Aktywne serum odmładzające Bielenda, Skin Clinic Professional. Poprawne i tyle.

Nie jestem nastolatką, ale nie zaliczam się też do kategorii „stara” ani „dojrzała”. W duszy, sercu i umyśle przekroczyłam 20tkę i dopiero skończyłam studia, chociaż metryka wskazuje na coś innego ;) Jednak biologia jest nieubłagana i ciało powoli poddaje się nieuchronnemu upływowi czasu. Codziennie w lustrze widzę twarz, na której gdzieniegdzie próbują rozgościć się zmarszczki. I chociaż są one świadectwem mojej życiowej historii, przeżyć, radości i smutków, to jednak hola hola moje Panie!, nie zapraszałam was z wizytą ;) Dlatego postanowiłam zaprzyjaźnić się z odwiecznym wrogiem zmarszczek – panem Retinolem ;) Ponieważ jednak do nowych znajomości podchodzę z pewną dozą nieufności zaczęłam od jego łagodnej wersji zawartej w aktywnym serum odmładzającym anti-age dla cery dojrzałej z linii Super Power Mezo Serum firmy Bielenda. Bielenda obiecuje skórę młodszą o 10 lat, w przypadku gdy będziemy stosować serum łacznie z kremem z linii Skin Clinic Professional. Zmarszczki mają być zredukowane o 87%, zaś skóra ma wyglądać młodziej o 89% od poziomu wyjściowego. Wszystko to za sprawą retinolu w stężeniu 5%, witaminy E i liposomów Q10. Wiek biologiczny skóry cofnięty o 10 lat, wyraźnie zrewitalizowana, ładnie napięta, gładsza, jędrniejsza, pełna blasku i aksamitna w dotyku skóra, do tego bez przebarwień, zmarszczek i szarości cera – czyż to nie brzmi jak bajka, jak spełnienie marzeń??? Hmm… A jak wygląda rzeczywistość??? 

Ano niestety nie tak różowo. Serum jest dobre, temu nie mogę zaprzeczyć. Po pierwszej nocy z nim spojrzałam w lustro i faktycznie był efekt wow. Cera była rozjaśniona, gładka i promienna, sprawiała wrażenie jędrniejszej i młodszej. Wpadłam w zachwyt i z tym większym zapałem sumiennie używałam serum każdego wieczoru przed pójściem spać. Nie sprawiało mi to trudności, zwłaszcza, że aplikacja była przyjemna i bezproblemowa. Szklana buteleczka z pipetką bardzo dobrze dozującą kosmetyk, oleista konsystencja łatwo rozsmarowująca się po twarzy, przyjemny, niedrażniący zapach. Mogłabym powiedzieć, że Bielenda się postarała, gdyby nie jeden istotny szczegół. Buteleczka zrobiona jest z przeźroczystego szkła, który nijak nie chroni przed światłem zawartych w serum składników aktywnych. Zwłaszcza retinolu, a raczej jego związku estrowego pod nazwą Retinyl Palmitate, który jest najsłabszą, najtańszą i zarazem najpopularniejszą formą witaminy A, a której trwałość w kosmetykach wynosi ok. 14 dni. Przyznaję, nie przeczytałam składu przy kupnie serum (a skład jest całkiem niezły, na początku olejki, w środku składu składniki aktywne) i zasugerowałam się napisem „retinol” na opakowaniu :/ Jednak pomimo tego drobnego i jakże częstego „oszustwa” serum nie jest złe. Po prawie trzech miesiącach stosowania wykańczam buteleczkę i mogę stwierdzić, że kosmetyk bardzo fajnie przygotował moją skórę na spotkanie z prawdziwym retinolem (a przynajmniej taką mam nadzieję ;)), chociaż im dłużej je stosowałam tym bardziej skóra przyzwyczajała się do niego i nie było już tak widocznego efektu jak w pierwszym tygodniu. Serum odmładzające Bielendy w żaden sposób nie podrażniało mojej skóry, nie działało komodogennie (mimo obecności gliceryny i witaminy E), nie powodowało też gwałtownego złuszczania. Sprawiło, że moja twarz jest pełna blasku, o zdrowym kolorycie, wygładzona, nawilżona, jędrna i elastyczna. I chociaż faktycznie mogę powiedzieć, że sprawia wrażenie młodszej, to niestety zmarszczki jak były tak są, nie zmniejszyły się nawet odrobinę ;) Być może lepsze efekty przyniosłoby serum stosowane z kremem z tej samej linii, tak jak zaleca producent, ale ja stosowałam je razem z kremem przeciwzmarszczkowym z Lidla, o którym niebawem ;)

