zapomnieć o wiosennej chandrze.
  • Dużo się śmieję. Szukam humorystycznych kontekstów w każdej sytuacji. Czasami, gdy mam wybitnie zły humor, to na siłę układam usta w uśmiech, i po chwili on sam przychodzi ;) Albo szukam towarzystwa pozytywnych osób. Albo czytam dowcipy, oglądam zabawne filmiki etc. A jak to nie pomaga, to pozwalam się sobie posmucić, pożalić się nad sobą, popłakać – to też działa oczyszczająco i pomaga :)
  • W chwilach słabości i nieopanowanej senności słucham energetycznej muzyki. Wakacyjne hiciory skutecznie rozbudzają i dodają powera. Zdarza się, że podśpiewuję pod nosem i tańczę, nawet na siedząco :D 
  • Wracam do uprawiania sportu. W moim przypadku do biegania. Powoli, spokojnie, bez spiny i zbytniego przeciążania organizmu (o tym też będzie pościk). Oprócz tego staram się zapewnić sobie jak najwięcej ruchu – w pracy chodzę gdzie tylko się da i jak często się da, porzuciłam windę na rzecz schodów etc. Gdy mam czas komunikację miejską zamieniam na poruszanie się „per pedes” ;) 


Przedstawione sposoby sprawdzają się u mnie wyśmienicie. Czasami jednak przegrywam z aurą albo zwyczajnie pozwalam sobie na lenienie się :D Nic na siłę ;) Jeżeli jednak coś wzbudza Wasz niepokój, to zachęcam do zrobienia sobie badania krwi - apatia, ciągłe zmęczenie, brak energii, obniżenie koncentracji, wahania nastroju, niezdrowy wygląd, problemy z włosami i cerą, sińce pod oczami mogą świadczyć np. o niedoborze żelaza albo problemach z tarczycą. Jednak nie jestem ekspertem i nie polecam samodzielnie stawiać diagnozy i przyjmowć na własną rękę ogólnie dostępnych suplementów - lepiej co roku robić badania ogólne, a przez cały rok dbać o siebie.

Ciekawa jestem, czy dotrwaliście do końca tekstu :D Jeżeli tak, to gratuluję :D I zachęcam do podzielenia się w komentarzach swoimi sposobami na wiosenne przesilenie :) :) :)

19 komentarzy:

  1. Anonimowy15:56

    hua hua hua biegania ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo przydatny post, sama mam takie dni,że nic mi się nie chce.
    na pewno coś podpatrzę od Ciebie :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że coś się przyda :)
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  3. Mam w sumie podobne sposoby do Ciebie :) Działały! do zeszłego tygodnia, kiedy dopadła mnie ostra grypa i skutecznie zabiła chęć do życia :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to życzę szybkiego powrotu do zdrowia :)

      Usuń
  4. Bardzo ciekawy wpis, muszę przetestować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, może jakieś sposoby Ci podpasują :)

      Usuń
  5. Kochana idealny post na dziś dla mnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, bardzo się cieszę, że się wstrzeliłam :)

      Usuń
  6. właśnie dzisiaj odczułam przesilenie. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja w marcu i kwietniu czuję się najbardziej niewyraźnie...

      Usuń
  7. ja muszę wrócic do cwiczen, o wiele lepiej się po nich czułam zawsze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, cwiczenia zawsze pomagają, ale mi osobiscie trudno się do nich zmobilizowac ;)

      Usuń
  8. mam straszne przesilenie... mogę spać non stop...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak mam, a najgorsze dla mnie są poniedziałki ;)

      Usuń

TALK TO ME :D

Blogging tips