Uniwersalne i intrygujące. Potrójne cienie do powiek Misslyn no. 80 Oxford Street


Uniwersalna i niewielka paletka cieni do makijażu oczu to jeden z niezbędników w kosmetyczce kobiety pracującej :) Bardzo często wykonuję makijaż „w biegu”, nierzadko poza domem, co sprawia, że używane przeze mnie kosmetyki muszą być niezawodne i łatwe w obsłudze, a przy tym nie mogą zajmować wiele miejsca w torbie. W temacie cieni do powiek preferuję kolory neutralne, naturalne, ale jednak widoczne. Muszą dobrze się nakładać, nawet palcem, gładko rozcierać i blendować, nie osypywać i dobrze przylegać do powieki. O trwałości nie wspomnę, bo wiadomo, dobrze by było żeby nie sprawiały pod tym względem kłopotów. Ale ja zawsze używam bazy pod cienie, zawsze, bo moje powieki są problemowe i praktycznie żadne cienie nie przetrwają bez bazy… Cóż, taki mamy klimat ;) Do tej pory moją ulubioną „służbową” paletką cieni była czwóreczka MakeUp Factory (w sumie dwie czwóreczki ;)), ew. używałam cienia w kremie Maybelline On and On Bronze. Niedawno w szeregi ulubieńców wkradły się potrójne cienie do powiek Misslyn w kolorze 80 Oxford Street



Paletka ta pochodzi z kolekcji jesienno-zimowej 2012/2013, ale ja trafiłam na nią pod koniec 2013 roku, w trakcie robienia zakupów w sklepie internetowym Perfumeria Wiki. Skusiła mnie swoją kolorystyką i końcem końców wylądowała w koszyku, obok Clarins Beauty Flash Balm :D A co, raz się żyje ;) Zwłaszcza, że opis producenta kusił: Zestaw 3 specjalnie dobranych kolorystycznie cieni, które pozwolą stworzyć wyjątkowy makijaż oczu. Niezwykle lekka, kremowa konsystencja zapewnia głęboki kolor i zniewalający połysk. Formuła produktu zawiera pentanol i witaminę E, które skutecznie wygładzają i chronią powiekę. Doskonałe połączenie kolorów pozwala stworzyć urzekający makijaż oczu. Paleta została wzbogacona o podwójny aplikator z czarnej gąbki.


Cienie mnie nie rozczarowały. Są zamknięte w estetycznym i praktycznym, przeźroczystym pudełeczku. Noszę tą paletkę od kilku tygodni w torebce i nader często robię nią makijaż (napisy się jeszcze nie pościerały, za co dodatkowy plus). Przyjemnie na nie popatrzeć :D Paletka Misslyn High Shine Trio Eyeshadow no. 80 Oxford Street składa się z trzech kolorów: kość słoniowa z bardzo delikatnymi różowymi tonami, średnim kawowym brązem ze złotym połyskiem i czekoladowym brązem wpadającym w oberżynę ze złotymi drobinkami, który przy oszczędnym nałożeniu i porządnym roztarciu wpada w odcień taupe i „wytraca” drobinki. Ostatni kolor jest przepiękny, uwielbiam takie niejednoznaczne barwy ^_^ Paletka jest uniwersalna i powinna pasować do każdego typu urody, powiedziałabym, że kolory są neutralne. Uszczegóławiając, środkowy kawowy odcień kieruje się w stronę ciepłego ciemnego złoto-beżu. Tworzy to ciekawe połączenie z raczej chłodnym najjaśniejszym cieniem i neutralym najciemniejszym. Mam nadzieję, że udało mi się oddać ich urodę na zdjęciach poniżej.


Kolory są w sumie podobne do wspominanej już wcześniej paletki cieni MakeUp Factory no. 07, zwłaszcza dwa pierwsze. Różnica pojawia się w wykończeniu i konsystencji cieni. Cienie Misslyn są bardziej pudrowe i suche, ale tu od razu powiem, że nie mam zbytnich problemów z ich osypywaniem. Dają średni połysk, nie nazwałabym go perłowym, a raczej mocną satyną z drobinkami. Pigmentacja jest niezła, chociaż nie powalająca - cienie trochę tracą na kolorze przy rozcieraniu, ale ja zazwyczaj dokładam cienia na koniec makijażu, na mokro albo metodą pac-pac ;) Na co dzień są ok :D Poniżej wklejam zdjęcia „naoczne” - makijaż robiony na szybko i mocno porozcierany, który całościowo możecie zobaczyć w ostatnim poście outfitowym ;)


Minusów w sumie nie zauważyłam. Może poza tym, że przy niektórych typach urody środkowy kolor użyty w nadmiarze na dolną powiekę może podkreślić zmęczenie, zwłaszcza przy widocznych (czy też źle zamaskowanych) sino brązowych sińcach pod oczami. I tym, że pigmentacja mogłaby być troche mocniejsza ;) Niemniej ja polubiłam się z tą paletką. Za cenę 30zł otrzymałam przyzwoity produkt, który przypadł mi do gustu zarówno pod względem kolorów, jak i jakości. Polecam! Paletka ta wzbudziła we mnie chęć zapoznania się bliżej z innymi kosmetykami Misslyn. Marka ta, jako młodsza siostra Artdeco, nie jest chyba bardzo popularna wśród Polek. Fakt, że jest na rynku dopiero dwa lata nie ułatwia sprawy ;) Najbardziej znane są w sumie korektory pod oczy, ale może znacie jakieś produkty tej marki, które możecie polecić lub odradzić? No i jak się Wam podobają cienie? :D

15 komentarzy:

  1. Łooo jaka paletka super :D Ja mam z tej firmy ale zupełnie inne kolory i jak w opakowaniu są cudowne, tak na powiece niezbyt:/ To chyba kwestia odcieni w tej marce hmmm...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo, a masz paletkę z tej samej serii, czy jakąś inną?

      Usuń
  2. Piękna! Ten najciemniejszy wygląda obłędnie! Muszę przyjrzeć się bliżej ofercie Misslyn :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najciemniejszy też mnie zachwycił, zakochałam się w nim normalnie ^_^

      Usuń
  3. bardzo podoba mi się ta paletka :) skoro ja chwalisz, to chyba sie skusze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest naprawdę fajna, do makijażu dziennego jak znalazł :)

      Usuń
  4. piękne kolory i fajna pigmentacja. Podoba mi się :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Slicznie wygladaja na powiece :)

    OdpowiedzUsuń
  6. piękna kolorystyka dla niebieskich oczu, podoba mi się.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też nie mam czasu zastanawiać się czy makijaż nadal się utrzymuje. W pracy czasem jest taki zapieprz, że człowiek nawet nie myśli o tym, żeby się w luterku przejrzęć, a w moim przypadku w handlu trzeba dobrze wyglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapraszam do wzięcia udziału w rozdaniu na moim blogu. Kosmetyki Benefitu do wygrania. www.natur-landia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Super paletka, ciemny kolor <3 zabójczy <3

    OdpowiedzUsuń

TALK TO ME :D

Blogging tips