Moja Mama również stosowała to serum (wiek 50+) i była z niego zadowolona, ale nie zachwycona. Serum poprawiło ogólny wygląd twarzy, skóra była dobrze nawilżona i o zdrowym kolorycie, ale wg Mamy o wiele lepsze jest serum Bielendy z serii Laser Xtreme. Podsumowując uważam, że serum odmładzające jest dobre dla osób już po 20 roku życia, po 30tce zaczynamy mieć większe wymagania, którym to serum niekoniecznie sprosta. Nie jest ono magiczną gumką-myszką, która wymaże zmarszczki i niedoskonałości, ale nie przyczyni się również do pogorszenia stanu cery. Jeżeli szukacie dobrego kosmetyku pielęgnacyjnego, wydajnego i w przyjaznej cenie (30ml za niecałe 30zł, często w promocjach) to serum anti-age Bielendy będzie dobrym wyborem, ale nie liczyłabym na drastyczną poprawę stanu cery, a zwłaszcza na spłycenie zmarszczek. Osobiście nie wrócę do niego ponownie, przy dłuższym stosowaniu serum nie zachwyciło mnie na tyle i czuję, że moja skóra potrzebuje bardziej zdecydowanego działania. Mam też ochotę na wypróbowanie serum korygującego z tej samej serii Bielendy, które robi furorę ;)

Dla zainteresowanych, skład INCI: Macadamia Integrifolia Seed Oil, Oryza Sativa (Rice) Bran Kernel Oil, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Prunus Persica (Peach) Kernel Oil, Caprylic/Capric Trtiglyceride, Ethylhexyl Cocoate, Tocopheryl Acetate, Retinyl Palmitate, Tocopherol, Ubiquinone, Lecithin, Glycerin, Aqua, Parfum, Alpha-Isomethyl Ionone, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool 

Link do opisu producenta - TUTAJ

A tutaj poczytacie o retinolu i jego pochodnych - KLIK, KLIK i KLIK. Przypominam, że przy stosowaniu kosmetyków z retinolem należy bezwzględnie używać kremów z filtrem, no chyba że chcecie sobie zaszkodzić ;)

7 komentarzy:

  1. Ja jeszcze nie potrzebuje się odmładzać :) Piękne zdjęcia :)
    Pozdrawiam serdecznie, Mój Blog//KLIK :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To całe szczęście, ale pewnie kiedyś nadejdzie ten czas ;) Miło mi, że zdjęcia się podobają :)
      Pozdrawiam!
      Ps. Proszę następnym razem nie zostawiać linka, sama do Ciebie trafię ;)

      Usuń
  2. Super zdjęcia, chętnie opublikujemy Twojego Bloga w naszym katalogu jusTFashion. Zgłoś bloga na www.justfashion.pl i zdobądź większe grono odbiorców. Pozdrawiamy jusTFashion

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, miło mi, że zdjęcia się podobają :) Zastanowię się nad Waszą propozycją.
      Pozdrawiam, Yenn

      Usuń
  3. Anonimowy20:16

    Spróbuj serum z zieloną naklejką ..... jest dużo lepsze. Co prawda trochę przesusza, ale wystarczy używać co drugi dzień (ja stosuję na noc, pod krem), a rano porządny nawilżacz. Nie wierzyłam w te cudo dopóki nie spróbowałam ..... warto, oj warto. Efekty po tygodniu! Nie polecam niebieskiego, niby miał nawilżać, a nie robi nic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niebieskie serum mam i też nie jestem nim zachwycona ;) A nad zielonym się zastanawiam, pewnie je kupię, ale kusi mnie jeszcze krem z Pharmaceris, który podobno też świetnie złuszcza i reguluje :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. dla mnie byłoby za słabe. Ja w tej chwili lecę na retinoidach na receptę - działają cuda.

    OdpowiedzUsuń

TALK TO ME :D

Blogging tips